Dwa szczęścia do wyboru – Taylor Jenkins Reid


dwa-szczescia-do-wybou

Zaczął się nowy rok. Nowy, nieznany nam jeszcze rok. W jego trakcie na pewno doświadczymy wzlotów i upadków (mam nadzieję, z przewagą tych pierwszych), zaczniemy realizować swoje postanowienia, które od kilku lat zapewne się nie zmieniają i pewnego dnia dojdziemy do wniosku, że te całe postanowienia to jeden wielki bubel. Czy ja też tak myślę? Pewnie, że tak… niektóre moje postanowienia czekają na realizację już od jakichś dziesięciu lat i sobie trochę jeszcze poczekają.

Dla mnie jednym z wyzwań i postanowień na rozpoczęcie roku jest ilość przeczytanych książek. Co roku stawiam sobie wyżej poprzeczkę i raz się udaje ją przeskoczyć a raz muszę przyjąć na barki tę smutną gorycz porażki. Kilka dni po Sylwestrze przybywam, więc z recenzją swojej pierwszej przeczytanej w tym roku książki.

Powieść autorstwa Taylor Jenkins Reid „Dwa szczęście do wyboru” już od progu zachęca do czytania. Na okładce znajdują się dwa słodkie kubeczki z serduszkami, a cała otoczka, cały blask i kolory nasuwały mi myśl, że czas akcji będzie miał miejsce w czasie świąt Bożego Narodzenia. Niestety, pod tym względem się pomyliłam, bo książka nie jest w atmosferze okołoświątecznej. Zawsze przyznaję się sama przed sobą, że jestem okładkową sroką, a zatem i tym razem zwyciężył mój wzrok, który z dużym zainteresowaniem rejestrował każdy szczegół okładki, nim zabrałam się za czytanie. Jeśli lubicie okładki tak samo jak ja to ta książka prawdopodobnie przyciągnie Wasze spojrzenia.

Kolejny punkt… fabuła! Na samym początku książki znajdujemy się na pokładzie samolotu z Nowego Jorku do Los Angeles i towarzyszymy dwudziestodziewięcioletniej Hannah, która wraca do miasta, w którym kiedyś mieszkała, choć nie traktuje go jako swego miejsca na ziemi. Rozstała się z chłopakiem i tak naprawdę nic jej nie trzymało w mieście, które nigdy nie śpi. Po przylocie zatrzymała się u swojej najlepszej przyjaciółki, Gabby. Wieczorem spotyka się z przyjaciółmi, a gdy nadchodzi czas by się rozejść musi podjąć decyzję czy wracać z przyjaciółką czy też ze swoim dawnym chłopakiem, Ethenem. Jak to się skończy dla głównej bohaterki? Na dwa różne sposoby!

Nie będę ukrywać, że pomysł by akcję prowadzić równocześnie lekko mnie przerażał, bo bałam się, że w pewnym momencie się pogubię. Czy to co aktualnie czytam jest następstwem wrócenia z Gabby czy też dzieje się po spędzeniu nocy z miłością życia? Bardzo się tego bałam na początku, ale niesłusznie, bo wszystko układało mi się w jedną, ładną, spójną całość. Dwa różne biegi wydarzeń, przeplatające się z sobą miały coś pozytywnego w sobie. Były fragmenty, które czytałam z wielkim zainteresowaniem, co do innych miałam nadzieję szybko skończyć, ale one wszystkie prowadziły do jednego zakończenia, którego… no właśnie… chyba nie zrozumiałam za bardzo! Dwie idące równo ścieżki, które na końcu się łączą i tak naprawdę nie wiem już jak to się skończyło. Może zależy od interpretacji? Może autorka dała wybór, który finał odpowiada nam bardziej, zostawiła tzw. otwarte zakończenie. Chcę to sobie tak tłumaczyć! 😉

Jeśli teraz skupimy się na postaciach, to są to Hannah, Ethan, Gabby i Mark z tych najgłówniejszych, rodzice i siostra Hannah, rodzice Gabby… pewna grupa osób z pewnej placówki publicznej, jednak jakiej to nie zdradzę bo od razu będziecie wiedzieć co się wydarzyło w jednej z wersji. Ciężko jest mi opisać bohaterów, bo tak naprawdę mamy okazję widzieć ich w dwóch różnych sytuacjach, podejmujących różne decyzje i doświadczających ich skutków na własnej skórze. Myślę jednak, że wydarzenia mające miejsce, kiedy Hannah wybiera powrót z przyjaciółką jest nieco bardziej ciekawy, choć będąc szczera sama z sobą – żaden nie porywa czterech liter, bo są typowymi obyczajówkami, które gdzieś tam, kiedyś tam już się w literaturze pojawiały. Ale żeby nie było! Nie potępiam tej książki, bo czytanie jej było naprawdę przyjemnością! Mimo obaw, które miałam rozpoczynając czytanie, związanych z rozdwojeniem się akcji, szło mi bardzo dobrze i szybko. Hannah w obu przypadkach jest niezdecydowaną kobietą, choć gdy życie płata sobie z niej figla i sprawia jej niespodziankę, podoba mi się jej postawa – poważna decyzja, podjęta może niekoniecznie z głową, ale na pewno odważna i wywracająca jej życie o sto osiemdziesiąt stopni, a mimo to Hannah przyjmuje to co daje jej los, bo wierzy w przeznaczenie.

A teraz spróbuję to związać w jakąś jedną całość. Książka Taylor Jenkins Reid w moim odczuciu jest książką dobrą, na zimowe wieczory, myślę, że idealną. Odważyłabym się nawet napisać, iż wyniosłam z niej pewną mądrość… że zawsze mamy wybór. Nie dalej jak wczoraj (tj. w środę) miałam zajęcia na uczelni, gdzie tematem było podejmowanie decyzji. Człowiek codziennie podejmuje całą masę decyzji, które mają odzwierciedlenie w przyszłości. Wy też podjęliście teraz decyzję – czytacie tą recenzję, choć moglibyście robić coś innego. Zdecydowaliście się. Zawsze mamy wybór, zawsze możemy wybrać pomiędzy dwiema lub więcej możliwościami. Ta książka jest idealnym przykładem na podstawie, którego można zobaczyć jak potoczą się losy głównej bohaterki, która albo wróci z przyjaciółką, albo spędzi noc z byłym chłopakiem. Dwie opcje, dwie różne wersje wydarzeń, które mogą nastąpić. Wybierze tą właściwą, mniej trudną, czy też trudniejszą, boleśniejszą? Przekonajcie się! Najważniejsze oczywiście zostało na koniec, czyli polecam oczywiście, bo może Wy także dostrzeżecie jakąś zawartą w niej pomiędzy wierszami mądrość 😉

Ocena 4+/6

Pomyluna

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu AMBER

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: