Duża kieszeń na kłopoty – Agata Mańczyk


duza_kieszen

Przyjaźń to mocne słowo, ale też i więź łącząca dwoje obcych sobie ludzi. Cztery lata temu całkiem przypadkowo poznałam miłą dziewczynę, która dzieliła ze mną pewną pasję, na forum internetowym. Okazało się, że mieszkamy w tym samym województwie, a to już coś! Im bliżej ją poznawałam tym stawała mi się bliższa, bardziej niż mogłabym to sama przed sobą przyznać. A dziś?

Jest moją najlepszą i chyba jedyną przyjaciółką, jaką miałam w swoim życiu. Poprzednie przyjaźnie… usychały, a ta trwa, bo znamy się na wylot, rozmawiamy codziennie, a dzień bez rozmowy z przyjacielem jest dniem straconym. Studiuję w stolicy województwa, dzięki czemu mogę się z nią często widywać, spędzać z nią czas, lub jak ostatnio… oglądać beznadziejne horrory 😉 Przyjaźń.

Zaczęłam takim wstępem, ponieważ chciałam opisać jak wygląda przyjaźń w moim przypadku. A w przypadku czwórki nastolatków, ta przyjaźń nie była na początku taka oczywista. Każde z nich pochodziło z innego świata, rodziny, miasta.. całkowicie się różnili a połączyła ich chęć przygody, zdobycia skarbu przemytników. Brzmi nieco podobnie, prawda? Ale nie do końca tak jest.

  • Pola – dziewczyna, która miała kilka nadprogramowych kilogramów, talent plastyczny, niewyparzony język, oraz również talent obserwacyjny ludzkich zachowań i gestów.
  • Gutek – miłośnik książek, bardzo zamknięty w sobie i pragnący jedynie świętego spokoju od ludzi, bo najlepiej dogaduje się z samym sobą,
  • Niki – taki miejscowy chłopaczek, który zalazł za skórę chyba każdemu w miasteczku, ale trzeba mu przyznać – sprytny i zaradny z niego chłopak!
  • Greta – najbardziej chorowita, z rodzicami mającymi obsesję na jej punkcie, sprawiała dla mnie wrażenie dziecka spod klosza, które poczuło nagle, że jednak żyje

Tak oto mniej więcej można opisać każde z nich. Za sprawą przypadku znaleźli się w jednym miejscu, podsłuchali miejscowych gangsterów, po czym każde z nich wpadło na ten sam genialny pomysł! Zadrzyjmy z mafią, szukajmy skarbu! Razem przeżywają tak wiele przygód, że tak dziwnych zwrotów akcji nie ma nawet w najlepszych filmach sensacyjnych, gdzie bohaterowie są wystawieni na ciągłe działania, ucieczki, wybuchy i nie wiadomo, co jeszcze. W tej niepozornej książeczce również ciągle coś się dzieje, ale do takiego stopnia, że aż wydaje mi się to nierealne. Niemożliwe wręcz! Nie wierzę, że czwórkę piętnastolatków mogą spotykać tak dziwne sytuacje na pozór bez wyjścia, a oni jednak tego dokonują i to w przeciągu zaledwie… trzech, czterech, pięciu dni?

Prawdę mówiąc to książka trochę woła o pomstę do nieba, a przynajmniej jak nie do nieba to do książkowego czyśćca, żeby autorka poprawiła ją na tyle, żeby dało się czytać i nie śmiać na głos dla kolejnej absurdalnej akcji. No chyba, że się nie znam… ale absurd goni absurd, jak się okazuje na końcu, jest uzasadniony, a ja, no cóż, na jakieś sto stron przed końcem zaczęłam się domyślać o co tak naprawdę chodzi w całym tym szukaniu skarbów.

To, co mi się podobało w tej pozycji (bo nie mogę samych negatywów przecież pisać) jest to, że w tej książce nawiązują się bardzo powoli przyjaźnie. Na początku się nie znoszą, później w miarę jak wydarzenia nabierają tempa, każde z głównych bohaterów musi przyznać same przed sobą, że interesują się pozostałymi. „Kto się czubi, ten się lubi” jak mawiał klasyk i tutaj to zdanie nabiera sensu. Bardzo spodobał mi się też ogólny morał tej powieści… by przeżywać wspomnienia i nosić je ze sobą całe życie, nie pozwolić by trudy codziennego życia nami zawładnęły, bo kłopoty przyjdą i odejdą.

Wiem, że macie dużo problemów, ale one są tylko dodatkiem, a nie treścią waszego życia. Jest przecież tyle barw, smaków, dźwięków, emocji i wrażeń. Teraz, kiedy macie za sobą tych kilka niesamowitych dni, powinniście to zrozumieć najlepiej. Zawsze pojawią się mniejsze lub większe problemy, ale nie one są najważniejsze. Nie pozwólcie, żeby odebrały wam radość z tego, że żyjecie i możecie robić tyle różnych rzeczy.”

Poleciłabym ją nieco młodszym osobom, które nie patrzą jeszcze tak krytycznym wzrokiem na całe życie, a które mają jeszcze taką dziecięcą naiwność (nie ubliżając nikomu! 😉 ), swój bezstresowy świat, w którym nie będą rozkładać książki na czynniki pierwsze tak jak ja i doszukiwać się nie wiadomo czego, ale które będą chciały przyjemnej przygodówki akurat teraz, na wakacje 😉 Rozejrzyjcie się dokładnie… może i Wy spotkacie przyjaciela całkiem przez przypadek?

Ocena: 4/6

Pomyluna

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu NASZA KSIĘGARNIA

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: