Łowczyni 2: Królobójczyni – Virginia Boecker


lowczyni-cov_27-a-400x600 Ciężko mi opisać, jak bardzo wyczekiwałam „Królobójczyni”, czyli drugiej części cyklu „Łowczyni” autorstwa Virginii Boecker. Wręcz zakochałam się w pierwszej części, której bohaterowie byli ze mną jeszcze na długo po skończeniu czytania. Rewelacja! Dlatego też druga część była dla mnie ogromną radością, która powiększała się wraz z poznaniem treści pierwszej strony, potem kolejnej i następnej…

Królobójczyni” to dalsze losy bohaterów „Łowczyni”, czyli przede wszystkim: Elizabeth, Johna, Nicholasa, Schuylera, Caleba, Malcolma, no i oczywiście lorda Blackwella, który w pierwszej części sam utorował sobie drogę na tron. Drugi tom cyklu rozpoczyna się dwa miesiące po nieszczęsnym balu maskowego u lorda Blackwella, który zdążył wyrobić sobie bardzo złą opinię. Przynajmniej w niektórych kręgach. W końcu jakby nie patrzeć, wtrącił do więzienia swego bratanka wraz z jego matką. Warto przypomnieć, iż przecież kazał pojmać samego króla! Akcja książki już od pierwszych stron rusza z kopyta. Autorka szczędzi czytelnikowi długiego i nudnego wstępu, ponieważ od razu przechodzi do konkretów – Elizabeth ma stanąć przed Radą. Po co? Ów Rada ma zamiar zdecydować czy Elizabeth może pozostać w Harrow czy też ma być wygnana. Dlaczego? Oskarża się byłą łowczynię czarownic o to, że między innymi przez nią napadnięto na ich wioskę. Wszak wciąż wielu wierzy, iż ma ona coś, czego pragnie i potrzebuje nowy król. Jednak kiedy oskarżona jest już doprowadzona na miejsce, dochodzi do kolejnej napaści. Giną ludzie, powstaje panika i zaczyna się licytacja – czy Elizabeth mimo wszystko może pomóc powstrzymać samozwańczego króla czy też nie. Negocjacje trwają dłuższą chwilę, ale w końcu zapada decyzja i… To jest dobry moment, żeby przerwać i skupić się na wrażeniach.

Muszę powiedzieć, że dla mnie druga część była nieco gorsza od pierwszej, ale tylko odrobinę. Autorce udało się utrzymać ten sam ton, jeśli chodzi o przekaz, jednak czegoś mi zabrakło. Być może jest to wina tego, że było mało nowości, a bohaterowie poruszali się po utartych szlakach. Pojawiło się też bardzo mało nowych bohaterów, którzy wnieśliby coś świeżego do tej historii. Brakowało mi choćby jednej osoby, która potrafiłaby namieszać i która byłaby prawie że nietykalna. Najlepiej ktoś z wyższych kręgów. Ktoś, kto manipuluje, ale jednocześnie pozostaje w cieniu. Wówczas zrobiłoby się naprawdę ciekawie i obydwie części byłyby na tym samym, świetnym poziomie. Ale tak się nie stało i Virginia Boecker widziała wszystko nieco inaczej.

Drugą część odbieram pozytywnie. Szkoda, że autorka przewidziała tylko dwa tomy, ponieważ historia Elizabeth bardzo przypadła mi do gustu i chętnie przeczytałabym jeszcze jedną bądź dwie książki z tej serii. Więcej chyba nie, ponieważ należy zachować umiar i nie przesadzać. Coś mogłoby pójść nie tak i historia mogłaby wiele stracić. Książkowe tasiemce rzadko kiedy są czytane do końca – wiele części traci na jakości i tym samym zniechęca. Jednak mogę śmiało polecić ten cykl, a zwłaszcza na prezent. Przyjemna młodzieżowa przygodówka ucieszy wielu najmłodszych, ale i nie tylko. Starsi też znajdą na stronach tych książek coś dla siebie. Przyjazna czcionka, przyciągające uwagę okładki oraz zawartość, która porywa czytelnika w świat mieczy, władców, zabójców, ale przede wszystkim magii.

Oceniam 5/6

MariDa

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu JAGUAR

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: