Tam, gdzie Ty – Tammara Webber


tam_gdzie Nie wiem czy wiecie, ale jest chyba takie powiedzonko, że druga część z serii jest przeważnie tą tyci gorszą od pierwszej. W swoim życiu czytałam sporo różnych cyklów i choć może nie zawsze te słowa zawierają w sobie prawdę tak w przypadku „Tam gdzie Ty” Tammary Webber, chyba niestety okażą się prawdą.

Dla przypomnienia: Emma to początkująca aktorka, która dostaje szansę zagrania w uwspółcześnionej wersji „Dumy i uprzedzenia” przeniesionej na szkolne korytarze. Na planie w roli Willa Darcy’ego towarzyszy Emmie Reid Alexander bożyszcze nastolatek, największy przystojniak w obsadzie i tym podobne pierdółki. W pierwszej części Emma staje pomiędzy Reidem a Grahamem, wcielającego się w postać pana Collinsa. Przykład standardowego nastoletniego trójkąta, któż go nie zna skoro to odgrzewany po wielokroć kotlet? A do tego jest jeszcze Broke i jej intrygi i knucia. Akcja pierwszej książki kończy się w momencie, gdy Emma spotyka Grahama w Nowym Jorku, odkrywa jego małą tajemnicę.

A co Was czeka w kolejnym tomie? Dalsze losy całej czwórki, tym razem narracja jest podzielona na cztery osoby: Emmę, Reida, Graham i Broke. Pomiędzy Broke i Reidem nawiązuje się sojusz by zniszczyć rozwijający się związek pozostałej dwójki. Nie zapominają o tym, jaka przeszłość ich łączy, jednakże świetlana przyszłość, jaką każde z nich może sobie wyreżyserować odpowiednimi zbiegami okoliczności jest przeważająca, przez co postanawiają działać!

Przyznam szczerze, że tym razem nie mam pojęcia, co napisać o tej książce! O ile pierwszy tom wydawał mi się jeszcze, jako taki, tak ten… słabiutko. Spory plus należy się Broke, która idealnie została ukazana, jak osoba najbardziej zła, jak Diabolina pragnąca się zemścić na królu Stefanie za brak zaproszenia na chrzciny Aurory. Pomysły miała dobre, gorzej z wykonywaniem. Jeśli chodzi o Emmę i Grahama to uwierzcie mi… gdzieś około setnej strony miałam ochotę wymiotować ilekroć pojawiała się ta dwójka i musieli albo się ukrywać ze swoim związkiem albo zostawali sami i nie mogli rąk od siebie trzymać z daleka. Poważnie? Okej, ja może górnolotnej literatury nie czytam, ale jeśli już mam jakiś romans, to liczę na szeroką wyobraźnię autora, który zwykłe rzeczy, jak muśnięcie ręki/ramienia czy przysunięcie ku sobie ukochanej osoby, opisze w sposób świeży, magiczny i inny niż zrobiła to reszta autorów z tą samą czynnością. Rozumiecie, o co mi chodzi? Niby zwykła rzecz, ale odpowiednio ubrana w słowa sprawia, że człowiek od razu się rozmarza przy czytaniu i sam chciałby coś takiego przeżyć. Natomiast intymne chwile, jakie Emma i Graham spędzają ze sobą, są… jak dla mnie infantylne. Mam wrażenie, że pani Webber zgubiła gdzieś po drodze cały pomysł na tę książkę, bo według mnie była o niczym. Nie przywiązałam się do nikogo, a Reid, choć podobno chodzący seks, to odpychał mnie już w momencie, gdy pojawiał się na horyzoncie.

Co z tego, że ukazywała dalsze losy głównych bohaterów, szeroką akcję promocyjną filmu, premierę, czerwony dywan, całą masę fleszy… co z tego, skoro każda intryga jaką wymyśliła Broke szybko się rozwiązywała, bo Emma z Grahamem tak się bardzo kochali, że wybaczali sobie wszystko. Kolejny raz zapytam: poważnie? Dziewczyna, która pierwszy raz się poważnie zakochała w chłopaku, którego znała ile? Miesiąc? I jest tak bardzo w nim zakochana, że wybaczają sobie nawzajem wszystko. A ostatnia akcja, drodzy państwo… została w tak żałosny sposób rozwiązana, że aż mi się płakać chciało, nie ze wzruszenia, ale dlatego, że dobrnęłam do końca a tam taka bomba! Do tej pory jak wspominam te ostatnie strony to mi się coś dzieje z żołądkiem. Niesmak pozostaje.

Prawdopodobnie ta książka nie jest dla wszystkich, nie każdemu się spodoba styl pisania i tematyka, ale jeśli tylko chcecie to spróbujcie, bo może akurat Wam przypadnie do gustu! Mnie nie zachwyciła, nie porwała, a co do bohaterów to wolałabym się nie wypowiadać dalej, bo mogliby wylądować w czymś gorszym niż błoto 😉 Jeśli akurat przypadły Wam do gustu wcześniejsze książki pani Webber to ta pewnie stanie się obowiązkową lekturą, nawet nie zważając na moje osobiste nie.

Ocena 2+/6

Za książkę dziękuję wydawnictwu JAGUAR

Pomyluna

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: