Sztylet Rodowy – Aleksandra Ruda


sztylet-rodowy

O nowej serii autorki moich ukochanych przygód Olgierdy Lachy dowiedziałam się od samej Aleksadry Rudej na konwencie Pyrkon w 2016 roku. Po wielu miesiącach oczekiwania dorwałam w końcu w moje łapki pierwszą część trylogii „Sztylet rodowy”. Przeczytałam ją w święta (choć kusiła mnie wcześniej). Ja jednak tak mam, że jak jakąś historię bardzo lubię, to zawsze zostawiam ją sobie na jakieś święta, długi weekend, czy po prostu wakacje 😀

Fabuła

Po dekadzie wojny ludzi z pomroką sąsiedniego państwa, Mila Kotowienko – świeżo upieczona kursantka magii dwuletniego kursu przyśpieszonego, postanawia zostać głosem królewskim, gdyż jej plany wstąpienia do wojska, aby brać czynny udział w wojnie, legły w gruzach, bo wojna nagle się skończyła. Na zebraniu potencjalnych „Głosów królewskich” dochodzi do bijatyki pomiędzy ludźmi, magami, elfami, trollami i krasnoludami, który kończy się na siniakach, zadrapaniach i wywaleniu z sali najbardziej zadziornych pachołków. Dnia następnego, główna bohaterka zostaje przydzielona do grupy kapitana Jaromira Wilka. Do grupy dołączają troll Dranisz – zastępca i prawa ręka Jaromira, krasnolud Percival jako mechanik, Tisa – młoda kobieta żołnierz oraz elf – uzdrowiciel imieniem Dezael.

Głosy królewskie pod dowództwem Wilka wyruszają na półroczną wyprawę na dalekie prowincje królestwa, aby sprawdzić, jak żyje się ludziom po wojnie i przy okazji sprawdzić księgi podatkowe okolicznych miast oraz dowiedzieć się, czy ktoś nie planuje przypadkiem autonomii, co bardzo przeszkadzałoby królowi Wyszesławowi V.

Co spotka bohaterów różniących się od siebie nie tylko charakterami, nie tylko płcią, ale również gatunkiem? Oj całkiem sporo, od zwykłych kłótni po walki, od małego sekretu, do dużej tajemnicy, od magicznych sztuczek do czarnej magii oraz wiele, wiele ćwiczeń polowych 😀

Moim zdaniem

Zabierając się za czytanie, spodziewałam się zakręconej fabuły i pokręconej głównej bohaterki. Jakie było moje zdziwienie, gdy po pierwszych stronach uświadomiłam sobie, że protagonistka jest w sumie normalna, a fabuła może i jest zakręcona, ale na pewno nie mam do czynienia z lekką komedią w stylu „Odnaleźć swą drogę”. Czy jest to minus? A gdzie! Po prostu spodziewałam się czegoś innego, a po zrozumieniu, że mam do czynienia z ciekawą i zabawną historią słowiańskiego fantasty, z nie jedną, a wieloma barwnymi postaciami planu pierwszego jak i drugiego, rozsiadłam się z kubkiem herbaty bez obawy, że mogłabym opluć kartki podczas ataków śmiechu.

Oczywiście „Sztylet Rodowy”, to również komedia przygodowa, ale nie ma tam absurdów, parodii, czy też czarnego humoru. No dobra, trochę naśmiewania się z cech różnych ras jest, ale to nie jest parodia! 😛 I żeby nie było, nie tylko humor jest mocną stroną powieści. Mamy również zarąbistych bohaterów, motyw półrocznej drogi w furgonie, kilka tajemnic, wiele sekretów, magię, walki, zasadzki, a nawet wątek miłosny oraz sprawdzanie podatków.

Moją ulubienicą została bezapelacyjnie Mila, czyli główna bohaterka. Dziewczyna ma tylko nianię, z którą mieszka. Jej marzeniem było iść na wojnę i walczyć w obronie kraju. Poszła na przyśpieszony kurs z magii, ale gdy go zakończyła, to skończyła się również wojna. Alternatywą było zostanie głosem królewskim (czyli takim współczesnym poborcą podatkowym, który sprawdza coroczne zeznania podatkowe, a jak wyjdzie na jaw, że ktoś oszukiwał, to zamiast nakładania kar finansowych, wiesza ludzi na miejskim rynku – ku przestrodze), więc zapisała się na półroczny objazd przygranicznych miast. Dziewczyna jest szczupłą blondynką o figurze klepsydry, co bardzo nie podoba się pewnemu elfowi. Niewiele mówi o sobie, co ewidentnie mówi mi, że Mila coś ukrywa przed swoimi towarzyszami i przed czytelnikami. Jestem ciekawa, czy moje podejrzenia się sprawdzą 😛 Kolejną fajową postacią, którą baaardzo polubiłam jest Dranisz – wykształcony troll, przyjaciel Jaromira, syn wodza trolli, arystokrata i krasomówca 😀 Ubzdurał sobie, że ożeni się z Milą i ciągle smoli do niej cholewki. Ich wątek miłosny jest po prostu uroczy, choć na pierwszy rzut oka do siebie nie pasują, to wydaje mi się, że coś może z tego być. Nie wiem co, może prawdziwa miłość, może dzieci, może biznes, a może najzwyklejszy „friendzone” (stawiam na to ostatnie, biedny troll…). Niekonwencjonalnym bohaterem jest na pewno Dezael, który w przeciwieństwie do innych elfów, nie znosi piękna, tylko mrok i ciemność. Nosi naszyjnik z kości, jego włosy są kruczoczarne, ubiór iście rozpaczliwy, a jego ciągłe prośby o szybką śmierć przypominają typowego emo 😀 Z kolei Percival jest płaczliwym tchórzem i obżartuchem. Przez większość drogi albo żre albo ucieka pod kołdrę ze strachu. Pochlipywanie i awersja do ćwiczeń są jego znakiem rozpoznawczym (jest, według mnie najbardziej wkurzającą postacią przez 3/4 książki). Żeby nie było, że Mila jest jedyną w grupie kobietą, pragnę poinformować, że Tisa również jest kobietą. To nic, że jest ostrzyżona na pazia, ma chłopięcą budowę ciała i w walce dorównuje mężczyznom. Powiadam wam, że to jest kobieta. Skąd wiem? Ano stąd, że podkochuje się w swoim dowódcy, a na co dzień jest pyskata, wredna i marudna – typowa baba 😛 Ostatnią osobą w furgonie jest dowódca Jarosław Wilk z arystokratycznej rodziny. Facet jest nadętym i surowym typem, a do tego zimnym draniem, przynajmniej tak twierdzi Mila. Oczywiście aż taki zły nie jest. Ot przeciętny narcystyczny mężczyzna z kompleksem boga 😉 Żeby nie było, dba o swoich ludzi, jest odważny i prawy. W końcu z jakiegoś powodu Tisa się w nim zakochała.

Część pierwsza trylogii rozgrywa się na przełomie miesiąca. W ciągu tych czterech tygodni, grupa się w jakiś sposób integruje, zmienia swoje nastawienie, ewoluuje, dorasta, a nawet zmienia zdanie na temat swoich towarzyszy. Czyż to nie jest oznaka męstwa, żeństwa i dorosłości? Nie? No to może chociaż przykład dobrze wykreowanych bohaterów 😉 Ich podróż przez przygraniczne ziemie jest czasem spokojna, czasem niebezpieczna, czasem zabawna, a czasem męcząca. Magia jest dość ciekawym aspektem – autorka wymyśliła pieczęcie arystokratów, z których można korzystać w razie niebezpieczeństwa. Furgon prowadzi się magicznie, a sama Mila skrywa kilka ciekawych sztuczek, które jak na adeptkę kursu przyśpieszonego są godne uznania. Sam Jarosław posługuje się dość silną magią, a elf oprócz magii uzdrawiającej używa również ziół i specyfików niewiadomego pochodzenia. Wątki miłosne mamy dwa i żaden z nich nie wychodzi na pierwszy plan, co jak na tę historię jest dużym plusem. Poza tym, uważam że wielka miłość tylko popsułaby fabułę, co innego później, może tak w czwartym tomie. Że co? Że niby to trylogia? No właśnie! 😀

Strona techniczna:

Wydanie Papierowego Księżyca wyglądem przypomina ich nieco wcześniejszy tytuł „Zawód. Wiedźma”. Okładka jest miękka ze skrzydełkami – na jednym widnieje zdjęcie autorki wraz z krótką notką informacyjną o pani Rudej, a na drugim mamy zapowiedź drugiego tomu (mam nadzieję, że ukaże się w kwietniu na moje urodziny *_*). Książka liczy sobie 368 stron, a każda strona w górnym i dolnym rogu zawiera ozdobnik, co by bardziej odwzorować stare (słowińskie?) powieści. Mój egzemplarz posiada dodatkowo autograf pani Aleksandry 🙂 Nie, nie byłam niestety w zeszłym roku na targach książki. Mąż mi wygrał w konkursie (buziak dla męża :*)

Zakończenie jest takie pół na pół, czyli częściowo otwarte i częściowo zamknięte. Na tyle otwarte, że autorka musiała napisać część drugą i pewnie też trzecią, ale na tyle zamknięte, że mogę w miarę spokojnie poczekać na kontynuację 😉 Z mojej strony mogę już tylko polecić przeczytanie „Sztyletu rodowego” (o samym sztylecie jest dosłownie jedno zdanie, ale pewnie później będzie coś więcej na jego temat) i to nie tylko fanom Aleksandry Rudej, ale również osobom, które lubują się w słowiańskiej literaturze fantasy dla kobiet 😉

Ocena: 5+/6

Martycja

Reklamy

One response to “Sztylet Rodowy – Aleksandra Ruda

  • Mary

    Mnie również sie spodobała ta książka, a zwłaszcza główna bohaterka, która nie jest emo w przeciwienstwie do tej z Odnaleźć swoja drogę. Mam nadzieje, że nie podpisują fabuły tworząc forever Love z Wilkiem. Troszkę mało akcji w pierwszym tomie, ale mam nadzieję, że sie rozkręci. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: