Gry i zabawy z dawnych lat – Katarzyna Piętka


gry-i-zabawy-z-dawnych-lat W mojej pracy stale muszę być kreatywna. Wymyślać co i rusz nowe zabawy dla moich podopiecznych, proponować różnego rodzaju prace plastyczne, uczyć ich nowych piosenek, a czasami tak bardzo brak mi pomysłów. Pewnego dnia siedziałam z koleżankami przy stoliku i rozmawiałyśmy o dekoracjach na okna. W końcu niedługo zima… Wiadomo, że w czasie takich pogaduszek natrafiamy czasem na nasze wspomnienia z dziecięcych lat.

Z rozrzewnieniem wspominałyśmy „budowanie” baz na dworze – z reguły były to po prostu gęste krzaki z jakimś tajnym przejściem do ich środka, gdzie można było usiąść, pooglądać obrazki z czasopism (oczywiście znalezionych), pogadać, pobawić się… Każda z nas znowu chętnie poskakałaby na skakance, czy narysowała na chodniku „klasy”. Ja zadałam pytanie – a pamiętacie grę w gumę? Jedynki… Przeskakiwało się po prostu nad gumą, dwójki… A co dalej? Zamarzyłam o spotkaniu kogoś, kto zna wszystkie moje dziecięce gry i zabawy, kto odpowie na moje pytania, przypomni zasady… Ileż radości! I frajdy dla moich maluchów, bo przecież poznałyby, doświadczyły czegoś nowego!

I nagle, jak na zawołanie, pojawiła się TA książka. Gry i zabawy z dawnych lat pani Katarzyny Piętki! Strzał w dziesiątkę – dziękuję za tę propozycję! Tak, ta recenzja będzie pochwalna. Już zaczynając od samego wydania. Dostałam moją ulubioną twardą, ale miłą w dotyku okładkę. Nie taką błyszczącą, ale zmatowioną. I te kartki… Nie śnieżnobiałe, ale takie (jak już nie raz je określałam) makulaturowate. A tych stron jest ze 140! Sama już wiem, co się na nich mieści 😉

Otwieram i zastanawiam się nad spisem treści. Przecież muszę znaleźć moją grę w gumę! I… Zaskoczenie, gdzie jest ten spis?! A tam – na końcu. Gra w gumę znajduje się w dziale „Trzepak, klasy, skakanka, czyli podwórkowa klasyka”. A rozdziałów jest osiem, przy czym jeden bez wyraźnego tytułu, znajduje się zaraz pod wstępem. W tej pierwszej części znajdziemy wyliczanki, rymowanki, kilka słów o grze w papier, kamień, nożyce… W drugiej „W kole, w kółeczku, w korowodzie” mamy… zabawy w kole! Tak, jasna sprawa! Stary niedźwiedź, mam chusteczkę haftowaną, mało nas (do pieczenia chleba). Największym zaskoczeniem była dla mnie zabawa „Anse kabanse flore”. Co to jest? Brzmi znajomo, ale nie do końca… Odszukuję stronę, sprawdzam… Tak! Znam! Ale jako „onse madonse flore”. Czyli, jako dziecko, albo źle zrozumiałam tekst, albo na każdym podwórku rządził się on innymi prawami, był śpiewany inaczej. Kolejna, trzecia część, to zabawy w naśladowanie. A rozdział nosi nazwę „Róbcie to, co ja”. Jak pewnie się spodziewacie, znajdziemy tu takie zabawy jak na przykład Ojciec Wirgiliusz, które do tej pory z powodzeniem wykorzystywane są w naszych żłobkach, przedszkolach i szkołach podstawowych. Zabaw tych jest mało, tak samo jak „Zabaw z piłką” z kolejnej części. Pamiętacie dwa ognie? A piłka parzy? Oj! Odpadam z gry! I tym sposobem, kiedy złapałam gorącą piłkę, przechodzę do działu „Kto szybszy, kto sprytniejszy”. Uwielbiałam w przedszkolu grę baba-jaga patrzy! Te emocje! Baba-jaga odwraca się a ty zastygasz bez ruchu… Czasem specjalnie przybieraliśmy „dziwne pozy”. Staliśmy na jednej nodze, robiliśmy „jaskółkę”. A kiedy baba-jaga mówiła, że się poruszyliśmy, zawsze odpowiadaliśmy, że to nie prawda! Nikt nie chciał zaczynać bowiem od początku… Znajdziemy tu także popularne zabawy w ciuciubabkę czy gąski do domu, a także te, w które ja nigdy się nie bawiłam! Nożyce, nożyce – co to jest? Już wertuję strony w poszukiwaniu odpowiedzi. Wybieramy z grupy krawca, inne dzieci nadają sobie nazwy krawieckich narzędzi… Mamy więc krawca w środku koła a dookoła niego stoją nożyce, igły, szpulki. Krawiec śpiewa piosenkę „Nożyce, nożyce, gdzieście się zgubiły? Może u was będą, gospodarzu miły?”, a nożyce odpowiadają „Moja rada: u sąsiada!” po czym zamieniają się miejscem z najbliższym sąsiadem, tak szybko, aby zdążyć przed krawcem. Jeśli nożyce nie zdążą się zamienić, to zostają krawcem. Autorka zostawia nam dopisek, że krawca i jego narzędzia można zamieniać na inne zawody i przedmioty. Kiedy już wykazaliśmy się sprytem, równowagą, zwinnością, możemy przejść do wspomnianych wcześniej przeze mnie klasyków – zabaw na trzepaku, gry w gumę, zabawy w chowanego, czy w podchody. Kolejny, przedostatni dział tyczy zabaw zręcznościowych. Słyszeliście o Zośce? Albo gry w kapsle? Tutaj znajdziecie ich dokładny opis. Ostatni dział to „Zabawy na niepogodę” czyli w co się bawić, gdy za oknem szaro i plucha. Znajduję tu same przeboje mojego dzieciństwa! Na czele z teatrzykiem cieni! Uwielbiałam, kiedy mama przynosiła lampkę z biurka, a na ścianie pojawiały się ptaki z cienia jej rąk. O! Jest także pomidor! Jak podoba Wam się niniejsza recenzja? POMIDOR Co myślicie o zabawach z dziecięcych lat? POMIDOR To może chociaż powiedzcie czy Wasze dzieci (o ile już je macie) bawią się w takie gry? POMIDOR!

Dobrze, dobrze, skoro nie chcecie się ze mną podzielić wrażeniami, to ja wam jeszcze trochę poopowiadam. I to wcale nie o pomidorach! A o stronie estetycznej książki. Bardzo podobają mi się ilustracje! Kojarzą mi się z latami 70, których sama nie pamiętam, bo nawet mnie jeszcze na świecie nie było, ale które widzę na starych fotografiach, wyobrażam sobie, kiedy słucham wspomnień. Każdy rozdział rozpoczyna się starym zdjęciem, przedstawiającym bawiące się dzieci. Zdjęcie jest oczywiście nieco przerabiane – przykładowo na jednym, na którym dzieci grają w piłkę, dorysowane są postaci trójki dzieci, w takim stylu, jak reszta obrazków w książce. Podoba mi się, że przy zabawach, w których wymagany jest ruch, przemieszczenie się, autorka i ilustratorka zadbały o to, by dorysować strzałki. Jeżeli jakiejś gry nie znamy, wiemy jak się poruszać! Są też narysowane stopy czy rekwizyty. Każda zabawa jest wyjaśniona tak, by po przeczytaniu jej opisu można było od razu przystąpić do zabawy, a nie szukać podpowiedzi w Internecie. Tak, wiem, wszystko można znaleźć w sieci, ale szczerze? Wolę książkę. Czytelnictwo w kraju spada na łeb na szyję, dzieci całe dnie spędzają przed monitorami. Dziwić się, że mają problemy w szkole…. No i nic nie sprawia mi takiej przyjemności jak obcowanie z tym pięknym, nieco przybrudzonym, ale jak niesamowicie pachnącym papierem! Nie widzę w tej propozycji wydawnictwa Nasza Księgarnia wad. No, może jedną… Czemu tak mało?!

Podsumowując, książkę polecam każdemu nauczycielowi, rodzicowi, niani, każdemu dziecku, które lubi się dobrze bawić! To skarbnica zabaw, które nie tylko sprawiają przyjemność, ale pobudzają wyobraźnię (jak teatrzyk cieni), wspomagają rozwój mowy (patrz: popularny wisielec), czy poprawiają koordynację wzrokowo – ruchową. Warto? WARTO! Sięgnij już dziś!

Ocena: 6/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu NASZA KSIĘGARNIA

Reklamy

4 responses to “Gry i zabawy z dawnych lat – Katarzyna Piętka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: