Arena 13 – Joseph Delaney


_Joseph Delaney_ARENA 13.inddWalki na Arenie 13 niejednokrotnie kończą się śmiercią, stają do niej najlepsi z najlepszych…

Joseph Delaney udowadnia, że na wiele go stać.

Żeby obiektywnie ocenić tą książkę trzeba sobie powiedzieć jasno: To jest powieść dla młodzieży. Gdy zrzucimy z siebie dorosłość i otrzepiemy się z tej całej pełnoletniej powagi czeka nas dobra zabawa. Bo kto nie lubi przygód? Wybryków i łamania zakazów? Przecież nie jesteśmy aż tak starzy 😛

Ta powieść jest dość przewrotna i w pewien sposób łamie stereotypy. Tu nie ma sztampowej opowieści o bohaterze, który z pomocą przyjaciół, ratuje świat. To już było i to wiele razy. W tym przypadku raczej jest to historia krwawej zemsty, chęci rewanżu i pogruchotanych kości. Są chwile radości ale też momenty smutku, bo w walce oprócz zwycięzcy jest i przegrany.

Leif, czyli chłopak w koło którego historia się toczy, jest niedoświadczony, narwany i lekkomyślny. Łatwo daje się zmanipulować na czym najczęściej dużo traci. Przybywa do Gindeen by stać się wojownikiem Areny 13. Zwykle nie lubię tak przedstawionych postaci lecz tym razem urzekła mnie jego historia. Jest szczery w tym co robi i bardzo się stara, choć nie do końca panuje nad swoimi emocjami. To jeszcze nastolatek. W trakcie czytania czułam się jak nowicjusz stajni Tyrona. Każde nowe zagadnienie związane z walką, Wurdami, Lakami i całą, nieźle zakręconą resztą, jest świetnie wytłumaczone jakbyśmy to my mieli walczyć na Arenach. Fajna sprawa.

Głównym wrogiem jest Hob. Tajemnicza postać od której wszystko się zaczęło. Za pomocą magii i stworzeń zwanych Chwostami terroryzuje miasto i okolice. Wyrządził wiele szkód i potworności za które każdy chce unicestwić. Czy uda to się Leifowi? Możecie pomyśleć: o jasne, wyjdzie na Arenę, szast prast i pozamiatane- a tu figa. Trudno się przyznać, ale ja też się na takie myślenie nabrałam. Zdradzę tylko, że nie jest to takie łatwe jak może nam się wydawać.

Polubiłam zbrojmistrza Tyrona za jego ojcowatość. Potrafi być nieugięty ale i przyjazny. Konkretny gość który ma wiele do ukrycia. Prawdziwy mentor i przewodnik.

Kwin – córka Tyrona, w odróżnieniu od reszty bohaterów jest mega irytująca, uparta i nieznośna. Liczę, że w kolejnych tomach zmieni jej się charakterek na lepszy. Póki co każdy ma przez nią tylko kłopoty.

Człeka można zranić kijem,

Ale wurd mocarniej bije.”

Takimi sentencjami, wyciągniętymi z kompendiów, księgi proroctw czy ksiąg mądrości zaczyna się każdy rozdział. Dodaje to ciekawego smaczku lekturze, gdy spostrzeżemy jak bardzo są one powiązane ze sobą.

Arena 13 zaskoczyła mnie najbardziej tym, że tak szybko się skończyła! Kiedy już wessał mnie świat mieczy, Laków, chwostów i Koła nagle koniec. No nie, i znów trzeba czekać. To historia na miarę Zwiadowców czy Summonera. Podobne klimaty, dający się lubić bohaterowie, niesamowita przygoda, młodość i wyzwanie – można się rozpłynąć. Czyta się migiem, a jeszcze szybciej się żałuje, że tak szybko poszło.

Ocena 5/6

Anate

Reklamy

One response to “Arena 13 – Joseph Delaney

  • mało oryginalna

    Wow! A spodziewałam się kolejnej sztampowej powieści bez wyrazu.. Chodź nie przepadam za Zwiadowcami i to kompletnie nie moje klimaty, znam kilka osób którym mogę tę powieść polecić i na pewno tak zrobię 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: