Między wierszami – Tammara Webber


miedzy-wierszami Dzisiaj nie mam ochoty na przydługie wstępy, bo pogoda za oknem nie napawa ani optymizmem ani chęciami do jakichkolwiek zajęć, nawet do czytania i pisania recenzji. Tak, więc w tej recenzji pod ostrzałem znajdzie się książka Tammary Webber „Między wierszami”.

Okładka jest miła i przyjemna dla oka, ale zauważyłam, że ostatnimi czasy sporo jest powieści, gdzie na pierwszy rzut oka widać nogi, tak od pasa w dół. Obecnie jestem w stanie wymienić, może z dziesięć tytułów, gdzie ten motyw się pojawia i moje pytanie na początek: o co w tym chodzi? Czy to jest jakiś kod, nić porozumienia, albo zagadka rodem z Watykanu, do której rozwiązania potrzeba Roberta Langdona? Jestem tylko człowiekiem i przyznaję, że nie rozumiem obecnie panującej mody, ale jedno wiem! Gdy widzę okładkę, gdzie są nogi, najczęściej jakiejś młodej niewiasty to będzie to albo obyczajówka albo książka młodzieżowa.

W tym przypadku, jest to druga kategoria. Tammara Webber do tej pory była mi nieznana, nawet jej seria „Tak blisko” nie wpisała się samoistnie na listę książek, które chciałabym przeczytać. Miałam nadzieję, że moje pierwsze zetknięcie z autorką będzie udane, a jakie było w rzeczywistości, już po przeczytaniu lektury?

Siedemnastoletnia Emma to wschodząca gwiazda, która dostaje szansę na rozwinięcie swojej kariery, poprzez granie we współczesnej wersji „Dumy i uprzedzenia” z bożyszczem nastolatek, Reidem Alexandrem – chłopakiem, który jest tak popularny, że o towarzystwo w nocy nie musi się martwić, tym bardziej, że każdej nocy jest to inna dziewczyna. Jest jeszcze ten trzeci – Graham – tajemniczy i opanowany, zrównoważony aktor, który od pierwszej chwili fascynuje Emmę. Cała powieść toczy się wokół planu filmowego oraz, tego co się dzieje… głównie na dyskotekach i pokojach hotelowych.

Moje wrażenia? Nie będą zbyt pozytywne, bo niestety wyrosłam chyba z wieku, kiedy takie historie pożerałabym w całości, bo tak mnie fascynują, ale tak nie jest…. Starzeję się, to fakt, i mam wrażenie, że im więcej czytam tego typu książek, tym są one głupsze. Zacznijmy od początku. „Między wierszami” to kolejny przykład, gdzie pojawia się trójkąt miłosny i żeby to jeszcze było jakieś bardziej wykreowane, ale nie… Reid chce tylko trafić z Emmą do łóżka, co bierze za punkt honoru, a Graham, choć jakoś tam ukradkiem okazuje zainteresowanie to jest wycofany. O co tu biega?! Obaj panowie są tacy… tacy strasznie prości w odbiorze, każdemu przyświeca chyba jeden określony cel względem Emmy i zrobi wszystko by to osiągnąć. Za to Emma jest taką typową młodą kobietą, która wkracza w życie i do tego bogate życie, pełne luksusu. I wiecie co? Potwornie mnie wkurzało jej niezdecydowanie! Miałam taką ochotę nią walnąć o coś, żeby się ogarnęła i wybrała jednego, bo serio, kręcić z dwoma to… no kurczę, oklepany temat. Nie chcę być wredna, ale gratuluję jej też intelektu, bo żeby nie zorientować się, czego chce od niej Reid, znając jego reputację podrywacza i jeszcze brnąć w jego gierkę, to trzeba mieć krzywo pod sufitem.

Kolejny minus? Trochę ich za dużo, nie sądzicie? Ale tak… dla mnie to też był minus. Dialogi. Tak niekiedy prymitywne dialogi, nic niewnoszące w pozostałą część książki, tak nudne i bez polotu, najczęściej prowadzone pomiędzy Emmą a jej najlepszą przyjaciółką, której niektóre głupie pytania doprowadzały mnie do sławetnego „Facepalm’a”, a także między główną bohaterką i Reidem, kiedy byli sami a ten próbował ją uwieść. Boże, naprawdę? Widzisz i nie grzmisz.

Jak napisałam, gdzieś na początku, najprawdopodobniej jestem już za stara na takie ckliwe, nastoletnie i naiwne książki, gdzie zwycięża prawdziwe uczucie, źli ludzie zostają ukarani, bądź zlekceważeni, ale to tylko w książkach takie życie 😉 To prawdziwe, poza książkowe życie nie jest kolorowe i różowe okulary wcale nie zmieniają sposobu jego postrzegania. Wychodzę z założenia, że żadnej książki nie odmawiam, polecam tylko te które naprawdę mi się spodobały, a pozycje mniej przeze mnie uwielbiane polecam przeczytać samemu by się przekonać, bo ile jest ludzi na świecie, tyle jest gustów 😉 Mnie samej… nie oczarowała.

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu JAGUAR, za co bardzo dziękuję.

Ocena: 4/6

Pomyluna

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: