Poradnik małego skauta. Wszystko, co musisz wiedzieć, by przetrwać! – Marcin Przewoźniak


poradnik-malego-skauta Jako dziecko lubiłam czytać, skakać na skakance, grać w gumę, kręcić fikołki na trzepaku, jeździć na rowerze, biegać… ale także oglądać telewizję. Teraz z tego ostatniego zrezygnowałam całkowicie, ale nadal pamiętam jak budziłam się w wakacje, u dziadków na wsi, włączałam telewizor i przenosiłam się w zupełnie nowy świat.

Uwielbiałam serial „Tajemnica Sagali” czy „Maszyna Zmian”, udawałam się w daleką podróż z bohaterami „Podróż za jeden uśmiech”, oczarowywał mnie świat bohaterów filmu „Awantura o Basię”. Ahhh! Dzieciństwo… A po seansie podwórko… Słońce, truskawki prosto z krzaka, mleko prosto od krowy (przecedzone przez pieluchę), beztroska… Ile bym dała, żeby cofnąć czas… Docenić to, co już stracone… Czasy się zmieniają…Teraz trzeba starannie umyć ręce, a jabłuszko opłukać wodą z butelki. Któregoś dnia usłyszałam hałas na dworze, biegnę do okna (kogoś mordują?!) i krzyczę do Ukochanego – chodź tu szybko! Zobacz! Dzieci grają w piłkę! Aż dziwne, że nie siedzą przy komputerze. Może nie miałam idealnego dzieciństwa, ale zawsze będę z łezką w oku wspominała czasy, kiedy „zrób sobie kanapkę” było największą nagrodą (bo przecież mogę trzymać taki wielki, dorosły nóż), a „wróć zanim będzie ciemno” oznaką największego zaufania. Teraz pewnie moi rodzice trafiliby do więzienia za niezapewnienie mi właściwej opieki… Bo truskawka z piachem, bo ręce pocięte, bo obiad zjadłam u koleżanki…

Czasem mam wrażenie, że rośnie nam pokolenie „ciap”, co to nie potrafią zapalić zapałki, uciekają przed muchą, a wyniesienie śmieci (już nie wspominając o segregacji) to dla nich nadludzki wysiłek! Może więc warto takim dzieciakom „niewolnikom komputera, telewizji, internetu” pomóc w odkrywaniu świata i zaciekawić ich działalnością skautów, harcerzy? Może pobawić się z nimi w zdobywanie różnych sprawności? Naszywka za zmycie naczyń, za przygotowanie posiłku, za zdobycie umiejętności przyszycia guzika (bez przyszycia palca do poduszki)? Może warto sprawić im prezent w postaci książki – poradnika?

W moje ręce wpadła taka książka. Poradnik małego skauta. To propozycja grupy wydawniczej PUBLICAT S.A. kierowana do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym (oraz ich rodzicom/ opiekunom/ nauczycielom). Książka ma sztywne, jednak już bardziej „dorosłe” okładki i strony. Jest bardzo ładnie wydana, przyjemna w dotyku, kolorowa, aczkolwiek rysunki nie zdominowały tu treści – a tej jest bardzo dużo! Młodsze dzieci na pewno będą potrzebowały pomocy w czytaniu, starsze powinny sobie poradzić chociaż minusem są bardzo małe literki. Rozumiem jednak, że książka ta liczyłaby sobie dużo więcej niż 143 strony, gdyby tekst powiększyć… Wada? Zaleta? Ocenicie sami.

Książka posiada spis treści i podzielona jest na 6 rozdziałów. Są one oznaczone kolorami. Część pierwsza niebieskim, druga zielonym itd., itp. Jednak kiedy książkę zamkniemy, po boku widać jedynie różowy pasek u dołu i u góry kartek. Czy nie można było zmieniać tych kolorów tak, by móc od razu otworzyć konkretną część? Bez zaglądania do spisu treści i sprawdzania numeru strony? No i taki kolorowy bok to coś ciekawego, nowego, takiego łał! Jak byłam mała, uwielbiałam kolory, różne oznaczenia, zakładki… Wracając jednak do samych rozdziałów. Pierwszy dotyczy problemów dnia codziennego. Dzieciaki mogą dowiedzieć się czegoś o efektywnym sprzątaniu pokoju (naklejki na szuflady z opisem, co znajduje się w środku, ustawianie książek grzbietami na zewnątrz), o tym jak radzić sobie, gdy odpadnie nam guzik (pamiętajcie, że gdy zabraknie nam go przy spodniach sytuacja staje się beznadziejna! Na szczęście mamy… paski!), a nawet jak… robić kanapki! Tak, tak, a to jeszcze nie wszystko!

Część druga skupiona jest wokół tematów wyjazdowych. Uwaga! Mamy tu mini kurs pierwszej pomocy! „Bać się – to żaden wstyd. Ale panikować – to już nie uchodzi!” Porozmawiajcie więc z dzieciakami na temat oparzeń, ran, krwotoków, przećwiczcie układanie człowieka w pozycji bezpiecznej, wywieście w domu plakat z numerami alarmowymi, które maluchy mogą przepisać z książki! Dodatkowo znajdziecie tu porady dotyczące robienia dobrych zdjęć, rozpalania ogniska, rozbijania namiotu, zbierania grzybów (urzekająco piękne zdjęcia tych jadalnych i niejadalnych okazów!) czy rozpoznawania drzew takich jak brzoza, kasztan, dąb czy topola. Jednak w części tej najbardziej urzekł mnie temat: Jak nie wydawać pieniędzy na głupstwa. Chyba muszę stworzyć sobie taką listę „głupstw”, chociaż z tej, która jest w książce, mogę od razu przepisać jedno – kioski pełne słodyczy! Tak, uwielbiam słodkie… Niestety po mnie widać 😛
Rozdział trzeci to rozdział o gubieniu. Nie, nie chodzi o modlitwy do świętego Antoniego. Raczej o to, jak poradzić sobie, gdy nagle mama zniknie nam z pola widzenia, a do kogo można i należy zwrócić się po pomoc. I nie, nie proście o porady „łysych facetów w dresach” (ten tekst był dla mnie hitem książki, ogółem jest ona napisana bardzo humorystycznie, co bardzo mi się podoba). Oczywiście znajdziecie tu także coś, co przyda się na lekcjach geografii – posługiwanie się mapą, kompasem. Dzieciaki dowiedzą się, jak oznacza się strony świata (pierwsze litery od angielskich nazw), czym jest azymut, jak centymetry na mapie zamieniają się w kilometry w prawdziwym świecie.

Uhhh! Tyle wiedzy, a jesteśmy dopiero w połowie! W połowie rozdziałów, gdyż połowa książki już dawno za nami.

Część czwarta dotyczy kontaktów z innymi ludźmi. Bardzo ważny temat – odmawianie. Bo asertywności trzeba się nauczyć! Wiecie, że nawet poruszono temat narkotyków? I „podejrzanych cukierków”. Jak dla mnie to ogromny plus! Książka bawi, uczy, nie porusza tylko błahych tematów, ale sięga i po te bardzo poważne, a czasem rodzicom łatwiej jest przekazać dzieciom wiedzę, kiedy mają oparcie w książkach czy telewizji. Młodzi skauci nauczą się jak nie popadać w kłopoty, a także jak unikać takich małych kłopotków 😉
Rozdział piąty to impreza! Zaczynamy od organizacji fajnego przyjęcia! Wiecie, musimy ustalić kogo należy zaprosić, jakie gry i zabawy wybrać, bo przecież dziewczynki bawią się w co innego niż chłopcy! No i nie można wyganiać młodszego brata czy siostry. Nasze rodzeństwo też może się z nami wspaniale bawić! I nikogo nie wyśmiewajmy… Bo to boli osobę, z której drwią pozostali. A jeśli jesteśmy gośćmi? No to oczywiście nie możemy wpadać do koleżanki/kolegi bez zapowiedzi! Bo to bardzo niegrzeczne, a jak jesteśmy niegrzeczni, to musimy użyć magicznego słowa – przepraszam! A kiedy tylko sobie żartujemy? To musimy wiedzieć, kiedy należy przestać. „No to wreszcie… kiedy przestać? 1. Kiedy czujesz, że wszyscy mają cię serdecznie dosyć. 2. Kiedy twoim rodzicom puszczają nerwy (…)”. Mam nadzieję, że Wy macie jeszcze cierpliwość do niniejszej recenzji, hi hi.
Rozdział szósty, a zarazem ostatni, to ten zatytułowany Wierzyć – nie wierzyć? Jednak nie tylko naszych strachów on dotyka. Wiecie, bo ja przez wiele lat bałam się ciemności… Może, gdybym miała tę książkę, to wiedziałabym jak poradzić sobie z lękiem? Chociaż ten tykający zegar, który ma nam dać poczucie bezpieczeństwa, pewności, że jesteśmy u siebie… To chyba nie dla mnie, strasznie irytują mnie wszelkie dźwięki nocą. Za to podoba mi się sposób na to, jak nie przestraszyć się własnego snu… Radzą zjeść czekoladę! Tak, kocham tę książkę! Jednak wątek dotyczący pisania listu do Świętego Mikołaja dotyczy już tylko najmłodszych, którzy jeszcze nie odkryli tego największego w historii dzieciństwa oszustwa…
Na samym końcu znajduje się miejsce na notatki. Można napisać w nich swoje sposoby na poradzenie sobie z pewnymi sytuacjami albo napisać kiedy przydały nam się porady z książki. Można tu rysować, przyklejać naklejki. To miejsce dla dziecka, na to, co samo chce tu umieścić. Nie warto więc ciągle tylko upominać: nie zniszcz książki!

Generalnie książka podobała mi się. Część informacji jest uniwersalna i przyda się dzieciom już w przedszkolu, część jednak kierowana jest do starszych odbiorców. Może, dzięki temu zróżnicowaniu, będzie książką dla pokoleń? Starszy brat przekaże ją „w spadku” młodszej siostrze? A ona za jakiś czas, odda ją kuzynowi? Kto wie! Znajdziemy tu porady bardzo ważne, z których korzystać można codziennie, a także te mniej przyziemne. Dla każdego coś miłego. Jednak aby odnaleźć wszystkie jej plusy i minusy musicie sięgnąć po publikację sami! Wtedy odkryjecie ile pominęłam, bo przecież nie mogę odbierać Wam przyjemności poznawania nowej książki! A teraz przepraszam, ale plany domku na drzewie nie mogą dłużej leżeć nieużywane! Do następnej recenzji!

Ocena: 5/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu PAPILON

Reklamy

One response to “Poradnik małego skauta. Wszystko, co musisz wiedzieć, by przetrwać! – Marcin Przewoźniak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: