Kroniki krwi 6. Rubinowy Krąg – Richelle Mead


kroniki_krwi_6 Czekała, czekała

aż się doczekała,

czyli

wielki finał świetnej serii.

Zacznę od tego, że serdecznie dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia za dokończenie i wydanie ostatniego tomu Kronik Krwi. Długo kazaliście czekać, ale nie zostawiliście swoich czytelników na lodzie, za co wybijacie się u mnie na pierwszym miejscu moich ulubionych wydawnictw – brawo!

Cóż to była za fascynująca opowieść. A wszystko zaczęło się od Akademii Wampirów gdzie poznaliśmy Sydney – nieustraszoną alchemiczkę, która trochę wbrew sobie, walczy u boku dampira ze złem. Tam również został nam przedstawiony moroj, Adrian Iwaszkow, – luzak z lekkomyślnym podejściem do życia, władający niespotykaną mocą Ducha. I oni niby mieliby stworzyć parę? Ależ oczywiście! Płomienny romans zwieńczony szalonym weselem, który wstrząsnął całym, wampirycznym światem. A to był dopiero początek. To taka para nie do pary. Ona poważna i rozważna, zgłębia tajniki ludzkiej magii i nie cofnie się przed niczym, by obronić tych, których kocha. On lekkoduch i marzyciel, często kroczy po najmniejszej linii oporu. Nadużywa swojej niezwykłej mocy co sprowadza na niego lekkie kłopoty z psychiką. Lecz kto jak nie oni? W Akademii moje serce skradli Rose i Dymitr, ale tutaj musieli oddać pole Adrianowi i Sydney. I nawet jeśli jest przewidywalne, nawet jeśli akcja jest rozpisana typowo pod wielki happy end to co? Przecież, o to w tym chodzi. O walkę, o miłość i wielki finał, który cudownie wszystko ze wszystkim łączy, nie pozostawiając większych niedomówień.

Końcówka poprzedniego tomu przyniosła nieciekawe wieści, Jill- siostra Wasylisy, została uprowadzona. Nasi bohaterowie nie mogą tego tak zostawić. Ruszają w podróż pełną magicznych zagadek i tajemnic, które prowadzą do wieloletniego wroga Sydney. Walka jest nieunikniona i toczy się o najwyższą stawkę. Nie mogło zabraknąć miejsca dla Pani Terwiliger, Eddie’go czy Marcusa, przekonacie się, że w ostatnim tomie znajdzie się sporo znajomych twarzy. Sydney i Adrian dowiedzą się paru ciekawych rzeczy o swoich rodzinach, a przyszłość Rose i Dymitra stanie pod znakiem zapytania. I co do licha robi z nimi niemowlę? Wszystko i jeszcze więcej znajdziecie w książce.

A zatem to już koniec. 6 tomów Akademii Wampirów i 5 tomów Kronik Krwi doprowadziło nas do wielkiego finału w Rubinowym Kręgu. Tajemnice zostały odkryte, zagadki rozwiązane i żaden wątek nie został pominięty. Małżeńskie rozterki przeplatają się ze sporą dawką humoru w tak dobrze znanym stylu Pani Mead. O takie zwieńczenie serii mi chodziło. A muszę dodać, że ze wszystkich książek około-wampirycznych seria od Richelle Mead jest jedną z moich ulubionych. Lubię, gdy autorka jest konsekwentna i potrafi domykać porozpoczynane wątki. Czasem w bardziej lub w mniej udany sposób, ale mimo wszystko nie zostawia czytelników ze wszechobecnymi znakami zapytania i miną w stylu „ aleocochodzi ?”. Richelle Mead postarała się i zwieńczenie zapewnia dużą dawkę rozrywki i akcji. Czas pożegnać się z Sydney, Adrianem, Rose i Dymitrem. Będę tęsknić, ale kiedyś na pewno do was wrócę.

Ocena 5+/6

Za możliwość zrecenzowania Rubinowego kręgu dziękuję wydawnictwu NASZA KSIĘGARNIA

Anate

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: