Mój obrońca – Jodi Ellen Malpas


moj-obronca

Kiedy byłam mała marzyłam, że jestem księżniczką i pewnego dnia przybędzie po mnie książę na białym koniu, zabierze mnie do swego królestwa, gdzie będzie mnie kochał i chronił przed wszystkim, co złe. Nie tylko ja miałam takie marzenia, każda mała dziewczynka przez pewien okres czasu zapewne miała podobne. Jednym się one spełniają, inne muszą pogodzić się z faktem, że życie to nie bajka i czas dorosnąć 😉

Bajkowym życiem może cieszyć się dwudziestopięcioletnia Camille, córka wpływowego biznesmena z Londynu, który będąc człowiekiem sukcesu nie zawaha się przed niczym, by osiągnąć cel. Dlatego też przysporzył sobie sporą ilość wrogów. Camille jest jego dzieckiem, toteż wydaje się na właściwym miejscu fakt, że pewnego razu ktoś wysyła pogróżkę właśnie skierowaną ku niej. Zatroskany ojciec zatrudnia ochroniarza, Jake’a Sharpa, byłego wojskowego, który przegrabił sobie w wojsku i przez ostatnie cztery lata jest prywatnym ochroniarzem dla znanych, lubianych, popularnych i tym podobnych. Jake jest najlepszy w swoim fachu, a przynajmniej w Londynie. Po połączeniu tych dwóch osób wychodzi mieszanka wybuchowa! Jake staje się ochroniarzem Camille, która wcale tego nie chce.

Camille Logan… powiem szczerze, że na początku wydawała mi się pustą blondwłosą laleczką, modelką o wysokim mniemaniu o sobie, w dodatku rozpuszczoną. Mylne wrażenie? Oczywiście! Uległam takiemu samemu stereotypowi jak Jake, że nie będzie z nią łatwo, bo rozpieczona córeczka tatusia da popalić, ale ku mojemu zdumieniu i, nie ukrywam – zadowoleniu, Cami okazała się kobietą inteligentną, bystrą, pragnącą samodzielności, a nie żerowania na fortunie ojca. Ukończyła kierunek związany z projektowaniem ubrań i wraz z przyjaciółką pragną stworzyć własną kolekcję dla kobiet w każdym rozmiarze. Zaimponowała mi, polubiłam ją za chęć wyrwania się spod kontroli apodyktycznego ojca, uparte dążenie do celu i równie uparte odtrącanie Jake’a jako osoby mającej ją chronić.

A Jake… Jake według każdego opisu jest dokładnie takim ideałem za jakim obejrzałabym się na ulicy! 😀 Wysoki, przystojny, niesamowicie umięśniony…. Ideał każdej, prawda? A jeśli doda się do tego także nieustępliwość i ogromne pokłady cierpliwości to przed oczami powstaje mężczyzna, w którego istnienie zwątpi każda kobieta. Camille nie chce by chodził za nią krok w krok, a on nie zamierza wcale ustąpić. To przecież jego praca. Facet z przeszłością, o której nie chce pamiętać, to prawdziwy, tajemniczy kąsek. Prawdopodobnie takich panów już nie ma na świecie, a jeśli są to poproszę o ich namiary! Od pierwszej chwili jak ujrzał Camille czuć było między nimi takie… przyciąganie. Ekscytację, ciekawość… a wszystko to otoczone uszczypliwymi rozmowami, jakie ze sobą prowadzą. Wedle przysłowia: „Kto się czubi, ten się lubi” muszę przyznać, że w ich wykonaniu bardzo mi się podobało.

W miarę jak czytałam książkę pojawiało się coraz więcej niewiadomych. Kto tak naprawdę wysyła pogróżki, czy faktycznie ojciec dziewczyny ma z tym coś wspólnego, co takiego skrywa Jake przed Camille, że nie mówi jej wszystkiego? Na szczęście dowiedziałam się tego wszystkiego pod koniec książki. Gdzieś tak od połowy można się wciągnąć, chce się przewracać kolejne strony by dowiedzieć się co wydarzyło się dalej, jednak nie jest to nie wiadomo jak wspaniała historia. Jest… poprawna, właściwa. A główne postacie idealnie do siebie pasują, to trzeba przyznać. Czuć między nimi taką chemię, taki magnetyzm. Bardzo podobało mi się to, że oni od razu się na siebie nie rzucili, a wręcz przeciwnie, odniosłam wrażenie, iż się nie polubili, nie znosili, a co jedynie tolerowali, ale to właśnie sprawiło, że początek ich uczucia był przyjemny w odbiorze.

Na początku, nim sięgnęłam po tę pozycję, obawiałam się jej. Nie znam twórczości pani Jodi Ellen Malpas, toteż nie chciałam wysnuwać błędnych wniosków jakoby „specjalizowała” się w literaturze erotycznej, choć prawdopodobnie tak jest, ale „Mój obrońca” miło mnie zaskoczył i nie było serwowania namiętnej sceny łóżkowej co dziesięć stron. O nie, wszystko jest ładnie wyważone, jak w prawdziwym romansie. Historia jednak sama w sobie jest naiwna i trochę nierealna, ale jest to książka, prawda? Wszystko jest dozwolone.

Dochodzę teraz do momentu, gdzie muszę opowiedzieć się po jednej ze stron – polecić czy odradzić – i jak zwykle nie mam pojęcia! Książka sama w sobie nie była zła, ale brakowało jej tego czegoś… czegoś, przez co moje serce zaczęłoby bić szybciej, a ogromna potrzeba wiedzy co się stało później doprowadziła do zarwanej nocy. Nie, tak nie było. Ot, książka z gatunku romansu jak ich wiele na rynku, dlatego myślę, że gdybyście poszukali, znaleźlibyście o wiele lepszą. Dlatego też nie zachęcam, bo może się okazać, że zmarnowaliście czas.

Ocena 4/6

Pomyluna

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu AMBER

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: