Teraz albo nigdy – Sarah Dessen


teraz-albo-nigdyMacy musi być idealna.
W ten sposób nie będzie kłopotem dla matki, która po śmierci męża i tak ledwo się trzyma.
Macy w swoich planach nie uwzględniła tylko jednego – że życie potrafi zaskakiwać.

Zagrajmy w Prawdę. Reguła jest jedna. Trzeba mówić prawdę. Czy odważylibyście się otworzyć przed kimś w ten sposób? Na każde pytanie odpowiadać tylko zgodnie z prawdą? Ciekawym jest to, że łatwiej nam się otworzyć przed kimś nam obcym niż przed najbliższą rodziną. W domu wszyscy żyjemy razem a nic o sobie nie wiemy.

Macy jest nastolatką nie chcącą sprawiać kłopotów. Dobrze się uczy, nie szlaja po nocach, ma ułożonego chłopaka Jasona. Rano robi sobie równiutki przedziałek i cały dzień jest grzeczną dziewczynką. Macy dotknęła tragedia- na jej oczach zmarł jej ojciec. Przytłoczona emocjami, którymi nie mogła podzielić się z najbliższymi, stała się jeszcze bardziej wyobcowana. Jej matka, karierowiczka zajęta biznesem, nie ma czasu dla niej i jej siostry. Nawet nie starała się wspomóc córkę w tych trudnych chwilach. Zostawiła ją by sama sobie poradziła. Z tak ogromną stratą, jaką jest śmierć członka rodziny nie można sobie tak po prostu poradzić. Jedni płaczą, inni się złoszczą każdy przeżywa to, jak potrafi. Macy też znalazła swój sposób. Postanowiła być idealna we wszystkim, w pracy, w szkole i w związku z Jasonem. Jason to zapatrzony w siebie pedant i nerd. Kieruje się sztywnymi zasadami i regułami bez krzty romantyzmu czy szaleństwa. Nie wiem jak Macy mogła pomyśleć, że z takim bezuczuciowym, nudnym gościem będzie jej dobrze. Bardzo chciała mu się przypodobać, co nie wyszło jej na dobre.

bo każdy, kto sprawia, że źle się czujesz we własnej skórze, jest po prostu toksyczny…

Nie śpieszyło mi przy tej książce. Nie pochłaniałam rozdziału za rozdziałem, bo nie było takiej potrzeby. Nie znajdziemy tu wartkiej akcji. Raczej obraz codziennego życia, jego wzlotów i upadków. Akcja płynie swoim tempem a my coraz więcej dowiadujemy się o bohaterach książki.

Czasem sami nie zdajemy sobie sprawy że coś źle się dzieje. Wtedy potrzebujemy kogoś, kto nam uświadomi w jakim zamkniętym kole wciąż się toczymy. Tym kimś, dla Macy, okazała się ekipa firmy cateringowej – Wes, Kristy, Delia, Bart i Monica. Zgraja ludzi z poglądami całkowicie odmiennymi od głównej bohaterki. Przy nich nie można się nudzić. Oni wiedzą, że zaplanować swoje życie się nie da i nie ma rzeczy idealnych. Ich filozofia zmienia nastawienie Macy, ale nie od razu, a towarzystwo Wesa bardzo do tego się przyczynia. Autorka wspaniale wykreowała te postacie. Każdy z nich ma swój charakter i wyjątkowość. Wes od początku przypadł mi do gustu. Sam dotknięty podobną tragedią rozumie Macy i wspiera ją w najlepszy, możliwy sposób – po prostu przy niej jest.

Końcówka wycisnęła mi łzy z oczu więc jest to poruszająca pozycja.To opowieść o dojrzewaniu, o stracie, bólu i tęsknocie. O potrzebie bliskości i miłości takiej zwykłej, siostrzanej, rodzinnej. Sarah Dessen stworzyła obyczajową historię młodzieńczych uczuć i emocji, które dotyczą każdego z nas. Jedyne, co mnie raziło w tej książce, to bardzo konsekwentnie nakreśleni bohaterowie, albo czarni albo biali. Wredne dziewczyny z biblioteki są wredne, a kochana Delia jest kochana. W życiu tak nie jest, każdy ma dobrą jak i złą stronę.

Co mogę jeszcze zdradzić? Okładkowa bransoletka ni jak ma się do treści książki. Chyba ktoś nie wiedział, co walnąć na okładkę. 😀

Ocena: 4/6

Anate

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu HARPERCOLLINS Polska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: