Póki starczy nam książąt – Tessa Dare


poki-starczy-nam-ksiazatOstatnimi czasy czytam książki dla młodzieży, o demonach i gargulcach, o podróżach w świat książek, gdzie trzeba stać na straży prawidłowym wydarzeniom czy też książki o wielkim imperium walczącym z orkami, mającym w swych szeregach magów i ich demony. Tyle tego jest na rynku wydawniczym, że chwilami nie wiem po co sięgnąć! Niektóre historie są świeże, nie są odgrzewanym kotletem, bo umówmy się… przeczytaliście książkę, a potem inną książkę… a przez głowę przechodzi Wam myśl „Ale przecież to już czytałam!”. Postanowiłam chwilkę odpocząć od magii i przeczytać najzwyklejszy w świecie romans.

Na szczęście w domu miałam nową książkę Tessy Dare „Póki starczy nam książąt”. Bardzo się ucieszyłam, bo naprawdę w ostatnim czasie to tylko magia, magia, młodzieńcze miłostki niezbyt poważne uczuciowo… a taki romans to już taki konkretniejszy, bym powiedziała 😀

Książka samą swoją okładką może nie za bardzo zachęca do czytania, bo jest taka jak niemal każdy romans historyczny, w którym lordowie, książęta nie chcą mieć żon, aż pewnego dnia w ich życiu pojawia się ta jedyna. Romans, w którym każdy dzień spędza się u kogoś innego na wieczorku towarzyskim tudzież wieczorami na wielkim balu. Zawsze chciałam cofnąć się do takich czasów, więc z ochotą sięgam po tego typu literaturę, jednak podkreślę… książka okładką niczym się nie wyróżnia.

Za to treść! Na początku powinnam była zarysować nieco fabułę, a więc zrobię to teraz: Griff York jest ósmy księciem Halford, zagorzały kawaler, niepragnący się nigdy ożenić. No nie w głowie mu takie życie! Ma jednak pecha, bo ma matkę, która marzy o wnukach i za wszelką cenę chce wyswatać swego jedynaka. Posuwa się nawet do desperackiego kroku i zabiera syna do nadmorskiej miejscowości Spindle Cove, gdzie młode damy, lub już nieco starsze, odnajdują spokój od londyńskiego życia. Tam też w dość zabawnych okolicznościach poznaje Pauline Simms, służącą, która od pierwszej chwili wzbudza jego zainteresowanie. A żeby było zabawniej, książę na złość swej matce wybiera właśnie służącą, a księżna w ciągu tygodnia musi zrobić z Pauline wspaniały, oszlifowany diament. Czy jej się to uda? Czy Pauline okaże się pojętną uczennicą i wkroczy na salony jak prawdziwa księżna?

W swoim życiu przeczytałam już naprawdę wiele różnych romansów historycznych, ale ten chyba zapamiętam na długo. Głównym powodem, dzięki któremu tak bardzo mi się spodobał to humor. Tak, tak… humor! Już od pierwszych stron wiedziałam, że jeśli książka utrzyma się w takim tonie do samego końca to będę się świetnie bawić! Próby księżnej w nauce jadania, ubierania, stania, chodzenia, uśmiechania i wielu innych ważnych elementów jakimi musi umieć posługiwać się dama doprowadzały mnie do wybuchów śmiechu, kiedy Pauline robiła dokładnie odwrotnie! 😀 Okazywało się przy okazji, że panna Simms nie jest tak płochliwą dziewczyną i jest w stanie postawić się zarówno księżnej jak i samemu Griffowi. Potrafi bardzo błyskotliwie odpowiedzieć na zaczepkę, niekoniecznie może językiem prawdziwej damy, ale to właśnie jej „wiejskie” usposobienie powinno się Wam spodobać, jeśli zechcecie sięgnąć po tę pozycję.

Zwykle w swoich recenzjach piszę krótko o głównych bohaterach i tak będzie i tym razem! Pauline, mimo iż jest prostą dziewczyną pochodzącą z małego miasteczka to jednak marzenia ma wielkie. Pragnie zapewnić byt sobie i siostrze otwierając coś, co w dzisiejszych czasach na pewno uwielbiają każde książkowe moliki 😉 Bardzo podobało mi się jej dążenie do osiągnięcia tego celu, nie poddawała się, nie chciała ulec, a wynagrodzenie, które proponował jej Griff było chyba ostatecznym wyznacznikiem. W pewnym stopniu na pewno mi zaimponowała i udowodniła, że warto mieć marzenia i wytrwale dążyć do ich realizacji. Sama też coś o tym wiem, bowiem w ubiegłym roku spełniłam marzenie, na którego realizację czekałam jakieś sześć czy siedem lat. Można? Pewnie, że tak! Co do Griffa, to był on takim zimnym draniem, jeśli można tak go określić. Przed samym sobą nie ukrywał tego, że bardzo go ciągnie do Pauline, a w świetle dnia zapierał się rękami i nogami przed tym faktem. W tym mężczyźnie jest jednak coś ciekawego. Ma tajemnicę, której nie wyjawił nawet matce, ale powiem szczerze, że można domyślić się prawdy na podstawie jego pewnych zachowań i słów. Griff to urodzony książę i tak też się zachowuje, ale w stosunku do Pauline to robi się taki… opiekuńczy, czuły, nieprzewidywalny. Typowy romans!

Pierwszy raz czytałam książkę pani Dare, a dopiero po przeczytaniu dowiedziałam się, że jest to już czwarta część z cyklu „Spindle Cove”! Ale nie martwcie się, ponieważ książki się ze sobą nie łączą fabularnie w żaden sposób, a wspólnym mianownikiem jest jedynie miasteczkiem, gdzie damy z wyższych sfer uciekają przed małżeństwem. Nie przypominam sobie, bym czytała tak dobry romans historyczny, gdzie główni bohaterowie tak wzbraniają się przed swoimi uczuciami, ale na spory plus zasługują relacje Griffa z matką oraz Pauline z siostrą Danielą.

Nie podobał mi się język jakim posługiwali się bohaterowie, bo był zbyt współczesny, ale okej… w małej ilości romansów historycznych znajduje się obecnie ten stary sposób mówienia typu „waszmość”, „waćpanna”…. Czy jakieś górnolotne zwroty. Nie! Tego mi brakło. Nie do końca też urzekło mnie zakończenie, bo było zbyt przewidywalne i zbyt proste! Heloł!… Facet płaci dziewczynie za zniszczenie ciężkiej pracy jego matki w zrobieniu ze zwykłej chłopki księżnej, a ona… przeczytajcie a się dowiecie! Rozumiem… miłość, owszem. Tylko nigdy nie nadziwię się bohaterom tego gatunki literatury, że są w stanie się zakochać pod dwóch dniach znajomości i twierdzić, że to miłość do końca życia. Gdyby takie coś było proste w dzisiejszych czasach….

Nie wiem czy jeszcze kiedyś sięgnę po książkę Tessy Dare, ale nie wynika to z tego, że nie polubiłam stylu jej pisania. Lubię czytać romanse wielu autorów, a później je trochę między sobą porównywać. Nie chcę zamykać się tylko na tę jedną autorkę i na pewno tego nie zrobię. Będę próbować czegoś innego, innego stylu, autora, historii. Książkę „Póki starczy nam książąt” jednak polecam, bo można się odrobinę wyluzować, pośmiać i odprężyć. A przede wszystkim poznać tajemnicę Griffa! Po mężczyźnie o tej opinii nie spodziewałabym się aż takiego sekretu! Polecam!

Ocena 4+/6

Pomyluna

Za książkę dziękuję wydawnictwu AMBER

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: