Spotlight. Zdrada – Śledztwo dziennikarzy „Boston Globe”


spotlight_-zdradaDawno, bardzo dawno temu, gdy miałam może z… czternaście, może piętnaście lat, poszukiwałam filmu, który mogłabym sobie obejrzeć. Ot tak, z nudów jak to każdy dzieciak podczas wakacji. Trafiłam na film „Szkoła dla łobuzów” z 2003 roku w reżyserii Aislinga Walsha. Fabuła ma miejsce pod koniec lat 30 XX wieku i kręci się wokół przybycia do katolickiej szkoły poprawczej prowadzonej przez księży, nauczyciela, do niedawna jeszcze walczącego w wojnie domowej w Hiszpanii.

Co mnie najbardziej zszokowało w tym filmie, że poczułam jakbym dostała policzek? Pedofilia wśród księży. W wieku tych nastu lat nie zdawałam sobie sprawy z wielu rzeczy, między innymi z tego, że nawet w Kościele zdarzają się przypadki „wynaturzenia”, gdzie ksiądz, duchowy przewodnik swoich owieczek, dopuszcza się tak potwornej rzeczy jak pedofilia.

W momencie, gdy otrzymałam propozycję zrecenzowania książki „Spotlight” wydawnictwa HarperCollins, nie zawahałam się ani minuty, bo wiedziałam, że muszę ją przeczytać! Po części, dlatego, że chciałam obejrzeć film, nagrodzony Oscarem (bardzo kibicowałam „Spotlight” podczas gali, ale tylko dlatego by „Zjawa nie otrzymała statuetki), a po części dlatego, że temat, który jeszcze w latach 90 XX wieku był tematem tabu, obecnie jest bardzo powszechny i co pewien czas słyszymy o kolejnym nadużyciu seksualnym księży.

Co do samej książki… znajduje się w niej bardzo dużo nazwisk, dat, nazw uniwersytetów, nazw parafii…. Tego jest naprawdę od groma! Po około 100 stronach, przyznaję, zaczęłam sobie wypisywać na kartce wszystkie pojawiające się osoby, ponieważ ktoś był wspomniany na stronie 60, a później na 250, to ja już zapomniałam, kim on był! Pomógł mi ten system znacząco i nie gubiłam się aż tak bardzo wśród tylu wymienianych osób. To, co napisałam, może odrzucać, ale gdy teraz o tym myślę, to dochodzę do wniosku, iż takie dane jeszcze bardziej potwierdzają autentyczność tych wszystkich okropieństw.

A teraz treść! Nie jest to typowa książka, gdzie wszystkie przestawiane wydarzenia układają się w ładną, logiczną całość. „Spotlight” jest, powiedziałabym, pewnego rodzaju reportażem, książką, która ukazuje kolejne etapy śledztwa zespołu reporterskiego z Bostonu, dzięki któremu świat w ogóle dowiedział się o tym, co dzieje się za drzwiami plebanii w obrębie archidiecezji bostońskiej. A dzieje się naprawdę sporo.

Jestem osobą wierzącą, choć może nie chadzam do kościoła za często, ale wierzę, że gdzieś tam jest ktoś, kto nad nami wszystkimi czuwa. Księża są przedstawicielami Boga na ziemi. W zamyśle. Powinien ich cechować altruizm i pomoc ubogim oraz potrzebującym. Osobiście byłam okropnie oburzona tym, co przeczytałam, bo choć zdawałam sobie sprawę już wcześniej z faktu, że Kościół nie jest taki święty, to nie spodziewałam się takiej obłudy!

Na początku… najsłynniejszy ksiądz pedofil w Stach – John Geoghan. Byłam tak niesamowicie zszokowana tym, w jaki sposób kardynał Law sobie z nim radził, że miałam prawdziwą ochotę komuś przyłożyć. Przenoszenie z parafii do parafii, udawanie, że nie widzi się problemu, a już w szczególności… podpisywanie ugód z ofiarami i przekazywanie im zawrotnych sum, tylko po to, by ofiary nie nagłośniły swoich przypadków w mediach, co doprowadziłoby do upadku wiary w Kościół. W miarę jak czytałam książkę, odnosiłam wrażenie, że Kościół to jedna, wielka zakłamana instytucja, która za wszelką cenę tuszowała wykorzystywanie seksualne dzieci przez księży, w szczególności chłopców. Wszystko było grubymi nićmi szyte. A w latach 80 i 90 XX wieku wiara była silna, rodzice wierzyli bardziej księdzu niż dziecku, które twierdziło, że ksiądz je dotyka w intymnych miejscach. Temat tabu do sześcianu.

Nie będę może pisać więcej, bo mogłabym pisać i pisać w nieskończoność, co mnie szokowało, bolało a co powodowało przeogromne wkurzenie, ale też i smutek, współczucie dla tych wszystkich dzieci. W jednym zdaniu: jeśli kogoś interesuje tematyka pedofilii w Kościele, to jest to odpowiednia książka. Przykłady są tylko ze Stanów Zjednoczony, ale co z resztą świata? Pedofilia jest dziś powszechnym zjawiskiem w Kościele (nie ukrywajmy, że tak nie jest), i to jest najbardziej przerażające. Wysoko postawieni kardynałowie i biskupi martwią się jedynie o swoje interesy, za nic mając poszarpaną, czasem niedającą się naprawić, psychikę kilkuletniego dziecka. Książka mnie poruszyła i przedstawiła świat w zupełnie nowych barwach.

Najlepszym opisem tej książki, pod którym się podpisuję obiema rękami jest akapit ze wstępu książki:

To opowieść o wielu księżach, którzy zawiedli pokładane w nich zaufanie i skrzywdzili dzieci powierzone ich opiece. To opowieść o biskupach i kardynałach, którzy zatrudniali, awansowali, chronili i nagradzali tych księży, mimo przytłaczających dowodów na ich nadużycia. To opowieść o potężnym, pełnym pychy Kościele, który popadł w głęboki kryzys spowodowany przez złe uczynki, błędy oraz mylne oceny i decyzje własnych duchownych. To opowieść o ofiarach, które przez lata cierpiały w milczeniu, zanim znalazły odwagę, by publicznie oskarżyć swój Kościół.”

Ocena 5/6

Pomyluna

Bardzo dziękuję wydawnictwu HarperCollins za możliwość przeczytania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: