Połknąć żabę – Monika B. Janowska


Do książki, którą zrecenzuję Wam dzisiaj, podchodziłam z pewną rezerwą. Generalnie nie szukam opinii w internecie, jednak ta pozycja zdobyła taki rozgłos, że nie udało mi się nie natknąć na oceny. Czytałam, że książka jest świetna, super, ekstra, same superlatywy! Że nie da się z nią nudzić, że wchodzi jak nóż w masło i inne ochy i achy! Zawsze w takich momentach zapala mi się czerwona lampka.

Skoro bowiem dana pozycja nagle staje się samozwańczym bestsellerem, książką, którą trzeba mieć i trzeba przeczytać i wiele, wiele innych TRZEBA, to mam wrażenie, że „spece od reklamy” robią wszystko, by tylko czytelnika przyciągnąć, bo powieść sama z siebie nie da rady tego zdziałać, gdyż jest po prostu słaba.

Tym razem Zysk i S-ka wydał książkę w miękkiej okładce ze skrzydełkami. Na tychże skrzydełkach znajdziemy zdjęcie autorki i zwięzłą notkę o niej oraz dwie, krótkie recenzje dotyczące niniejszego tytułu. Tył okładki to bardzo skoncentrowany opis treści, a przód? Stojąca przy drzwiach, tyłem do nas, kobieta w niebieskiej koszuli. I czerwona, odciśnięta na tychże drzwiach dłoń. Dzięki temu, co znajdziemy właśnie tutaj, możemy dowiedzieć się, że czeka nas kryminalna przygoda! Bowiem czerwona dłoń przypomina nam ślad krwi, a dzięki opisowi dowiadujemy się, że ktoś tu będzie prowadził… amatorskie śledztwo!

No dobrze, zajrzyjmy więc do treści. Paulina Bożyk to kobieta „trochę więcej niż po czterdziestce”. Już od pierwszej strony poznajemy ją jako osobę, która przyciąga katastrofy. Chcąc naprawić cieknące rury pod kranem spowodowała powódź w swoim mieszkaniu. Pod zlewozmywak podstawiła miskę, z której wodę wylała… Do tegoż zlewozmywaka. Co spowodowało, że na kuchenną podłogę wypłynęły cebule, ziemniaki i puszki z częściowo zużytymi farbami. W jednym momencie prosi ona o pomoc (telefoniczną rzecz jasna) swoją koleżankę, w drugim rozłącza się, by odebrać połączenie od swojej bratanicy, która planuje ślub i sama potrzebuje rad w sprawie przyjęcia, a w tym samym czasie do drzwi jej mieszkania pukają hobbici! Tfu, policjanci. Generalnie książka obfituje w nawiązania do różnych scen i postaci z innych dzieł. Jednak to będzie jedyne uchylenie rąbka tajemnicy w tej kwestii. Wracając do fabuły. Paulina otwiera drzwi, od stróżów prawa dowiaduje się, że jej były mąż nie żyje, a ona, z wielkimi oczyma i czerwonymi od farby dłońmi pyta, czy to ją podejrzewają o jego przedwczesne odejście z tego świata! Nie, nie jest podejrzaną, tym bardziej, że od trzech lat jest rozwódką, która nie utrzymuje kontaktów z byłym mężem – draniem. Bo Grzegorz, nieboszczyk, nie był dobrym człowiekiem, oj nie! Zrobił wiele złego, przede wszystkim Paulinie, przede wszystkim sposobem, w jaki ją zostawił. Nasza bohaterka, przy kolejnym spotkaniu z policją, dowiaduje się, że jej były popełnił samobójstwo. Znając jego usposobienie, tryb życia, plany, kobieta nie wierzy, że sam targnął się na swoje jestestwo. Postanawia więc, na własną rękę, podjąć śledztwo, które ma wykazać, że śmierć Grzegorza była ukartowana. Samego śledztwa nie ma tu aż tak dużo, autorka bowiem skupiła się przede wszystkim na przemyśleniach bohaterki oraz jej kontaktach z przyjaciółmi, policjantami i… zwariowaną rodziną . A tę Paulina ma na prawdę nie od parady!

Bawi mnie przede wszystkim jej przyjaciółka, Justyna – stereotypowa blondynka, a także bratanica Renata, która całą rodzinę zamęcza swoim rychłym ślubem. Czasem mam dość brata Pauliny, Przemka, który momentami zachowuje się jak dzieciak, chociaż ma dobre serce i zamiary. Najlepsza przyjaciółka, a zarazem żona Przemka – Joanna, to wspaniała kobieta, która angażuje się w każdy pomysł Pauliny, wspiera ją, chociaż sama ma na głowie wiele spraw związanych ze ślubem córki. Tata naszej protagonistki zaś… O nim można by oddzielną książkę napisać! Najważniejsze, że u każdej z tych postaci, a także u innych, o których tutaj nie wspomniałam, bohaterka znajduje pomocną dłoń, porady i tylko poprzez swoje pomysły, które nie zawsze są zgodne z logiką, wpada w coraz to większe tarapaty! Tak, tak, bowiem śledztwo ciągle trwa i nabiera rozpędu! A do tego wszystkiego dochodzi jeszcze postać byłego wojskowego Bruna Niedzieli! Czy ten człowiek może zmienić coś w sercu Pauliny, która już dawno postawiła kreskę na mężczyznach mówiąc: żadnych facetów? Tak w ogólnym zarysie opisać można główne wydarzenie, wokół którego kręci się książka.

Powieść czyta się w zasadzie jednym tchem. Ujmuje mnie przezabawny język, akcja, która toczy się dobrym rytmem (nie ma tu przynudzania, zbyt długich opisów miejsc czy myśli), oraz bohaterowie, którzy tak dobrze gotują… I tu właśnie pogrzebany jest jeden, jedyny minus. Książki nie polecam osobom w trakcie rekonwalescencji, które muszą trzymać się ścisłej (raczej papkowatej) diety. Myślałam, że mnie coś trafi gdy czytałam o… Proszę, dajcie mi krokiety z barszczem! Wszystko jest tu doskonale wyważone. Sceny komiczne przeplatają się z tymi tragicznymi w doskonałym balansie. Język jest prosty, trafia nawet do osłabionego chorobą umysłu. Bohaterowie są barwni, mają swoje charaktery, humory, osobowości. Są bardzo różni, a jednak żyją ze sobą w harmonii. Jasne, że były tu momenty, które nieszczególnie do mnie trafiały, jednak były to może ze dwie sceny? W zasadzie nie wnosiły niczego w życie i śledztwo Pauliny, z drugiej zaś nie były przesadnie rozbudowane, wprowadzały jakby drobne zamieszanie, co może być odbierane na plus dla akcji. Fajne jest to, że rozdziały (jest ich aż sześćdziesiąt jeden!) są krótkie i zwięzłe, a dzięki temu, gdy ktoś mówi: „możesz podejść?”, a ty odpowiadasz: „tylko skończę rozdział”, osoba pytająca nie musi czekać na to, aż skończysz kolejne pięćdziesiąt stron książki, a jedynie trzy!

No i… Po czterdziestce można mieć całkiem fajne życie! To stwierdzenie pozostawiam tym, którzy myślą, że taki wiek to już trumna 😉

Moja ocena: 6/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu ZYSK i S-ka

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: