Zawód: Wiedźma – Olga Gromyko


zawod-wiedzma Uwielbiam książki pozytywnie zakręconej Aleksandry Rudej. Niestety wydawnictwo, które wykupiło prawa do jej serii, wydało tylko dwie części, a że mój rosyjski jest na poziomie opłakanym, miałam do wyboru – fanowskie tłumaczenie, lub czekać i błagać innych wydawców, aby przejęli prawa do przygód Oli i Ottona. W tym roku na konwencie Pyrkon, poznałam panią Rudą oraz panią Gromyko. Okazało się, że obie panie mają świetne poczucie humoru, więc po powrocie do domu, wyszukałam w odmętach mojej biblioteki pierwszą część „Zawód: Wiedźma”.

Bardzo szybko ją przeczytałam i zaraz chciałam kupić część drugą. Co się okazało? Brak w każdej znanej mi księgarni. Właśnie miałam wpaść w czarną rozpacz, kiedy to na pewnym portalu społecznościowym mignęła mi informacja, że Papierowy księżyc wyda „Wiedźmę” w całości! Troszkę czasu minęło, ale w końcu dorwałam się do nowego, a do tego pięknego wydania powieści pani Gromyko 🙂

Fabuła

Promotor: Bakałarz I stopnia, arcymag Perłow ze Starmińskiej Wyższej Szkoły Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa, na wydziale Magii Teoretycznej i Praktycznej w roku 999 wysyła swoją adeptkę VIII roku Wolhę Redną do Dogewy – miasta wampirów, aby ta mogła napisać swoją pracę zaliczeniową o układzie socjalnym, życiu codziennym i stosunkach w wampirzej społeczności oraz żeby przy okazji dowiedziała się, dlaczego w Dogewie w tajemniczych okolicznościach życie straciło już 13 istot, a poprzedni magicy, którzy mieli rozwiązać ów problem ze zgonami, nie powrócili, gdyż sami zginęli.

Osiemnastoletnia Wolha wyrusza na swym wiernym rumaku – Stokrotce, a jej celem jest Dogewa. W trasie napotyka pewnego rzezimieszka, który to odważnie ucieka przed rudą wiedźmą, gdyż ta nie pozwala się okraść. Dotarłszy do miasta wampirów, postanawia wykąpać się wraz z klaczą w stawie, w którym to poznaje wampira płci męskiej imieniem Len. Po miłej pogawędce, Wolha zostaje ulokowana na stancji u wampirzycy, która wyglądem nie różni się prawie wcale od przeciętnej starszej pani w Starminie. Oczywiście młoda wiedźma od razu postanawia sprawdzić wszystkie fakty i mity na temat społeczności wampirów i to za wszelką cenę. Dziewczyna zaznajamia się z Radą Starszych. Udaje jej się również zapoznać z władcą Dogewy, który to znudzony sprawowaniem władzy, postanawia towarzyszyć wiedźmie w zwiedzaniu i poszukiwaniu przyczyny tajemniczych zgonów.

Czy Wolha rozwiąże zagadkę śmierci magów? Czy władca Dogewy okaże się fajnym kompanem? Czy Stokrotka w końcu polubi swoją właścicielkę? Czy Wolha i Len będą niczym Edward i Bella? Dlaczego magowie tak nienawidzą wampirów, choć ci prowadzą iście hipisowski tryb życia? Czy Wolha napisze swoją pracę zaliczeniową? A jeśli tak, to czy się obroni? Czy historia zakończy się happy endem? A może clifhangerem? Cóż… będziecie musieli przekonać się sami. Albo w grupie.

Moim zdaniem

Zawód: Wiedźma” nie jest co prawda tak zwariowana jak „Odnaleźć swą drogę”, jednak i tak świetnie się bawiłam zaczytując się w przygodach Wolhy. Co tu dużo mówić, gdy bohaterkę polubisz od pierwszych kart powieści, to nawet kiepska fabuła nie będzie aż nadto przeszkadzać 😉 Nie, nie mówię, że treść jest zła, po prostu ma swoje mocniejsze i słabsze momenty, ale możecie mi wierzyć, że ocena końcowa będzie i tak wysoka (zaledwie o jeden mniej od przygód Oli i Ottona)

Książka została podzielona na dwie części, co też poprzedni wydawca wykorzystał, aby wydać osobno każdą z nich. Zanim skończyłam czytać pierwszy tom, zastanawiałam się, jaki to clifhanger zostanie mi zaserwowany oraz jak bardzo będę wyzywać ów wydawnictwo. Jednak zostałam mile zaskoczona, gdyż historia nie urywa się w trakcie, a zakończenie zostało tak napisane, że na kolejną część mogłam bez problemu poczekać aż Papierowy księżyc wyda całość. Kiedy już dorwałam ów nową wersję, to lekko zaparło mi dech w piersiach, bo okładka nowego wydania jest po prostu prześliczna! Otrzymałam protagonistkę w całej okazałości, więc podczas czytania, miałam w głowie obraz ładnej, młodej, rudej wiedźmy z okładki 🙂

Główna bohaterka jest średniowiecznym „tomboyem”, czyli taką naszą polską/słowiańską chłopczycą. Ma rude włosy, cięty język, jest nieokrzesana, pomysłowa, odważna, inteligentna, nieusłuchana, a do tego przyjaźni się z wampirem, trollem i smokiem. Dziewczyna została przygarnięta przez jednego z profesorów Wyższej szkoły magii, aby uczyć się na maga – praktyka. Wolhy nie da się nie lubić, chyba że ktoś woli mimozy i pustaki, wtedy odradzam zaznajomienia się z panną Redną. Towarzyszy jej Len – taki tam przeciętny wampir o blond włosach, który mówi tylko tyle, ile uważa za słuszne i ani myśli powiedzieć słowo więcej. Zaprzyjaźnia się z rudą wiedźmą i razem tworzą dziwną parę, która zamiast się w sobie zakochać, to woli obmyślać, jak by tu tego drugiego wykorzystać. Ostatnią ważną postacią jest troll imieniem Wal, choć on pojawia się dopiero w drugiej części książki. Jak na trolla przystało jest skąpy i łasy na pieniądze. Żeby zdobyć kasę lub drogocenne klejnoty jest gotów podpisać pakt z samym diabłem. Na szczęście bardzo lubi się z Wolhą, więc pomaga w jej eskapadach, jednak niestety nie jest to z dobroci serca acz z wyrachowania, bo kto wie, na czym dałoby się zarobić.

Jest jeszcze słodziachna Tyśka, ale kim lub czym jest, to wam nie powiem 😛

Powieść ma kilka minusów, ale zanim zacznę o nich pisać, muszę najpierw zająć się resztą zalet. O bohaterach już napisałam – nie ma nikogo, kto mógłby wkurzyć. Wydanie jest ładne – okładka pasuje do treści, czcionka jest czytelna, a strony książki są stylizowane na stare z dużą literą zaczynającą każdy rozdział i ozdobnikami w rogach kartek. Treść jest ciekawa, aczkolwiek nie wciąga jak bagno, choć czyta się lekko. Jest spora dawka humoru, nie raz się zaśmiewałam czytając dialogi, czy opisy sytuacji, jak również niewybredne komentarze bohaterów. Mamy tajemnicę, którą trzeba rozwiązać, pojawiają się walki, w których trzeba brać udział (lub uciec, jak kto woli), czasem trzeba użyć magii, innym razem pięści, a czasem i zębów. Nie raz pojawi się krew, a śmierć jest naturalną koleją rzeczy. Później pojawia się kolejna tajemnica, którą również należy poznać, a w międzyczasie trzeba chodzić na zajęcia, jeśli nie chce się zostać wyrzuconym z uczelni. Wszystko to sprawia, że historia jest intrygująca i zabawna.

Teraz mogę przejść do zgrzytów, jakie napotkałam podczas czytania przygód panny Rednej. Po pierwsze, zbyt rozwleczona fabuła oraz opisy. Czasami miałam wrażenie, że czytam o niczym, co by treści było więcej i zadrukowana większa ilość stron. Oczywiście, to moje subiektywne wrażenie, bo może niektórzy lubią zbyt długie opisy. Ja niestety do tego grona nie należę. Przez moją niechęć miałam problem przebrnąć przez serię Ani z Zielonego Wzgórza. Co nie znaczy, że za Anią nie przepadam, wręcz przeciwnie. Druga rzecz, wspomnienia Wolhy lub Lena. Oboje mają tragiczną przeszłość i nie byłoby to dla mnie jakąś wadą, gdyby nie to, że te dramatyczne opowieści nie pasują mi do stylu historii. To tak jakbym oglądała komedię romantyczną i wszystko jest takie romansowe i zabawne, aż tu nagle jeden z bohaterów wyznaje, że był molestowany w dzieciństwie przez ojczyma, po czym dalej łaskotałby swoją drugą połówkę i popijał cappuccino. Trzecia i ostatnia rzecz, która średnio mi się podobała, to robienie z Wolhy Rednej totalnie wrednej rudej wiedźmy. Osoby, które reklamowały i reklamują przygody rudzielca, chyba nie mają pojęcia, na czym polega wredność. Ja wiem. Mój mąż wie aż za dobrze, a mój młodszy brat nadal napina mięśnie, w moim towarzystwie, bo nigdy nie wie, skąd nadejdzie cios 😛

Powieść polecam fanom słowiańskiej literatury i pani Olgi Gromyko. Myślę, że i fanom Aleksandry Rudej książka przypadnie do gustu 😉

Ocena: 5-/6

Martycja

 

Reklamy

One response to “Zawód: Wiedźma – Olga Gromyko

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: