Efemera II. Belladonna – Anne Bishop


efemera-tom-2-belladonnaSebastiana przeczytałam już jakiś czas temu i pomimo iż tytułowego bohatera bardzo polubiłam, to jednak bardziej intrygowała mnie jego kuzynka – Glorianna Belladonna. Seria „Efemera” tak została stworzona, że nawet jeśli zapomni się, co było w poprzedniej części (nie żebym to ja zapomniała. No może troszkę :P), to wcale nie przeszkadza podczas czytania kolejnej, gdyż historia będąca kontynuacją, jest tak naprawdę zupełnie nową historią.

 

Fabuła

Od uwolnienia „sprawiedliwości serca” oraz uwięzienia mrocznych przewodników minęło zaledwie kilka miesięcy. Belladonna wraz z swoim bratem Lee, matką Nadią oraz kuzynem Sebastianem chronią swoje krajobrazy przed ewentualnym powrotem „Zjadacza świata”. Kobieta wie, że nie na długo uwolniła Efemerę od zła, jednak póki niebezpieczeństwa brak, Glorianna zajmuje się swoim ogrodem i rozmyśla o swoich snach, w których to pojawia się tajemniczy kochanek…

W innej części świata, w kraju zwanym Elander, wędrowiec o imieniu Michael jest po cichu nazywany czarownikiem, gdyż potrafi za pomocą gry na flecie wprawić ludzi w dobry humor. Młody mężczyzna ma swoje wydeptane ścieżki i co kilka miesięcy odwiedza jedno ze swoich docelowych miast. Od jakiegoś czasu czuje, że miasteczka oraz ich mieszkańcy „grają fałszywą muzykę” przez co Michael musi się jeszcze bardziej starać podczas gry na flecie, aby zapewnić dawną harmonię. Dodatkowo od jakiegoś czasu śni mu się ta sama tajemnicza kochanka, za którą tęskni w ciągu dnia…

Caitlin Marie jest młodszą, osiemnastoletnią siostrą Michaela. Mieszka na Krukowym Wzgórzu wraz z ciotką Brighid. Dziewczyna nie jest szczęśliwa, gdyż mieszkańcy miasteczka mają ja za złą czarownicę, bo gdy ta życzy komuś coś złego, to to się spełnia. Nastolatka jest rozgoryczona życiem, a jej jedyną radością jest ogród „Ukochanej”, do którego (nie wiadomo dlaczego), tylko ona może wejść. Caitlin marzy coraz mocniej o miejscu i osobach, które przyjęły by ją taką, jaka jest…

Na „Białej Wyspie” mieszkają kobiety o czystych sercach. Ich przywódczynią jest Merrill, która kilkanaście lat wcześniej objęła władzę po odejściu Brighid. Kobietę nawiedzają w snach słowa „Nadzieja serca leży w sercu Belladonny”. Mieszkanki Białej Wyspy czują, że zbliża się pradawne zło, które ma zniszczyć świat, a prorocze sny przywódczyni traktują jako ostrzeżenie i zagadkę na pokonanie zła. Wierzą, że muszą odnaleźć rośliny o nazwie „nadzieja serca” oraz „belladonna”, które mają ochronić Białą wyspę, jej mieszkańców, a może i cały Elander…

Moim zdaniem

„Sebastian” rozpoczął trylogię o mostowych i krajobrazczyniach. Pół inkub posiada kuzynkę Belladonnę, która przez swoją dziwną i potężną moc, przewyższa inne krajobrazczynie i czarowników. Efekt tego taki, że kobieta będąc nastolatką, została skazana na dożywotne zamknięcie w ogrodzie, z którego dzięki mocy Efemery, się wydostała. Od tamtej chwili jest uznana za uciekiniera. Pomimo iż tytułowa bohaterka powinna być również główną, w trakcie czytania powieści okazuje się, że ważnym bohaterem jest również Michael – mieszkaniec Elanderu. Oboje wiodą prym w fabule i każde z nich wnosi do powieści innych bohaterów oraz nadzwyczajne zdolności. Sebastian zostaje zepchnięty na drugi plan, a jego żona nawet na trzeci. Oczywiście w świecie Anne Bishop nawet drugoplanowa postać potrafi namieszać, pomóc lub coś zepsuć, przez co akcja spowalnia albo idzie do przodu jak burza. W tym wypadku jest podobnie. Niby Belladonna i Michael muszą razem stawić czoła niebezpieczeństwu, ale to tylko i wyłącznie dzięki pół-inkubowi mają możliwość się spotkać.

Pomimo że uwielbiam silne i niezależne bohaterki, a zwłaszcza takie, które potrafią spojrzeniem lub słowem sprawić, iż mężczyzna kuli się w sobie, to „Belladonna” nie spodobała mi się tak bardzo jak „Sebastian”. Druga część serii „Efemera” jest poważniejsza, bardziej melancholijna i niekiedy za spokojna. Pierwsza część miała więcej wigoru, co nie oznacza, że druga jest przez to gorsza, raczej inna. Kontynuacja ma spokojniejszych protagonistów, co za tym idzie, cała książka jest właśnie w takim klimacie utrzymana. Co prawda pojawiają się zabawne sytuacje, dialogi, czy zachowania niektórych bohaterów, jednak Sebastian i Lynnea, jako para jest dla mnie ciekawsza i zabawniejsza. Nawet w „Belladonnie”, to dzięki tej dwójce uśmiechałam się podczas czytania.

W „Belladonnie” scen erotycznych jest jak na lekarstwo (do tej pory zastanawiam się, czy są dwie, czy tylko jedna). Nie jest to jakiś wielki minus, ale po obiecującym początku, w którym to Belladonna i Michael śnią o sobie, spodziewałam się czegoś więcej 😉 Jak wiem, że u Anne Bishop liczy się świat przedstawiony, bohaterowie i fabuła, jednak zostałam przyzwyczajona, że zawsze pojawiają się pikantne (ale ze smakiem!) sceny seksu (chyba, że chodzi o „Czarne kamienie”, to wtedy takiego ostrego i bezpośredniego :P), a tu wyraźnie ich brakuje. Możliwe, że po prostu nie pasowały. Możliwe, że autorka chciała jak najdłużej przeciągać wątek wstrzemiężliwości. Możliwe, że ja się po prostu czepiam, bo mam owulację…

Efemera posiada całą gamę bohaterów drugoplanowych i wiecie co jest fajne? Otóż pani Bishop potrafi stworzyć mnóstwo postaci i nie ma jak pomylić jedngo z drugim! Charaktery są inne i wyraziste. Nawet jak ktoś się wydaje podobny do kogoś innego, to tylko i wyłącznie dlatego, że jest rodziną. Ja nawet próbowałam porównać bohaterów serii „Efemery” z bohaterami „Krwawych” i nie w ząb nie widziałam podobieństw. Autorka ma niezłą wyobraźnię i niebywały talent do kreowania postaci. Tę umiejętność widać nawet podczas wprowadzania osoby na jeden rozdział. Czyta się powieść, poznaje się pana X lub panią Y, wyrabia się zdanie na temat tej osoby, a potem ta sobie znika i zastanawia się po co? Albo co gorsza, dlaczego?! Polubiłam pana X/panią Y podczas czytania tych kilku stron. Cóż, takie jeste życie, nawet to fikcyjne.

„Belladonna” jako bohaterka jest godną do naśladowania kobietą, która pokazuje jak żyć, kiedy hormony dają o sobie znać 😛 Jako powieść jest troszkę gorsza od „Sebastiana”, ale czyta się ją nie gorzej niż poprzedniczkę. Na pewno przeczytam koleją część w serii „Efemera”, w której to protagonistą jest Lee – młodszy brat Glorianny 🙂 Później czeka mnie kolejna seria Anne Bishop oraz wszystkie inne książki, które autorka napisała, pisze i napisze.

Ocena: 5-/6

Martycja

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: