Sekretne życie drzew – Peter Wohlleben


W dzisiejszej odsłonie Naszych Recenzji chciałabym przedstawić Wam książkę nietypową. Lekturę, w której nie ma jednego, głównego bohatera. Protagonistą nie jest też człowiek. Nie jest nim nawet pies czy kot! Gdyż ostatnio wielu autorów serwuje nam bohaterów zwierzęcych, którzy opowiadają nam o życiu z własnej perspektywy. O nie! Dziś zajmiemy się tytułem nieco zaskakującym, dziełem traktującym o tysiącach, ba! Milionach bohaterów. O drzewach.

Wielu z Was pomyśli – cóż to za fanaberia? Kto wpadł na tak irracjonalny pomysł? To już naprawdę nie ma o czym pisać? Głupie drzewa. No dobrze, może nie głupie, w końcu spełniają ważną dla świata rolę – zielonych płuc Ziemi, jednak co więcej, poza wiedzą wyniesioną ze szkoły, można o nich powiedzieć? Co fascynującego może być w drzewach?

Autor sekretnego życia drzew, Peter Wohlleben, jest leśnikiem. Od wielu lat zajmuje się drzewami za naszą zachodnią granicą. Jest on bowiem opiekunem lasów w Reńskich Górach Łupkowych w Niemczech. Początkowo siedzący za biurkiem, obecnie działający w terenie specjalista, chętnie dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat przyrody i ekologii. To właśnie On postanowił spisać i przekazać światu własne obserwacje i przemyślenia dotyczące drzew. W końcu obcuje z nimi od ponad dwudziestu lat! I właśnie dzięki swojej pracy podbił serca milionów czytelników na całym świecie! Książka bowiem stała się międzynarodowym bestsellerem.

Cóż zaś o książce samej w sobie powiedzieć mogę? Jest na pewno pięknie wydana. Twarda, matowa oprawa ma w sobie coś, co można by określić słowem „ekologiczna”. Gdy dotykamy książki, wydaje nam się, że została wykonana z czegoś bardzo naturalnego. Czujemy, że to papier innej jakości, czujemy jego fakturę pod palcami. Kolory zaś – zielenie, przybrudzona szarość – potęgują tylko to wrażenie. Kartki, na których znajduje się treść, nie są białe, a kremowe, może nawet nieco écru. Znów uderza nas wrażenie, że książka wykonana jest z makulatury, zgodnie z zasadami, aby każdy surowiec wykorzystać do samego końca, nie marnotrawić darów natury. Wiem, że to niestety tylko wrażenie…

Treść książki kręci się zaś wokół drzew. Tak jak wspomniałam już wyżej, to właśnie te, monumentalne rośliny, stały się obiektem zainteresowań autora. Nie spodziewajcie się jednak bajki o magicznych drzewach, które rozmawiają ze sobą ludzkim głosem, zwiedzają świat i poznają nowych przyjaciół. Książka ta jest bowiem pozycją zahaczającą o półkę „popularnonaukowe”, opowiada (między innymi) o związkach między drzewami, jednak tych prawdziwych, istniejących w naturze, a nie wymyślonych. Nie chcę mówić Wam o wszystkim, co znajdziecie „w środku” jednak postaram się zainteresować Was tematem wspominając o kilku szczegółach z życia drzew. Generalnie każdy wie, że drzewa powstają z nasion, rosną, umierają. Czasem jest to śmierć tragiczna – z winy człowieka lub warunków panujących w danym rejonie. Innym razem to śmierć „ze starości”. Wiecie, że gdy człowiek zetnie drzewo, jego korzenie i pień, który pozostał nadal mogą żyć? To dzięki pomocy ze strony innych drzew, które za sprawą korzeni, dostarczają swojemu „koledze” składników odżywczych. Tak! Drzewa nawiązują przyjaźnie! Co nie znaczy, że przyjaźń ta wygląda tak, jak w przypadku nas – ludzi. Jest to bowiem często warunek konieczny do przetrwania. Drzewa, które nie chcą „pozostawać w kontakcie” z innymi, są o wiele bardziej narażone na przedwczesną śmierć. Głodową, lub poprzez np. powalenie przez wiatr, gdyż nie są związane systemem korzeniowym z innymi przedstawicielami swojego gatunku i łatwiej je przewrócić. Drzewa także komunikują się ze sobą. Nie poprzez mowę, a zapachy. Kiedy jedno z nich atakowane jest przez szkodnika, zwierzę, które pragnie pożywienia, drzewa zaczynają produkować i wysyłać specyficzny zapach, który potrafią odczytać inne drzewa. Coś jak ludzkie feromony. Nie dostrzegamy ich, nie czujemy jako tako, jednak to często one decydują o naszym zachowaniu względem drugiej osoby. Drzewa potrafią bronić się przed atakami także w inny sposób. Na przykład za pomocą trujących substancji, które zaczynają wytwarzać i wysyłać do liści. Potrafią także, właśnie zapachem, przywołać inne zwierzęta, które żywią się oprawcami naszych drzew. Niestety, takie zachowania dostrzegamy coraz rzadziej. Człowiek miesza się bowiem we wszystko, ingeruje, myśląc, że jest najważniejszy, miesza w genetyce… Dlatego rośliny tracą zdolność do samoobrony, a my wymyślamy coraz to nowsze opryski, by „bronić” drzewa, krzewy, uprawy przed zniszczeniem i zarazami. Ponad to drzewa czują ból! Bronią się, gdyż cierpią. Nadgryzane liście, pękające pnie… To ogromna trauma dla rośliny, która za wszelką cenę próbuje przetrwać. Nie zawsze jednak wygrywa w nierównej walce z otoczeniem. W książce znajdziemy o wiele więcej ciekawostek z życia drzew, jednak pozwolę sobie nie mówić o nich więcej, pozostawiając Wam pole do odkryć.

Zapytacie mnie o plusy – przede wszystkim jest to ciekawa treść. Dowiadujemy się o bohaterach więcej, niż wydawało nam się, że można o nich powiedzieć. Czasem zastanawiamy się: zaraz, zaraz, coś tu nie gra! Czy te drzewa myślą? Nie wierzę, że potrafią wychować swoje potomstwo! To niemożliwe! Mają świadomość? Skoro wiedzą, kiedy należy wydać owoce, jak bronić się przed szkodnikami. Jednak po chwili nasz tok rozumowania zmienia się… Książka otwiera nasz umysł, jednak ja nadal zastanawiam się ile prawdy jest w jej treści. Ciężko mi uwierzyć na słowo. Tak czy inaczej – książka wzbogaca. Nie da się temu zaprzeczyć.

Minusy? Mam jeden. Wielki. Przeogromny. Skoro mówimy, że drzewa są tak ważne, że należy je chronić, dbać, gdyż bez nich nie byłoby nas… Po chrust wydawać taką książkę w formie papierowej?! To niedorzeczne. Dbajmy o lasy! O zielone płuca Ziemi! Nie zabijajmy ich! Oddawajmy gazety na makulaturę! Korzystajmy z papieru do pupy właśnie z tych odzyskanych surowców! I wydajmy w ogromnym nakładzie książkę, o tym! Na okładce zobaczymy wpis pani Mai Popielarskiej: „Książka ta powinna znaleźć się na półce każdego, komu zależy na zrozumieniu przyrody i na jej losie, kto ma zielone serce”. Moim zdaniem, jeżeli zależy Wam na losie drzew – książkę ewentualnie wypożyczcie. I tak zbyt wiele roślin straciło życie, byśmy mogli czytać o ich ochronie.

Z takich „żartów, żarcików” – szach mat wegetarianie! Nie jecie zwierząt, bo myślą, czują, cierpią? Okazuje się, że drzewa także czują ból! Nie zabijajcie ich! One też mają przyjaciół, rodziny!

Podsumowując, książka owszem, jest bardzo ciekawa, pozwala nam inaczej spojrzeć na otaczającą nas przyrodę, jednak nie polecam jej kupować. Warto zapoznać się z jej treścią, jednak – tym razem wybierzcie bibliotekę. Myślę, że dzięki sekretnemu życiu drzew zaczniecie częściej korzystać właśnie z usługi wypożyczania książek.

Ocena: 5/6

ViridinaD

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: