Warszawa w rozmowach – Justyna Krajewska


warszawa-w-rozmowach Kolejna recenzja… Znów sięgnęłam po książkę Instytutu Wydawniczego ERICA. Znów zachwyciło mnie to, jak książka została wydana. Twarda, miła w dotyku, „matowa” okładka i kartki jakby z makulatury… To co tygryski lubią najbardziej! Co zaś z treścią? Bo przecież ona jest ważniejsza…

Po „Warszawie w rozmowach” spodziewałam się opowieści o naszym stołecznym mieście. Nie jestem mieszkanką Warszawy, odwiedziłam ją jednak kilka razy – a to ze szkolną wycieczką, kiedy zwiedzałam najważniejsze zabytki, punkty miasta, a to kiedy odwiedzałam z rodziną świętej pamięci ciocię… Dodatkowo na lekcjach historii, geografii czy języka polskiego w szkole dowiadywałam się ciekawostek na jej temat. Zaciekawiła mnie perspektywa „obejrzenia miasta” oczyma osób, które żyły tam w dawnych czasach. Również tych wojennych. Chciałam przejść się ulicami Warszawy, poznać mapę stolicy, zwiedzić miejsca, które dla Warszawiaka są punktami obowiązkowymi codziennych spacerów, a dla osoby, która nie wywodzi się z tego miejsca, mogą być na zawsze ukryte…

Co zaś dostałam? Dostałam rozmowy z osobami, które autorka nazwała bohaterami. A czym w jej rozumieniu są bohaterowie? To ludzie „poświęcający dobro własne w imię najwyższych idei, jednostka gotowa do poświęceń”. Owszem, pani Justyna Krajewska rozmawiała z osobami, które są bohaterami (bądź ich potomkami). Mogą być oni bohaterami dla samej autorki, ale również dla poszczególnych osób, którzy widzą w rozmówcach swoich bohaterów, dla kraju, jednak przede wszystkim dla rodzin tych osób… Dla mnie część nazwisk stanowiła zagadkę, niektóre znałam ze szkoły czy mediów. I tak, autorka rozmawiała z nimi o Warszawie, o Syrenim Grodzie. Jednak nie do końca tego oczekiwałam. Więcej bowiem, niż o mieście, dowiedziałam się o takich osobach jak Mieczysław Fogg, Alina Janowska, czy Danuta Szaflarska.

Tak, wybrałam te bardziej znane nazwiska. Opowiadali oni o swoim życiu w stolicy. O tym gdzie dorastali, dokąd rzuciło ich życie, jak udało im się wrócić, bądź czemu nigdy nie opuścili Warszawy… Opowiadali o swoim dzieciństwie, jak spędzali wolny czas, mówili o rodzinie, ojczyźnie, o swej pracy, o tym, czym jest dla nich bycie warszawiakiem i czy obecny wygląd miasta jest taki, jakim by sobie życzyli widzieć to miejsce.

Moim zdaniem wywiady prowadzone były z pewną lekkością, autorka wiedziała o co pytać, a jej goście mieli gotową odpowiedź na każdą wątpliwość, potrafili pociągnąć każdy wątek. Jednak pytania ciągle się powtarzają, jakby pisarka przygotowała sobie listę pytań do zadania poza którą nie można wyjść… Wolałabym, aby to rozmówcy narzucali, jakim torem potoczy się wywiad, aby wychodzili poza ten schemat, który narzuciła pani Justyna.

Kolejna sprawa – rozmowy prowadzone są tylko z osobami znanymi, cenionymi, o których bywało głośno, lub w ogólnej opinii są one bohaterami (między innymi dlatego, że walczyli o miasto w Powstaniu). Brakuje mi tu takich lokalnych bohaterów, ludzi, którzy niekoniecznie osiągnęli sukces, ale mimo biedy czy problemów zawsze starały się pomagać innym (skoro książka ma nieść za sobą echo wartości, pokazywać co jest ważne w życiu, uczyć młodych jak należy postępować – tak, widzę w tej książce pewną misję), walczyły o to, abyśmy widzieli to najważniejsze w kraju miasto takim, jakie jest obecnie. Ale czy ktoś by chciał czytać wspomnienia Pana Staszka spod ósemki? Nawet jeśli miałby za sobą przeżycia, którymi można by obdarować kilkoro innych ludzi…

Co jeszcze zauważyłam? Pani Justyna Krajewska to swego rodzaju poetka. Trochę drażnią mnie jej opisy, wstawki tekstu, którymi okrasza wywiady. Stara się pobudzić wyobraźnię, dopieścić zmysły pięknymi słowami, jednak do mnie absolutnie ten sposób pisania nie przemawia.

Generalnie książka podobała mi się. Miło było prowadzić swego rodzaju rozmowę z ludźmi, których można podawać za wzór. Dowiedzieć się czegoś więcej o ich życiu, znaleźć wspólne zainteresowania, cechy, czy różnice, które dzielą nasze charaktery. Jednak za mało Warszawy tu dla mnie. Za mało stolicy dla osoby, która poznaje ją jedynie z książek i opowieści. Zazdroszczę rozmówcom tego lokalnego patriotyzmu, jakim się odznaczają, gdyż ja swego miasta nie traktuję jako domu. Myślałam, że może w Warszawie odnajdę to coś, jednak nadal zbyt mało wiem. Cenię jednak próbę podjętą przez autorkę, gdyż cel, jaki jej przyświecał był naprawdę dobry. Podsumowując – pomysł świetny, wykonanie nie do końca.

Ocena: 3+/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu ERICA

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: