Krótka historia prawie wszystkiego – Bill Bryson


krotka-historia-prawie-wszystkiego Dziś staję przed bardzo trudnym zadaniem. Trudnym? Tak. Muszę zrecenzować książkę. Ale przecież to nie twoja pierwsza recenzja! Nie. Nie pierwsza i nie ostatnia. Jednak każda recenzja jest inna, każdą przeżywam, piszę pod wpływem emocji – zachwytu bądź rozczarowania, każdą staram się przemyśleć. Czasem jestem z niej zadowolona, innym razem nie mogę na nią patrzeć i wstydzę się tego, że dałam opublikować takiego (za przeproszeniem) gniota. W takim razie co będzie tak trudne w tej recenzji? Trudne będzie opisanie Wam jak wspaniała książka do mnie trafiła! I to wszystko dziełem przypadku…

Pewnego dnia rozmawiałam z prowadzącą niniejszego bloga na temat książek. Przeglądałam propozycje wydawnictw, wysyłałam swoje prośby, a jedną z nich była pewna książka wydawnictwa ZYSK I S-KA. Książka popularnonaukowa, dotycząca wszechświata. Jego powstania i końca. Dotycząca czarnych dziur, materii, antymaterii, różnych teorii, które powstały w najnowszych badaniach nad kosmosem. Czekałam i gdy przyszła upragniona przesyłka… Moim oczom ukazała się zupełnie inna okładka! Tytuł? Nie ten, którego się spodziewałam. Nawet autor był inny… Z jednej strony poczułam zawód, zastanawiałam się kto zawinił tej sytuacji, czy da się to jeszcze naprawić… Z drugiej – przeczytałam opis, przejrzałam spis treści i… Dajmy szansę tej książce! Przecież też znalazłabym ją na półce „literatura popularnonaukowa”, także znajduje się tu temat kosmosu, ale i wiele, wiele innych ciekawostek!

No to zaczynamy! Przedstawiam Wam „Krótką historię prawie wszystkiego”! Autor, Bill Bryson, jest (według opisu na okładce) jednym z najbardziej znanych na świecie autorów książek popularnonaukowych i przyrodniczych. Nie znam żadnej. I już tego żałuję. Bo został On obdarzony wspaniałym darem. Darem pisania przemawiającego do serc i rozumów milionów czytelników! A recenzowaną przeze mnie książkę napisał on we współpracy z wieloma osobami, naukowcami, którzy nie raz usłyszeli od niego „Przepraszam, ale czy mógłbyś to jeszcze raz wyjaśnić?”. I właśnie tymi słowami zaczął się podbój mego serca. Bo Pan Bryson nie jest wszechwiedzący! Nie znoszę ludzi wszechwiedzących, takich „co to ja nie jestem” i „czego to ja nie wiem”! Pokorny pisarz, który zwiedza cały świat, by porozmawiać, dowiedzieć się i przekazać wiedzę innym! Geniusz! A pisze w sposób tak zabawny, prosty, że człowiek od razu żałuje, że nie trafił w szkole na nauczycieli o takiej osobowości…

Tak, książka mogłaby stać się podstawą, wprowadzeniem do nauk takich jak fizyka, chemia czy geografia i biologia. I gdybym na nią trafiła wiele lat wcześniej, może nie miałabym na świadectwach samych trój… Ne ma się czym chwalić, wiem, ale zawsze „byłam noga” z przedmiotów ścisłych, przyrodniczych. Choć z drugiej strony – czy jako nastolatka chciałabym dobrowolnie przeczytać ponad 500stronicową książkę dotyczącą nauki?! Do tego trzeba dojrzeć… A przecież nie znajdę tu wzorów fizycznych, nie zacznę dzięki tej pozycji obliczać gęstości, masy… Nie zacznę spełniać wymogów, jakie stawiają przede mną nauczyciele i ogólnie przyjęte reformy. Książka bowiem ma zadanie nie tylko informacyjne, ale przede wszystkim jej celem jest zaciekawienie czytelnika światem!

Krótka historia prawie wszystkiego to książka, która (jak wspomniałam zdanie wyżej) nie jest typowo informacyjna. Na próżno szukać tu definicji, wzorów, praw. Za to znajdziemy odpowiedzi na część z nurtujących nas pytań! I dostaniemy je w bardzo obrazowej formie! „Tak czy inaczej, przygotuj się na prawdziwie wielki wybuch. Będziesz oczywiście chciał się gdzieś schronić, w jakimś bezpiecznym miejscu, aby spokojnie obserwować całe zjawisko. Niestety, nie ma żadnego bezpiecznego miejsca, ponieważ poza osobliwością nie ma w ogóle żadnego g d z i e ś. Gdy wszechświat zacznie się rozszerzać, nie będzie stopniowo zapełniał jakiejś wielkiej pustki. Jedyna przestrzeń, jaka istnieje, to ta, która postaje wraz z wszechświatem”. To tylko próbka umiejętności autora. Kolejna? „ Dzisiaj naukowcy mają do dyspozycji urządzenia tak precyzyjne, że potrafią przy ich użyciu zauważyć pojedynczą bakterię, i tak czułe, że ziewnięcie kogoś znajdującego się w odległości 20 metrów może zaburzyć odczyt. Według współczesnych danych Ziemia waży 5,9725 miliardów bilionów ton (…)”. Jak widzicie nie sposób zasnąć. Nie widzę tu scen rodem ze szkolnej ławki, kiedy to fizyczka opowiadała skrzeczącym głosem, że v równa się, albo gdy geograf mówił, że wiek ziemi określany jest na tyle i tyle lat, a jej istnienie dzielimy na ery i okresy… Zapiszcie w zeszycie… Flegma…

Dowiemy się nie tylko czegoś o świecie, ale także o osobach, które dokonały wielkich odkryć. Ilu z Was wie, że Isaac Newton był nie tylko błyskotliwym umysłem, ale i „ponurym samotnikiem”? Kto wie, że Newton „zbudował w Cambridge własne laboratorium, w którym oprócz epokowych odkryć wykonywał także szokujące eksperymenty, na przykład wbił szpikulec – długą igłę używaną do szycia skóry – do własnej gałki ocznej i obracał ją dookoła ~między okiem i kością, tak blisko dna oka jak potrafiłem~, aby przekonać się, co z tego wyniknie”. I jeszcze raz kto wie, że Newton wynalazł rachunek różniczkowy, ale z opublikowaniem swojego odkrycia zwlekał aż dwadzieścia siedem lat?! Słyszeliście może o takim uczonym jak Edward Drinker Cope? Wiecie, że był bogatym człowiekiem, który mógł pozwolić sobie na „grzebanie w ziemi”, by znaleźć kości dinozaurów i opisał on „niemal 1300 nowych gatunków kopalnych”? A wiecie, że stracił on swój majątek, zaś ostatnią fanaberią na jaką mógł sobie pozwolić, była prośba, by jego kości zostały uznane za „oficjalny zestaw kości Homo sapiens”? Powiem więcej! Kości zapisał pewnemu towarzystwu naukowemu, szkielet nawet został poddany przygotowaniom do umieszczenia ich w gablocie, jednak znaleziono na nim ślady syfilisu i odłożono gdzieś, na półkę… Takich ciekawostek o naukowcach znajdziecie tu mnóstwo! Bo autor nie skupia się tylko na danym odkryciu, ale opisuje także jak do nich doszło, jakie były okoliczności, kto uczestniczył w danym wydarzeniu, znalezisku.

W recenzowanej książce znajdziemy więc opowieści dotyczące kosmosu – jest to pierwszy rozdział książki, który wita nas słowami „Nie sposób sobie wyobrazić, jak mały jest proton”. Owszem, nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić. Tak samo jak każdej innej wielkości, która występuje we wszechświecie. Od liczb kręci się w głowie, nagle uświadamiamy sobie jak jesteśmy mali!!! I jak niewiele znaczymy…

Drugi rozdział dotyczy rozmiarów Ziemi. To tutaj znajdziemy sposoby zważenia naszej planety, które stosowane były na przełomie lat, które są niczym w porównaniu z wiekiem Ziemi. Poznamy początki nauki, którą zwiemy geologią, odkryjemy pierwsze dinozaury i zaczniemy sprzeczać się kiedy powstały, jak długo żyły i czemu wyginęły.

Kolejny, trzeci rozdział to ten, zatytułowany „Świt nowej ery”. Pierwszy podrozdział to „Wszechświat Einsteina” i to właśnie tu dowiecie się czegoś więcej o jego teorii względności. Ale! Nie myślcie, że tylko jego nazwisko będzie się przewijało przez wszystkie strony… Mówi wam coś nazwisko Hubble? Jeśli tak – gratuluję, uważaliście w przedszkolu na zajęciach dotyczących gwiazd. Dobrze, starczy drobnych złośliwości. W tym rozdziale poznacie bliżej atom, kwarki, dowiecie się o co chodzi z tym ołowiem i jak to jest, że ziemia się porusza!

Rozdział czwarty „Niebezpieczna planeta” to chyba najkrótszy rozdział książki. Jednak niebezpieczeństw czeka na nas wiele… Już nie mówię o szaleńcach, religijnych fanatykach czy po prostu ludzkiej głupocie. W książce przyglądamy się wulkanom („(…) Wulkany to dziwne obiekty. W rzeczywistości wcale ich nie rozumiemy. Wezuwiusz był aktywny przez 300 lat, aż do erupcji w 1944 roku, po czym nagle stanął i od tego czasu jest cichy. Niektórzy wulkanolodzy sądzą, że się mocno ładuje, co jest dość niepokojące, ponieważ 2 miliony ludzi żyją na nim lub obok. (…)”, trzęsieniom ziemi (co wiecie o wstrząsach wewnątrzpłytowych?), a także zagrożeniom czyhającym na nas z kosmosu! Tak, to ostatnie, mimo że tak nieprawdopodobne, przeraża mnie najbardziej… Wiecie czemu? Bo istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że po prostu nagle zobaczymy coś na niebie i nawet nie zdążymy zastanowić się czym jest ten obiekt i już nas nie będzie! Nie chciałabym zginąć tak nagle, w ciszy, zmieciona z powierzchni naszej planety…

Kolejnym rozdziałem rządzi „Samo życie”. Jest to obszerny rozdział dotyczący… Życia! Pamiętajcie, że na chwilę obecną jesteśmy pewni tylko jednego miejsca we wszechświecie, gdzie istnieje życie. Tak, to Ziemia. Nasza planeta, ulokowana gdzieś na peryferiach Drogi Mlecznej… I nawet nasz księżyc nie jest tu przypadkowo. Co takiego dla nas robi? „Bez stabilizującej obecności Księżyca oś Ziemi kręciłaby się jak dziecięcy bąk, z trudnymi do przewidzenia konsekwencjami dla klimatu i pogody”. Dobrze, to już wiecie, jednak czy wiecie, że Księżyc „wymyka się z grawitacyjnego uchwytu Ziemi w tempie około 4 centymetrów na rok”? W tym momencie może nie jest to dla nas tak ważne, ale za 2 miliardy lat… No dobrze. Starczy pogadanki na temat księżyca. Przejdźmy dalej. Nie wchodząc w szczegóły, nie opisując wszystkiego, co w tym rozdziale się znajduje, możemy dowiedzieć się z niego jeszcze co i w jaki sposób wpłynęło na podmorskie życie, jak powstało życie w obecnej formie (kłania się też wiedza biologiczna – aminokwasy, białka, hemoglobina… taka sytuacja), a skoro życie powstaje – postarajmy się zrozumieć jak poszczególne gatunki wymierają… Czasem widzę tu swego rodzaju poplątanie, gdyż po wymieraniu znów wchodzimy w świat życia, przyglądamy się komórkom. Tutaj bliżej poznamy osobę Darwina i jego poglądy na temat istnienia, doboru naturalnego, oraz jego wrogów i przyjaciół.

Rozdział szósty jest zarazem ostatnim rozdziałem publikacji. Został on zatytułowany „Droga do nas”. Znów więc coś o życiu, które przecież nie może zostać pominięte, gdy mówimy o naszej planecie, które nie może zostać pominięte, gdy mówimy o całym wszechświecie! Życie jest przecież tak niesamowite, niezwykłe, tak samotne… Ale wracając do samej książki, nie odchodząc myślami gdzieś dalej, przeczytamy tu o Epoce Lodowcowej. Jak to się stało, że nastąpiło tak nagłe ochłodzenie? Czy prądy oceaniczne mają znaczenie, gdy chcemy opisać przyczyny zlodowacenia? Jak potoczą się losy naszej matki? Czy znów zamarznie czy może przyniesie nam fale wilgotnych upałów… Kolejny podrozdział dotyczyć będzie samych ludzi. Odnalezienia szczątków neandertalczyka, kontrowersji związanych ze znaleziskiem ale i początków klasyfikacji hominidów. A może ciekawi Was teoria pochodzenia człowieka od małpy? „Wszystko tutaj jest zagadką”…

Podsumowując, posłużę się opisem, który znajduje się na końcowej okładce książki: „Wyzwanie, przed którym stanął Bill Bryson, polegało na tym, aby tematy, które zwykle u większości czytelników wywołują śmiertelną nudę (…) uczynić przystępnymi dla tych, którzy nigdy nie sądzili, że nauki przyrodnicze mogą ich w ogóle zainteresować. Klucz, jaki znalazł autor, wydaje się genialny w swej prostocie: Bryson pisze nie o tym, CO wiemy, lecz raczej o tym, SKĄD wiemy to, co wiemy”. I to jest szczerą prawdą. Bo, jak już mówiłam, nie znajdziemy tu wiedzy podręcznikowej, ale poznamy świat, wiele wynalazków, teorii, odkryć poprzez poznanie ich twórców i opis sytuacji, w jakich doszło do ich opisów. Książka pochłonęła mnie bez reszty! I mogę ją z czystym sumieniem polecić każdemu! Niestety widzę też jeden jej minus. Muszę zmienić swoją skalę ocen recenzowanych książek, gdyż ta pozycja wykracza poza nią daleko, daleko w przód! Te, które wcześniej oceniłam na 6 powinny spaść do oceny około 4. Te które oceniłam niżej… Przepraszam wszystkich, których oszukałam. Od teraz moja skala będzie wyglądała nieco inaczej a dzisiejszej książce przyznaję…

Moja ocena: 10/6!

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu ZYSK i S-ka

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: