Lecz się jedzeniem – Haylie Pomroy


leczsiejedzeniem Cóż za przewrotność losu! Recenzuję książkę o (samo?)leczeniu, będąc chorą! Bo oczywiście, że musiałam się przeziębić. I zawsze w najgorszym możliwym momencie. Takie moje parszywe szczęście…

Książka, którą Wam przedstawiam, to książka pani Haylie Pomroy. Nie jest to jej pierwsza publikacja, a wcześniejsze tytuły zdobyły uznanie wśród czytelników. Autorka zajmuje się pisaniem o jedzeniu, metabolizmie, dietach, generalnie o zdrowiu. Osobiście nigdy nie czytałam żadnych jej książek, aż do dziś. Co ciekawego odkryłam? A może absolutnie niczego z tej książki nie wyłuskałam dla siebie? O czym w ogóle możemy tu przeczytać? A więc ruszamy!

Kiedy sięgałam po „Lecz się jedzeniem” miałam mieszane uczucia. Z jednej strony byłam zaciekawiona tym, co znajdę na kolejnych stronach książki, z drugiej zaś bałam się, że będzie jak zwykle – jedz mniej, częściej, nie jedz pieczywa, makaronu, tłustego, tego i tamtego. Byłam pewna, że będzie to poradnik na zasadzie: masz problem z nadwagą? Jedz to i to, tego nie jedz, posiłki rób sama o takich i takich porach; masz problem z cukrzycą? Jedz to i to, tego nie jedz, posiłki rób sama o takich i takich porach; masz problem z miażdżycą? Jedz to i to… Szybko odkryłam, że nie na tym to wszystko polega, że ta książka wcale nie jest tak dosłowna, wymuszająca na nas pewne zachowania, karcąca.
Na pierwszych stronach dowiadujemy się co nieco o życiu samej autorki. Poznajemy jej zdrowotne problemy, etapy dochodzenia do wiedzy, którą się z nami dzieli i powody, dla których to robi. Okazuje się, że nie jest to wcale jakaś „celebry tka”, która chce się wybić poprzez karmienie nas bzdurami. Chociaż sama z dietetyką nie mam zbyt wiele wspólnego i nie potrafię tak w 100% zaufać osobie, której nie znam, z którą nie rozmawiałam, której efektów pracy nie widziałam. Dieta z książki? Czy to na pewno dla mnie? Jednak co mi szkodzi przeczytać, może zasięgnąć opinii osób, z którymi mogę rzeczywiście podyskutować?


Pani Pomroy podzieliła swoją książkę na kilka części i rozdziałów. W pierwszej z nich poznajemy równanie zdrowia: Ż + M = Z. Wygląda dziwnie? Może na pierwszy rzut oka owszem, jednak gdy wczytamy się w tekst – zrozumiemy czym są poszczególne składniki tego równania. Dowiemy się czegoś o żywności, żywiołowości, generalnie o życiu, metabolizmie, zdrowiu, równowadze i o samych sobie… Dowiemy się nawet, że leki nas nie leczą! Ale jak to?! Zahaczymy więc o wątek spisków światowych, bo przecież koncerny farmaceutyczne to ogromne pieniądze, a może wcale niepotrzebnie wydajemy naszą wypłatę na te wszystkie magiczne pastylki i „mądre syropki”, które wiedzą jak trafić do płuc? Postaramy się spojrzeć na siebie krytycznie. Zrozumieć, czym są szlaki metaboliczne i jak ich przystosowania do zmian zachodzących w naszych organizmach pomagają nam po prostu przeżyć. Autorka wskaże nam, z kim należy współpracować, by zadbać o swoje zdrowie, jak czytać jej wskazówki, udzieli nam ogólnych wskazówek żywieniowych.


Całość może wydać się nieco zagmatwana, ale część pierwsza niesie za sobą wiele ciekawych informacji. Nieraz miałam wrażenie, że poznaję coś nowego, że może nieco się gubię, ale zaraz wszystko układa się w logiczną całość (czyżby zasługa tłumaczki?).
Część druga to szept ciała. Czym jest szept? To wszelkie schorzenia, które sugerują nam, że w naszych ciałach zaczyna dziać się coś złego. To wszelkie problemy żołądkowe, zespół jelita drażliwego, zmęczenie itp. Na liście w „strefie samopoznania” możemy zaznaczyć problemy, które nas dotyczą (m.in. częste przeziębienia, alergie pokarmowe, niestrawione resztki w stolcu – lista dotycząca problemów z trawieniem; problemy z koncentracją, brak ochoty na seks, problemy z porannym wstawaniem – lista dotycząca problemu zmęczenia). Kiedy zauważamy, że rzeczywiście mamy z danymi oznakami problem – potrzebujemy planu żywieniowego, który daje nam autorka. Bo nie wystarczy sobie po prostu z tym radzić, są metody, dzięki którym możemy wejść na „szlak naprawy”, objawy usunąć, a organizm naprawić i przywrócić do stanu zdrowia. Tak naprawdę kolejne części (Gdy ciało mówi, Gdy ciało krzyczy) są zbudowane analogicznie do tej drugiej. Niekiedy znajdujemy w nich coś nowego, jednak opierają się na podobnym schemacie – rozpoznać -> wdrożyć plan naprawy -> uwolnić się od problemu, a nie tylko zaleczyć objawy.


Na samym końcu znajdziemy „Dodatki” czyli tabelki pomagające nam ułożyć dietę do konkretnego problemu. Znajdziemy tu m.in. „listę głównych produktów żywnościowych”, „listę 20 składników funkcjonalnych najważniejszych w programie przywracającym równowagę układu pokarmowego” itd.
Bo, uwaga (!) autorka nie mówi nam: na śniadanie zjedz kromkę razowego chleba z plastrem szynki parmeńskiej, trzy pomidorki koktajlowe i popij to dwoma szklankami wody. Jej mapa posiłków wygląda raczej tak: śniadanie – owoce (o niskim lub wysokim GI), zdrowy tłuszcz, przekąska – warzywa (poddane obróbce cieplnej)… Podaje przykład, ale to my sami, wedle naszych upodobań, możemy ułożyć swój jadłospis.

Książka zmusiła mnie do wielu przemyśleń. Czy to działa? Czy rzeczywiście jedzenie ma taką moc? Czy warto rezygnować, na rzecz tylko zdrowego odżywiania, z leków czy wizyt u lekarza pierwszego kontaktu? A może właśnie lekarz powinien stać się naszym przyjacielem i sojusznikiem w walce o prawdziwe, nie zagłuszone chemią, zdrowie?


Niestety moja recenzja nie będzie pełna, gdyż musiałabym wdrożyć plany żywieniowe autorki w swoją codzienność, sprawdzać postępy i opisać Wam książkę za rok, a może nawet dwa… Jeśli mimo wszystko Was zaciekawiłam – zerknijcie do książki. Może dzięki niej zmienicie swoje podejście do zdrowia, leczenia, chorób i życia? A może czytaliście już poprzednie książki Haylie Pomroy? Może już jesteście fanami bądź przeciwnikami jej teorii? W takim razie podzielcie się ze mną swoimi historiami!

Moja ocena (w kategorii poradniki): 4/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu BURDA

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: