Przygody kota Filemona – Marek Nejman, Sławomir Grabowski


przygody_kota_filemona

Po ostatnich, dorosłych książkach, przyszedł czas na propozycję dla najmłodszych! Tak, tak, ileż można czytać o nauce, religii, historii, zdrowym żywieniu, czy po prostu powieści „dla kobiet”? Czasem trzeba przypatrzeć się lekturom dla naszych milusińskich, a nawet, może przypadkiem, powrócić do lat swojej młodości…
No dobrze, nadal zaliczam się do grona młodych ludzi, jednak dzieckiem już nie jestem, a wręcz sama mogłabym być matką.

Jak pewnie kiedyś zauważyliście – pracuję z dziećmi i chętnie recenzuję książki dla przedszkolaków czy uczniów podstawówki. Tym razem chciałabym powrócić do pozycji klasycznej, znanej, może nieco już starej, jednak nadal atrakcyjnej, mianowicie do „Przygód kota Filemona”! Pamiętacie, jak czekaliście przed telewizorem na tę bajkę? O dwóch kotach, czarnym i białym, młodym i starym, leniwym i żywiołowym… Nie wiem, czy nadal jest ona emitowana, jednak wiele odcinków nadal można odnaleźć w odmętach internetu. Bardzo lubiłam siadać przed teleodbiornikiem i śledzić losy tych dwojga ogoniastych bohaterów. Zawsze było mi mało, gdyż same odcinki były króciutkie, trwały może dziesięć minut. Kiedyś jednak nie tworzono produkcji takich, jak teraz. Technika była inna, tak samo jak czasy. Powiedzmy sobie to wprost – kiedy tworzono tę bajkę na potrzeby telewidzów, mnie i wielu z Was nie było jeszcze na świecie, a nawet w planach!

Jednak to, co na ekranie, pierwotnie powstało na kartach papieru. I to właśnie ta, książkowa wersja, powinna być pierwszą, z jaką dziecko ma styczność. Moje wydanie jest nowe. Okładka? Piękna, twarda, matowa, połyskują na niej tylko białe kropki. Widzimy tu, wypisany wielkimi literami, tytuł oraz mysz i kota. A kot to nie byle jaki! Biały, z czarną plamką za uchem… To Filemon! Nasz bohater!
W środku znajdziemy zaś piękne, bardzo proste, klasyczne ilustracje stworzone przez panią Julittę Karwowską – Wnuczak. Na samym końcu książki znajdziemy notki o autorach książki oraz ilustratorce, które przybliżą nam ich twórczość i dokonania. Co do samych ilustracji, nie pojawiają się one na każdej stronie, jednak zajmują ważną część książki. Opowiadają bądź przypominają nam stare czasy – to , jak wyglądali kiedyś ludzie, izby ich mieszkań, nawet zabawki, takie jak nakręcana mysz. A płot na którym pieje kogut? Pojedźcie na wieś i poszukajcie takiego drewnianego, rozklekotanego płotu… Te czasy chyba nigdy już nie wrócą. Moje dzieciństwo… Pobudka zafundowana przez wspomniane pianie koguta, ciepłe mleko prosto od krowy i kot wygrzewający się na piecu. Rozmarzyłam się.

O czym jest więc książka? O czym opowiadają historie w niej zawarte?
Przyjrzyjmy się spisowi treści. Możemy na jego podstawie wyróżnić trzy części – „Przygody kota Filemona”, „Filemon i Bonifacy” oraz „Filemon, Bonifacy i Szczeniak”. Części te podzielone są na krótkie historie opowiadające o przygodach naszych bohaterów. Tak więc znajdziemy tu takie „bajki” jak „Zabawa w chowanego”, „Zegar z kukułką”, „Wielkanocne jajo”, „Co w szafie piszczy” czy „Lisie sztuczki”. Historii jest więcej, bo aż trzydzieści dwie! Idealne na miesiąc codziennego czytania do poduszki. Nawet na wiele miesięcy, bo na pewno dzieci będą chciały wracać do tych ulubionych! Wiecie jak to jest, gdy maluchowi coś się spodoba… Nie odpuści! Może spróbujemy poczytać inną książkę? NIE! TA JEST NAJLEPSZA! Nawet wśród dorosłych znajomych słyszałam głosy, że właśnie „Przygody kota Filemona” były tymi ulubionymi…
Skoro wiemy, z czego składa się książka, przejdźmy już do samych opowieści. Nie, nie opowiem Wam tych historii, chcę jedynie zaznaczyć o co w tym wszystkim chodzi! Sami musicie zgłębić tajemnice zawarte na prawie 300 stronach! Zacznijmy więc od języka. Nie jest on typowo współczesny, bo któż w dzisiejszych czasach spogląda w głąb izby? I jaki kot wychyla się z zapiecka? Jednak słowa te nie są trudne, czy niezrozumiałe, a dodają opowieściom uroku. Zaś sami bohaterowie? Na samym początku poznajemy Bonifacego. Czarny kocur stoi w progu domu i czeka na swoją opiekunkę. Nie widzi on babci, zaś jego oczom ukazują się ciemne chmury zapowiadające deszcz. Kot chowa się przed kroplami wody, a czując dym, zastanawia się czy przeoczył powrót babci i właśnie przypala się jego mleko? Jednak odnajduje tylko dziadka, który pali fajkę. Wskakuje więc na swoje ulubione miejsce do spania, i powoli przymyka oczy. Wtem do izby wchodzi uśmiechnięta babcia z małym zawiniątkiem w dłoni. Bonifacy, nie zmieniając miejsca, z zaciekawieniem przygląda się supełkowi. Za chwile rozwiąże się jego tajemnica! A z węzełka… Wychodzi mały, biały kot… Filemon. Jest on jeszcze kocim dzieckiem, które chce się bawić i poznać wszystkich dookoła! Wita się z uciekającymi przed nim myszkami, chce zaprzyjaźnić się z Bonifacym, miałczy, biega, hałasuje! Oj, nie będzie z niego dobry łowca… A Filemon? Zrozpaczony, że nie ma kompana do zabawy, odnajduje go sobie w lustrze! Jednak ten drugi, cichy, niemrawy, także nie chce wyznać swego imienia… Zachciało mu się przedrzeźniać Filemona! Ah, stoczymy bójkę! I lustro trach! Potłukło się w drobny mak! Właśnie tak zaczyna się wielka przygoda!

Książka, którą trzymam w dłoniach, bawi. Mamy tu bowiem wiele komicznych sytuacji, jakie można zaobserwować, gdy jesteśmy właścicielami młodych kotów. Dodatkowo połączenie tego pełnego życia malucha, z ospałym, nieco przemądrzałym Bonifacym, również niesie za sobą wiele śmiesznych zdarzeń. Na przykład? Filemon podsłuchał kiedyś część rozmowy babci i dziadka. Zrozumiał, że jakiś wspaniały, mądry kot ma jutro swoje urodziny. Nie wiedział, że to on będzie świętował pierwszy rok swojego życia! Był pewien, że to Bonifacy będzie miał swój wielki dzień. Chciał więc zrobić mu niespodziankę. Jednak potrzebował do tego pomocy. I wiecie! Udało mu się nakłonić inne zwierzęta do współpracy! Wyobraziłam sobie śpiewających na cześć kota kozę, koguta i kaczkę, nawet tańczące wokół domniemanego solenizanta myszy – baletnice! A najprędzej minę Filemona, gdy tuż po zaśnięciu jego przyjaciela, dowiaduje się, że to on sam ma urodziny!

Książka ta może jednak zastanowić starszego czytelnika, bo jak Filemon namówił myszy do współpracy? Ano groźbą! A później, gdy dowiedział się, że to jego urodziny, był smutny i bał się, że Bonifacy dowie się, że jednak to nie on zasłużył na piosenki, tańce, kwiaty i dodatkową porcję jedzenia. Czy na pewno dzieci powinny słyszeć o tym, że Filemon rozszarpie mysz na kawałki, jeśli ta nie zawoła mamy lub taty?

Książka też uczy. W jednej z bajek mamy na przykład rozmowę kotów na temat techniki, która pomaga ludziom, ale i wyręcza zwierzęta. Pojawia się tu bowiem traktor, który ciągnie wyładowane przyczepy. Wcześniej zaś te ładunki musiałby pociągnąć koń… Dzieci mogą dowiedzieć się między innymi także czegoś o świętach – Gwiazdce czy Wielkanocy, o wręczaniu sobie prezentów, malowaniu jajek, a także jeszcze wielu innych rzeczy, które rodzic może dodać od siebie po zakończonej lekturze.

Książka ta jest, moim zdaniem, wspaniałą propozycją dla najmłodszych. Zakocha się w niej rezolutny, ciekawski przedszkolak, który wraz z Filemonem będzie poznawał świat. Pokocha ją także uczeń, który zaczyna czytać. Na pewno będzie chętny na samodzielne wertowanie stron i wspólne przeżywanie przygód wraz z dzielnymi kotami! Jest to propozycja także dla tych, co kochają te wspaniałe, tajemnicze, ale i rozbrykane zwierzaki! Oraz dla tych, którzy dzieciństwo spędzili z bohaterami tej książki. To wspaniałe doświadczenie przeniesienia się w czasie, do własnych, ulubionych bajek… To wspaniałe, że jedna książka może łączyć pokolenia!

Ocena (w kategorii literatura dziecięca): 6-/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu NASZA KSIĘGARNIA

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: