Kim jest ta dziewczyna? – Mhairi McFarlane


kim-jest-ta-dziewczyna Właśnie skończyłam czytać. Trochę kręci mi się w głowie. Jestem oszołomiona. I zaskoczona. Po książce, która (w moim mniemaniu) miała być klasycznym romansem, spodziewałam się „co najwyżej raka”, jednak nie była to kompletna katastrofa! Ba! Dostałam prezent! Niespodziankę w postaci ciekawej, dobrze skonstruowanej powieści!

Ale do rzeczy, gdyż wiem, że macie dość mojego przynudzania. Początek książki nieco mnie zemdlił. Tak jak się spodziewałam – jest cukierkowo! Mamy ślub, wesele, pięknych i bogatych gości. Mamy cudowną parę, dla której piosenkę ułożyła i zaśpiewała druhna (pomijając, że głosu to ona dobrego nie miała, a talentu pisarskiego za grosz). I mamy skandal! Pan młody pocałował w czasie przyjęcia jedną z zaproszonych kobiet – Edie. Trzydziestopięciolatka nie broniła się, w pewnym sensie chciała tego pocałunku, chociaż nie w takich okolicznościach, nie z żonatym mężczyzną. Najgorsze, że wszystko zobaczyła Panna Młoda. I tak Edie, koleżanka pary z pracy została nazwana zdzirą, złodziejką mężów, suką… Została wyklęta z towarzystwa! A i o pracy bała się wrócić, bo jak tu spojrzeć ludziom w oczy?

Miałam wrażenie, że to będzie najgorsza książka, jaką miałam możliwość przeczytać. Wyobrażałam sobie jak wszystko się zmienia, mąż rzuca żonę dla kochanki, później była żona wchodzi w romans z przyjacielem byłego męża. Edie pewnie zaprzyjaźnia się z byłą żoną obecnego partnera… Moja wyobraźnia podsuwała mi jeszcze obrazy rozzłoszczonych druhen, które zrywają suknię ze zdrajczyni i wysmarowują jej ciało tortem, a rodzice młodego wydziedziczają go z rodzinnego majątku. Myślę, że tak mogłaby potoczyć się ta historia, gdyby nie była napisana przez Mhairi McFarlane! Na szczęście to ONA napisała książkę „Kim jest ta dziewczyna?” i dzięki niej możemy odkryć inną prawdę, inny przebieg zdarzeń i zagłębić się w powieść z drugim dnem…

Co więc zdarzyło się po feralnym dniu ślubu Państwa „Charlack”? Zdarzyło się życie. Edie dostała (jak to mówi jej przyjaciółka) „kurewsko mocno po twarzy od rzeczywistości”. W pracy nie miała już przyjaciół, każdy wytykał ją palcami, szeptał, obserwował. Nie miała dokąd pójść, nie wiedziała co zrobić, czy zrezygnować z pracy? Tak, raczej tak, może wyjedzie na płatny urlop, a później znajdzie posadę w innej firmie i zacznie od nowa… Tylko jak zacząć od nowa, kiedy ma się wyrobioną opinię takiej, co to przed każdym mężczyzną ściągnie sukienkę? Jednak szef nie zgodził się na jej rezygnację, za to dał propozycję nie do odrzucenia. Kobieta miała wrócić do rodzinnego miasta, gdzie właśnie kręcono serial ze wschodzącą gwiazdą kina – Elliotem Owenem. I to właśnie z aktorem miała zacząć współpracę jako ghostwriterka, bowiem miano zapłacić jej za napisanie autobiograficznej książki o celebrycie! Miałaby więc źródło dochodu, wyjechałaby, a w tym czasie może wszystko zdołałoby ucichnąć? Jednak to wszystko nie jest wcale takie proste… Tym bardziej, że nie dogaduje się z siostrą, z którą będzie mieszkała pod jednym dachem, nie znosi rodzinnego miasta, z którego za wszelką cenę uciekała w pogoni za karierą i innym życiem, a Internet nie daje jej odpocząć od oskarżeń…

Na pewno wiecie już, że historia jest ciekawa sama w sobie, jednak dołóżcie do tego tę kolejną warstwę… Dzięki powieści na pewno uświadomicie sobie jak niebezpiecznym narzędziem jest Internet. Jak łatwo można kogoś, za jego pośrednictwem, zniszczyć. Bo to, co umieścimy w sieci, często zaczyna żyć własnym życiem. Nagle dajemy sobie prawo do komentowania czyjegoś postępowania, czyichś wyborów, bo czujemy się silni. Znajdujemy sojuszników, tak samo anonimowych jak my, żeby powalić wspólnego wroga. Często nie zastanawiamy się nad tym, dlaczego coś się stało, jak to wyglądało od drugiej strony, jak to wyglądało nie z perspektywy (na przykład) przypadkowego przechodnia. A jeżeli to my cierpimy? Czy zastanawiamy się, skąd to cierpienie? I czy oby to nie my sami naważyliśmy sobie tego piwa, które mamy teraz wypić? „Szukamy zębów, które pasują do kształtu naszych ran”…
Kolejna sprawa to siła rodziny. Pokazane są tu różne jej oblicza. Nie zawsze osoby, które nas urodziły, są naszą rodziną, nieraz zaś to obcy ludzie są dla nas najbliższymi. Czasem sami oddalamy się o tych, których kochamy, bo wydaje nam się, że to przez nas coś się psuje… A czasem wystarczy tylko szczera rozmowa…
Przyjaciele… Można o nich mówić godzinami, można z nimi rozmawiać godzinami, można milczeć. Jednak zawsze pamiętajmy o ich wartości. Znajdźmy tę grupę ludzi, którzy zawsze będą z nami i będą w nas i nam wierzyć. Nawet kiedy cały świat obróci się przeciw nam – są osoby, które podniosą nas na duchu, będą pewne, że nadal jesteśmy tymi samymi osobami, co dawniej, chociaż różne zdarzenia mogą w zaskakujący sposób zmieniać na nasze zachowania, decyzje. I nie skreślajmy ludzi! Bo nigdy nie wiemy, kto okaże się dobrą duszą… Pamiętajmy, że „Anioł Stróż może objawić się w całkiem nieoczekiwanej i doprawdy nie zawsze trzeźwej postaci”.
Oczywistym będzie też wspomnienie o miłości i różnych jej obliczach… O uświadomieniu sobie czy naprawdę to jest TO. I jak zadbać o uczucie, które się zrodziło…

Myślę, że kiedy przedstawiłam Wam to drugie dno, sami domyślacie się, jak potoczyły się losy Edie. No cóż, jak to mówią – był to klasyczny „spoiler time”.

Książka „Kim jest ta dziewczyna?” to naprawdę wspaniała odskocznia od własnych problemów. Pozornie, bo może okazać się, że w pewnym sensie utożsamimy się z głównymi bohaterami powieści i nagle coś nas poruszy. Tak bardzo, że łzy płyną po policzku. Ja tutaj odnalazłam kawałek siebie i na pewno nie raz do książki powrócę. Chociaż nie powiem, że jest najlepszą, jaką w życiu czytałam. Jak już wspomniałam, początek nieco mnie odstraszył, dodatkowo, mam wrażenie, że Edie nie do końca zachowuje się jak dorosła, dojrzała kobieta, niektóre teksty bowiem przywodzą mi na myśl nastolatki. Chociaż może się czepiam? Może trzydziesto parolatki to nadal nieco infantylne, słodziutkie młode damy? Ja jeszcze magicznej liczby 30 nie przekroczyłam, ale zawsze mówiono mi, że mam starą duszę i raczej zachowuję się jak sześćdziesięciolatka niżeli dwudziestoparolatka. Więc też nie do końca przejmujcie się moją opinią w tej kwestii. Z resztą, jak każda powieść i ta znajdzie swoich zwolenników, jak i przeciwników. Jeżeli jednak zaciekawiłam Was moim zdaniem na jej temat – sięgnijcie po ten tytuł.

Ocena: 5+/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu HARPERCOLLINS POLSKA

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: