Akademia Dobra i Zła – Soman Chainani


Książkę zakupiłam praktycznie w dniu premiery, przeczytałam ją w miniony weekend i zastanawiam się, dlaczego tak długo czekałam?! Przyznaję, że choć zaciekawił mnie opis, to bałam się kolejnej powieści dla nastolatek, a ostatnio nie miałam ochoty na dramaty „ona i on”. Jakże byłam w błędzie! Historia niby dla dzieci, a zachwyciła trzydziestolatkę, niczym jakiś „Harry Potter” 😛

Fabuła

Dwie dziewczynki: jedna śliczna i uczynna, druga brzydka i skryta. Jedna marzy o życiu w baśni, druga pragnie przejść przez życie niezauważona. Sofia o blond włosach i Agata o włosach czarnych jak smoła zostały kilka lat wcześniej przyjaciółkami. Obie mieszkają w Gawaldonie – miasteczku otoczonym przez gęsty las. W miasteczku raz na cztery lata znika dwójka dzieci. Nikt nie wie naprawdę, co się dzieje z zaginionymi, ale krążą plotki o pewnym dyrektorze akademii, który porywa dwójkę dzieci – jedno dobre, drugie złe, aby mogły zostać bohaterami różnych baśni, w których później zaczytują się młodzi mieszkańcy Gawaldonu.

Plotki okazują się prawdą, gdyż Sofia zostaje porwana przez dziwny cień, a Agata rzuca się w pogoń, łapie przyjaciółkę, przez co obie zostają zabrane na tern Akademii Dobra i Zła. Prześliczna blond-włosa dziewczynka zostaje rzucona do brudnej fosy w Akademii Zła, a nieurodziwa brunetka na kwiaty w Akademii Dobra. Przyjaciółki są skonsternowane, gdyż każda z nich zajęła miejsce tej drugiej. Na nic się zdaje hałas i próby wyjaśnienia sytuacji. Nauczyciele, wilki i wróżki są głusi na pytania, prośby i krzyki dziewczynek. Obie muszą teraz chodzić do szkół, do których od razu widać, że nie pasują.

Czy Sofii i Agacie uda się naprawić błąd przydziału? Czy uczniowie przyjmą do swych szkół „dziwadła”? Dlaczego co cztery lata dzieci są porywane do Akademii Dobra i Zła? Co mają do tego wszystkiego baśnie i kim jest dyrektor? Zapraszam do przeczytania powieści Somana Chainaniego 🙂

Moim zdaniem

Ta książka nie ma chyba żadnych wad, serio! Wciągnęła mnie niczym fosa Sofie i połknęłam ją niczym dwie tabliczki czekolady w weekend. Fabuła nie nudzi nawet przez chwilę, akcja brnie do przodu dość szybko, a bohaterowie są tak ciekawie skonstruowani, że nieważne, czy są dobrzy, czy źli, lubi się ich ot tak, po prostu. Oczywiście można mieć swojego faworyta, bo przez całą powieść mamy sytuacje Agata kontra Sofia oraz Sofia kontra Agata i cały czas się zastanawiamy, kto jest lepszy? Kto ma rację? Czy musi istnieć stu procentowe zło i dobro, a nie ma nic pomiędzy? Czy musi być wszystko albo w różach i bielach albo w czerni i szarości? Nie ma nic pomiędzy? Autor stworzył baśniowy świat pełen odnośników do znanych nam baśni Andersena, czy braci Grimm. Nie raz pan Chainani drwi z baśniowych postaci, czy baśniowych sytuacji, które wplata w życie codzienne uczniów Akademii Dobra i Zła.

Sam pomysł na stworzenie dwóch Akademii był strzałem w dziesiątkę, a wygląd zamków tak diametralnie różnych od siebie, jak również zupełnie innych programów nauczania, totalnie innego rodzaju nauczycieli, czy uczniów lepszego i gorszego sortu (zdanie wplotło mi się przypadkowo :P) sprawiają, że powieść jest swoistym przedstawieniem tylko i wyłącznie dwóch punktów widzenia, czyli albo wszystko jest dobre, albo złe. Niestety dyrektor nie stworzył Akademii miszmaszu, bo to by mijało się z celem fabuły. Bohaterowie po dobrej stronie są oczywiście powabni, piękni, do porzygu dobrzy i idealni, a ci po stronie zła są oczywiście brzydcy, obleśni i straszni aż do przesady. To samo tyczy się nauczycieli, ci w Akademii dobra, są dobrzy, a ci w Akademii zła – źli. Autor stworzył sobie świat, w którym może czerpać garściami z baśni, albo po prostu wymyślać cokolwiek samemu, a i tak by nikt nie zauważył, że czegoś w książce być nie powinno.

Protagonistki to Agata i Sofia, ale są jeszcze inni bohaterowie, którzy mają znaczący wpływ na fabułę. Po dobrej stronie mamy przepiękną Beatrycze, która została samozwańczą liderką wśród potencjalnych księżniczek. Jest najbardziej popularna wśród dziewcząt i chłopców oraz ulubienicą nauczycieli, czyli jest rozpieszczoną i niemiłą smarkulą 😛 Druga dość ważna dziewczynka to Kiko, która jest faktycznie dobrą duszą. Nawet zaprzyjaźnia się z Agatą i uważa, że dobrym trzeba być nie tylko jako środek do osiągnięcia celu. Wśród chłopców prym wiedzie Tedros – najprzystojniejszy chłopak na roku, a do tego syn Króla Artura! Nawet nie muszę pisać, jaki popłoch wywołuje u płci przeciwnej i podziw wśród potencjalnych książąt.

Jeśli chodzi o stronę zła, to mamy Hester – samozwańczą liderką przyszłych czarownic. Dziewczynka jest silna, wredna, wywołuje strach u innych, a do tego posiada na szyi tatuaż smoka. Z początku nienawidzi Sofii i chce, aby ta jak najszybciej zamieniła się z Agatą miejscami. Drugą fajną „złą” dziewczyną jest Dot, dziewczyna ze smaczną umiejętnością zamieniania wszystkiego co chce w czekoladę (boshe! Jak ja bym chciała umieć zamieniać wszystko w czekoladę! Wyobrażacie to sobie? Kubek z czekolady, krzesło z czekolady, kot z czekolady, mąż z czekolady…). Z chłopaków, to dość ważny jest Hort. Niby ciamajda na roku, a do tego zakochany w Sofii przez co dziewczyna nie może się czasami od niego uwolnić, ale chłopak posiada ciekawą umiejętność, która mu bardzo pomaga w życiu szkolnym.

Innych bohaterów nawet nie chce mi się opisywać, choć jest też kilku ciekawych nauczycieli, czy strażników, już nie wspominając o dyrektorze Akademii, który jest najbardziej tajemniczą postacią w historii. Oczywiście pojawiają się również inne istoty – na przykład gargulce, które strzegą Akademii albo wszelkiego rodzaju leśne zwierzęta, które pomagają księżniczkom. Z kolei opiekunowie zamków dobra – wróżki i wróże oraz zła – chodzące na dwóch łapach wilki, a także latające stworzenia pojawiają się zawsze tam i zawsze wtedy gdy trzeba lub nie trzeba.

Co najbardziej mi się spodobało to budowa zamków, ich wystrój, pokoje urody i tortur oraz wszelkiego rodzaju sale lekcyjne, stołówki, łazienki, sypialnie, teatr i muzea. Powiem wam szczerze, że do tej pory uważałam Hogwart za najlepszą szkołę pod słońcem. Po przeczytaniu książki pana Chainiego stwierdziłam, że wolę Akademią Dobra! Dlaczego? A czy Hogwarcie była klasa z piernika, pianek i czekolady?! Czy mieli łazienki pełne wspaniale pachnących kosmetyków?! Czy posiadali wróżki które na życzenie uczennicy szyły przepiękne suknie?! No właśnie! Wybieram Akademię Dobra! Z kolei Akademia Zła może się pochwalić zatęchłymi pokojami, niewygodnymi łóżkami, brudnymi salami lekcyjnymi, czy łazienkami z pleśnią. Niby lubię gotyk, metal i ogólnie negatywnych bohaterów w stylu Lokiego, Oswalda Cobblepota, czy Kingpina (wersję z netflixowego Daredevila), ale to nie znaczy, że uwielbiam grzyby, pluskwy i sadzę!

Przez całą historię Agata próbuje wrócić do Gawaldonu, a Sofia dostać się do zamku dobra, z czasem obie dziewczynki pragną po prostu wrócić do domu, a w innym momencie zostać i zobaczyć, co się stanie. Bohaterki mają do rozwiązania wiele zagadek i tajemnic do poznania, bo z każdym rozdziałem pojawia się coraz więcej niejasności i dziwnych sytuacji. Nie wiadomo dlaczego co cztery lata z Gawaldonu znika dwójka dzieci, co się z nimi dzieje po ukończeniu jednej z dwóch Akademii oraz co się dzieje z tymi, którzy nie zdali. Tak, można nie zdać szkoły, ale to podobno rzadkość, więc uczniowie nie mają się czym przejmować, bo ich to na pewno nie spotka. Terefere! Nauczyciele niby nauczają i pomagają uczniom, ale z drugiej strony nie mówią wszystkiego o szkołach i absolwentach, chyba że o tych słynnych królewnach jak Kopciuszek, czy Roszpunka albo królewiczach, jak Artur, czy wszelkiej maści książąt z baśni. Oczywiście źli również są chwaleni, chociażby taka królowa śniegu, czy Grimhilda (macocha Śnieżki).

Akademię Dobra i Zła” polecam wszystkim dziewczynkom i kobietom. Książka jest tak dobrze napisana, że taka stara baba jak ja się nią zachwyciła. A skoro ja się nią zachwycam, to fanki „Harrego Pottera”, czy baśni powinny również polubić przygody Sofii i Agaty. Zakończenie historii jest wręcz idealne. Nawet nie musi być więcej części, ale ja się cieszę, że są! Mam już je w wirtualnym koszyku, więc niedługo zakupię sobie „Świat bez książąt” oraz „Długo i szczęśliwie” 🙂 Naprawdę nie mogę się doczekać kolejnych przygód dziewczynek rzuconych w świat, w którym baśnie, to po prostu historie na faktach 😉

Ocena: 6/6

Martycja

Advertisements

One response to “Akademia Dobra i Zła – Soman Chainani

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: