Proposal. A mediator novella – Meg Cabot


proposal

Jak sprawić, żeby w oku łezka się zakręciła? Jak sprawić, aby czytelniczka z czułością chwyciła małą książeczkę? Jak sprawić, aby autorka recenzji wpadła w totalną nostalgię? Wystarczy, aby jej ulubiona autorka z lat nastoletnich, wydała nowelkę, która jest wstępem do powieści jej ulubionej serii „Pośredniczka”, napisanej dekadę później, w której to bohaterowie mają po dwadzieścia kilka lat.

Fabuła

Suze Simon nie jest już nastolatką. Czasy licealne się już skończyły, a jej obecne życie polega na mieszkaniu w żeńskim akademiku i kończeniu swojej pracy licencjackiej z psychologii, aby móc w przyszłości leczyć nastolatków. Jednak, co się nie zmieniło w jej życiu, to wyszukiwanie duchów i odsyłanie ich na „tamten świat”, gdziekolwiek by to było. Jej ukochany Jessie de Silva kończy staż w szpitalu i wkrótce będzie mógł zostać pełnoprawnym pediatrą.

Protagonistka zamiast świętować komercyjne święto Walentynki, odmraża sobie tyłek na cmentarzu, gdyż od kilku dni ktoś niszczy kwiaty i znicze na nagrobku tragicznie zmarłej nastoletniej Jasmin. Oczywiście niszczycielem jest nie kto inny jak duch nastoletniego Marka, który rzekomo przyczynił się do śmierci owej nastolatki. W trakcie rozmowy z chłopakiem, okazuje się, że to nie on był odpowiedzialny za wypadek, tylko pewien młodzieniec imieniem Zack. Suze partaczy próbę odesłania ducha w zaświaty i niechcący nasyła ducha na prawdopodobnego winnego śmierci Jasmin. Dziewczynie nie pozostaje nic innego, jak wrócić do akademika i tam na spokojnie dowiedzieć się czegoś więcej o wypadku Jasmin i Marka oraz o miejscu zamieszkania Zacka.

W swoim pokoju zastaje miłą niespodziankę w postaci swojego ukochanego chłopaka – byłego ducha i współlokatora Hectora de Silva alias Jessiego.

Moim zdaniem

Oświadczyny” są wydaniem kieszonkowym, co za tym idzie, druk jest mały i ciężko się przez to książkę czyta. Co prawda wydanie liczy sobie 96 stron, jednak przeczytanie nowelki zajęło mi dwa wieczory, zamiast jednego, właśnie przez te tyci literki. Jest to chyba jedyny minus wydania. No może jeszcze kiepska okładka, taka jakaś zrobiona w Paintcie przez gimnazjalistkę 😛

Poza tym, nowelka została wydana tylko w języku angielskim, więc nie każdy będzie mógł ją przeczytać, więc uczcie się dzieci obcych języków!

Na szczęście historia jest zabawna i ciekawa, a bohaterowie, pomimo iż nieco dorośli, to nadal są interesujący i bawią swoimi wypowiedziami oraz wyczynami. Szczerze mówiąc, to bardzo mnie cieszy fakt, że autorka napisała nowelkę dla swoich dorosłych już czytelników, którzy dorastali z „Pamiętnikiem księżniczki”, „1-800 zadzwoń” oraz „Pośredniczką”. Niedługo ma się ukazać powieść z dorosłymi przygodami panny na wydaniu Simon oraz kawalera De Silva 🙂 No, ale ja miałam pisać o nowelce, a nie o nowej książce…

Duchy nadal są? Są. Suze nadal wysyła duchy w zaświaty? Wysyła. Czy Suze knoci coś podczas próby rozwikłania sprawy z duchami? Knoci. Jessie nadal prawi swoje kilkusetletnie mądrości? Nadal. Akcja nadal jest ciekawa? Nadal. Suze dokucza Jessiemu? Dokucza. Starzy znajomi pojawiają się w życiu studenckim protagonistki? Nie, ale protagonistka o nich wspomina 😛 Oprócz tego mamy również troszkę erotyki (jak to u studentów bywa), ale sposób w jaki odnosi się do tego Suze, a w jaki Jessie, wywoływał u mnie śmiech. Jak ja rozumiem pannę Simons, jak ja nie rozumiem Jessiego, jak ja go podziwiam, że udaje mu się powstrzymać, gdy dziewczyba robi taaakie rzeczy 😀

Żeby nie było, chwile ckliwe, czy niebezpieczne pojawiają się również, w końcu to powieść przygodowa z wątkiem romantycznym, a nie jeden z tych paraniemoralnych romansów, które (na szczęście) zaczęły już umierać na polskim rynku wydawniczym.

Proposal”, to spotkanie ze starymi przyjaciółmi, którzy poszli na studia (ach czemu pani Cabot nie napisała tej nowelki te pięć lat temu, kiedy to ja byłam studentką?). Na szczęście nadal prowadzę poniekąd życie studenckie i doskonale pamiętam jak to było, jakby to było wczoraj 😛 Tak, czy siak, czytanie tej małej książeczki sprawiło mi wiele radości i zaostrzyło mój apetyt na więcej. Jak sam tytuł mówi, pojawiają się oświadczyny i to całkiem zabawne, powiedziałabym w moich klimatach, co znaczy, nie wyszły one tak jak powinny i minie trochę stron, zanim zaręczyny będą choć trochę poprawne. Taki jest urok pani Cabot i jej bohaterów oraz wielu komedii romantycznych 😛 Wpierw musi być cud miód i orzeszki, potem coś się musi popsuć, by za jakiś czas był happy end. Jednak w tej nowelce, to nie jest tak do końca. To znaczy, niby jest przy końcu szczęśliwie, jednak nie jest to przecież zakończenie, to zupełnie nowy początek!

Nie pozostaje mi już nic innego, niż poczekać na „Remembrance” – premiera w UK 11 sierpnia. „Oświadczyny” polecam tylko i wyłącznie fanom „Pośredniczki”, nawet fani Meg Cabot mogą mieć problem z przeczytaniem i ogarnięciem historii, dlatego też, jeśli nie znasz przygód Suze i Jessiego, nawet nie czytaj tej recenzji 😛

Ocena: 5+/6

Martycja

Reklamy

2 responses to “Proposal. A mediator novella – Meg Cabot

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: