Bestia – Faye Kellerman


Pamiętacie czasy, gdy byliście dziećmi? Prawdopodobnie spora ilość Was bawiła się w podchody – tworzyliście na ścieżkach wskazówki jak należy się poruszać, by druga grupa odnalazła Was po pozostawionych śladach, które czasem przecież były nie lada trudnymi łamigłówkami! Czasami czytając jakiś kryminał mam wrażenie, że jestem świadkiem takiej właśnie gry, gry mojego dzieciństwa.

Nie miałam wcześniej okazji na zapoznanie się z twórczością Faye’a Kellermana, choć ten pan napisał już bagatela 21 tomów cyklu o Peterze Deckerze i Rinie Lazarus, a ja miałam okazję trzymać w rękach ten ostatni, najnowszy. „Bestia” rozpoczyna się od wezwania Deckera do jednego z bloków w Los Angeles, gdzie z jednego z mieszkań dochodzą dziwne dźwięki… coś jakby… tygrys? Kiedy porucznik dociera na miejsce okazuje się, że faktycznie, w środku znajduje się tygrys bengalski, a w sypialni leży martwy staruszek, milioner – pustelnik. Niedługo po tym, policjanci odkrywają, że w sąsiednich mieszkaniach znajdują się terraria z tarantulami, toksycznymi rybami i paroma innymi okropieństwami, zaś w lodówce w której trzymane jest pożywienie dla zwierząt, Marge Dunn (podwładna Deckera) znajduje torebkę z ludzkimi palcami.

Tak w ogólnym zarysie można opisać fabułę i praktycznie to samo znajduje się na okładce książki. Ja po kryminały i thrillery sięgam rzadko, bo muszę mieć na nie ochotę i muszą przyciągnąć mnie do siebie tym czymś… tą magiczną złotą nitką, która łączy nasze losy. Po przeczytaniu opisu stwierdziłam, że może to być coś ciekawego, bo przecież kto normalny trzyma w domu tygrysa? Nie zastanawiałam się zbyt długo i kierowana sherlokową dociekliwością rozpoczęłam sesję z morderstwem w tle.

Początek od razu mi się spodobał, bo akcja nie wlecze się w nieskończoność, jest rzeczowo i konkretnie, tak jak powinno być w policji. Do tego sposób przedstawienia wydarzeń, jak zrobił to autor zasługuje u mnie na plusa. W kryminałach czasami męczy mnie to, że tak bardzo się wloką, choć wiem, że przecież śledztwa prowadzone przez wydział zabójstw mogą ciągnąć się miesiącami a nawet latami! Nie ciągnie mnie do spraw błahych… ale do tych skomplikowanych spraw, gdzie okazuje się, że nie jeden a kilku sprawców miało udział w morderstwie. No i też… po kryminale spodziewam się czasem tego, że będzie naprawdę brutalnie i okropnie, bo przecież świat nie jest kolorowy a morderstwa nie odbywają się w sterylnych warunkach.

Im dalej śledztwo posuwało się naprzód, tym bardziej się wciągałam i nie ukrywam, sama zaczęłam typować jak to wszystko się potoczyło, że finalny efekt Decker i jego ekipa mogli oglądać w mieszkaniu starszego pana. Choć moje typy co do zabójcy nie pokryły się w 100%, to jednak bawiłam się przy czytaniu bardzo dobrze! Dawno nie czytałam takiego kryminału, który tak by mnie w siebie wciągnął.

Co do samych postaci… wszyscy policjanci na pewno spotkali się w poprzednich częściach, ja spotkałam ich po raz pierwszy i na mnie wywarli wrażenie profesjonalistów na odpowiednich stanowiskach, odróżniających życie prywatne od zawodowego. Jedyne, do czego się chyba przyczepię to niepotrzebny wątek Gabe’a. Nie wiem jak był on prowadzony wcześniej, ale mnie nie przekonał, nie rozumiem w ogóle powodu, dla którego ten wątek jest tam upchnięty, ale też po części rozumiem motyw, bo przecież policjant to także zwykły człowiek z ludzkimi problemami.

Najnowsza książka Faye’a Kellermana przeniosła mnie do ciepłego LA, gdzie morderstwa są na porządku dziennym, ale co się dzieje wtedy, gdy za drzwiami spotykamy oswojonego tygrysa? Dzikie zwierzęta zostały przedstawione w bardzo pozytywnym świetle co mi się podoba, bo przecież nie każde zwierzę od razu jest gotowe zabić. Zdarza się, że jest ono ranne a przez to zdenerwowane i chce się obronić, zdarza się, że jest to matka z młodymi, które chce chronić.

Kończąc tę recenzję, chciałam zachęcić do przeczytania, bo myślę, że warto chociaż spróbować 😉 Ja po przeczytaniu „Bestii” jestem w lekkim szoku do tej pory, bo to, czego dowiadywałam się wraz z policjantami przechodziło moje najśmielsze oczekiwania! Po prostu chwilami miałam wrażenie, że jest to bardzo naciągane, ale przecież w dzisiejszych czasach… myślę, że mogłoby mieć miejsce. Ja osobiście polecam!

Ocena 5/6

Pomyluna

Dziękuję za egzemplarz książki wydawnictwu HARPERCOLLINS Polska

Reklamy

One response to “Bestia – Faye Kellerman

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: