Chata – Wm. Paul Young


Zachciało mi się przeczytać tę książkę, ponieważ obejrzałam bardzo obiecujący zwiastun filmu na jej podstawie. Mam co do niej mieszane uczucia. Wiem, że sporo ludzi jest nią zachwycona, lecz mi do zachwytu brakuje. Nie powiem też, że jest zła. Jest dziwna. Pokręcona, mokra od wodolejstwa i jednocześnie wciągająca. Poświęciłam jej pół nocy, ponieważ nie mogłam się doczekać finału. Byłam ciekawa, jak autor pociągnie wątek i jak go zakończy, czy spektakularnie czy raczej popłynie z tematem na bezpieczne wody.

Dostałam trochę tego i tego. Nie czuje się usatysfakcjonowana ale też mało mi do tego brakuje. Więc co takiego zdarzyło się w górskiej Chacie?

Mackenzie Allan Phillips zwany Mackiem chciał tylko wybrać się z dziećmi na wycieczkę w piękne miejsce. Miał ochotę spędzić z nimi trochę czasu, pożartować, biwakować i cieszyć się wolnym dniem. Nie spodziewał się, że w ułamku chwili jego rodzinę dotknie niewyobrażalna tragedia. W samym środku dnia, nagle ktoś porywa jego córkę – Missy. Wszyscy ruszają na poszukiwania. Ktoś widział furgonetkę, ktoś inny tajemniczego mężczyznę. W miejscu, gdzie bawiła się dziewczynka odnaleziona zostaje spinka w kształcie biedronki. Ten jeden szczegół naprowadza policję na trop nieuchwytnego mordercy. Rozpoczyna się wyścig z czasem. Kolejne odnalezione ślady wiodą szukających do chaty na uboczu. Tam czeka ich najgorsze- zakrwawiona sukienka Missy. Świat jej rodziców ulega rozpadowi, a Mack popada w Wielki Smutek. Nie udaje się odnaleźć ciała dziewczynki, co jeszcze bardziej dobija Macka. Obwinia się za to co się stało. W momencie porwania ukochanej Missy nie był ani pijany, ani zagadany, tylko ruszył na pomoc drugiej córce, Kate która razem z Joshem wypłynęli kajakiem i o mało się nie utopili. Mack zajęty ich ratowaniem liczył, że Missy nie ruszy się z miejsca. Nie przewidział tylko, że morderca już dawno ją sobie upatrzył i tylko czekał na okazję aby ją dorwać. Cztery lata po tym wydarzeniu Mack dostaje zaproszenie do właśnie tamtej chaty. Zaproszenie które sugeruje, że wysłał je sam Bóg. Załamany ojciec nie wie co o tym wszystkim myśleć, i wbrew zdrowemu rozsądkowi udaje się w miejsce ze swoich koszmarów, gotów na stanięcie oko w oko z czymkolwiek co będzie się tam znajdować.

Do tego momentu książkę czyta się naprawdę świetnie. Jest poważnie, ale nie przytłaczająco, bo i cała historia jest smutna. Mack jest złamanym człowiekiem, to co stało się z jego córką przygniotło go do ziemi. Jest mu bardzo ciężko. Rusza samotnie na spotkanie z tym co go czeka. I się zaczyna… Niczym na ciężkim haju Mack zostaje zaproszony do domu samego Boga, który powstał w miejscu przeklętej chaty. Bóg objawia mu się w trzech postaciach, co oczywiście ma sens. Główną istotą jest starsza, miła murzynka przedstawiająca się jako Tata. Następny pojawia się Jezus, z wyglądu najbardziej zbliżony do takiego, jakiego znamy z Pisma Świętego czy obrazów- trzydziestoparoletni, śniady mężczyzna. Ostatnia jest Sarayu, dziewczynka wyglądająca jak ładna Azjatka, ni to wiatr ni to promyk słońca. Mack oczywiście nie wie co o tym wszystkim myśleć, ale pozwala wciągnąć się w wir filozoficznych rozmów i zręcznego omijania wyjaśnień na zadawane przez niego pytania. A kwestii o które chce zapytać ma sporo i na żadne pytanie nie otrzymuje wyczekiwanej odpowiedzi. Dostaje mnóstwo zapewnień o miłości o zaufaniu, ale no kurczę zero jakichkolwiek konkretów. Trudno orzec co autor miał na myśli produkując ten środkowo-książkowy bełkot. Czy bardziej chodziło o to, że Bóg nie ma w zwyczaju ujawniać swoich wszystkich planów, czy raczej o to, że autor nie ma kompletnie pojęcia co faktycznie Bóg mógłby odpowiedzieć. Więc krąży wokół niewygodnych pytań, takich jak: dlaczego Missy musiała umrzeć? Czemu Bóg jej nie uratował? Czym Mack sobie na to wszystko zasłużył? Trudno konkretnie odpowiedzieć na tego typu kwestie a przecież Mack oprócz nękających go pytań, zabrał ze sobą cały bagaż wyrzutów i oskarżeń. A czy my sami nie zachowujemy się właśnie w taki sposób w momencie, gdy dotyka nas tragedia? Otóż to. Paul Young przedstawił historię człowieka, dążącego do zrozumienia tego, dlaczego to mu się przytrafiło i jak ma dalej żyć. A w przypadku takiej tragedii, i każdej innej notabene, nie jesteśmy w stanie znaleźć odpowiedzi na pytanie czemu? I dlatego autor lawiruje dziwną gadką pomiędzy Mackiem a Bogiem. Bo nikt nie da nam gotowej odpowiedzi, a zwykle wszystko dąży do tego, że musimy się pogodzić z tym, co nas spotkało. Stwierdzenie, że Bóg tak chciał jest w sumie nie na miejscu. Young stara się przekonać czytelników o niezachwianej miłości Boga do ludzi. Próbuje nakłonić nas żebyśmy nie zadręczali się na próżno, bo życie i tak potoczy się własnym torem o czym boleśnie przekonuje się główny bohater. Po całym, środkowym wywodzie następuje bardzo dobrze napisany koniec. Zaskakujący i trochę podkopujący światopogląd Macka. Finał dopełnia całą lekturę, spaja ją i daje swoiste poczucie bezpieczeństwa czytelnikowi. Reasumując, autor wziął się z bardzo trudny temat. Wiara, Bóg, dobro i zło – ciężko to pojąć, a co dopiero zgrabnie opisać. Podjęty zostaje również temat wybaczenia mordercy. I tutaj podobało mi się wyjaśnienie jakie udziela Mackowi Jezus. Powinno się wybaczyć ten niemoralny, zły uczynek. Wybaczenie nie oznacza jednak, że mamy przestać być źli, smutni czy mamy zacząć lubić naszego oprawcę. Wybaczyć nie znaczy zapomnieć, ale pozwolić sobie na krok w stronę dalszego życia. To są naprawdę mądre przesłania.

„…To dlatego że, jak większość mężczyzn, szukasz spełnienia poprzez swoje dokonania, a Nan, jak większość kobiet znajduje je w stosunkach z innymi ludźmi…”

W powieści dużo jest tego typu cytatów, które są jakże prawdziwe.

Na początku książki, główny bohater solidnie uderza się w głowę na podjeździe własnego domu, i cała reszta książki wydaje się jego halucynacjami. Ale czyta się fajnie, i chociaż nie daje nam konkretnych odpowiedzi, to czy mogłam w sumie się ich spodziewać?

Ocena 3/6

Anate

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: