Ryba na drzewie – Lynda Mullaly Hunt


Dziś sięgnęłam po kolejną książkę z „wymyślonej przeze mnie” na potrzeby Naszych Recenzji kategorii: dla dzieci i młodzieży. Książkę bardzo ważną, poruszającą trudny temat. Tak, jak miało to miejsce przy innym tytule, a mianowicie „Dom nie z tej ziemi”. Może się wydawać – po co dorosła kobieta czyta lektury dedykowane dzieciom z ostatnich klas podstawówki?

Ja jednak mam w tym swój cel… Pokazać Wam – często już pełnoletnim osobom, że nie tylko my zmagamy się z problemami, że dzieci także je mają! I to wcale nie błahe. Popatrzmy na statystyki… Ile dzieci padło ofiarą przemocy domowej? Ile dzieci jest wyśmiewanych i psychiczni e nękanych przez rówieśników? Ile dzieci walczy z chorobami, które leczone są latami i nie zawsze wracają do zdrowia? Ile z tych dzieci próbowało z tym skończyć w sposób, który kończy wszystko… A kiedy już zrozumiecie, że dzieci także mogą czuć się zagubione, odrzucone, zastraszone, może… zechcecie im pomóc? Bo mamy w sobie tę moc, jednak musimy chcieć!

Dobrze, wystarczy wstępu, przejdźmy do konkretów. Główną bohaterką „Ryby na drzewie” jest Ally. Dziwadło. Dziewczynka, która jest już w szóstej klasie, ale chyba tylko fuksem. Zawsze gada głupoty, dywanik dyrektorki to jej drugi dom. Nic nie umie, nic nie wie, czasem inni mają wrażenie, że specjalnie przekręca czytane słowa, by tylko znów mieć kłopoty. Jej nauczycielka, pani Hall, widzi w Ally problem, jednak podopieczna, gdy jej wychowawczyni odchodzi z pracy, postanawia przeprosić ją za wszystkie głupie rzeczy i przynosi jej kartkę z żółtymi kwiatami. Znów popada w tarapaty, gdyż jest to kartka z wyrazami współczucia dla osób, które straciły kogoś bliskiego. Klasa znów drwi z dziewczynki, dyrektorka dzwoni do jej mamy, a mama… Nie wie, co robić, ale rozumie, że córka nie chciała, by wyszło tak, jak wyszło.
Kiedy w klasie protagonistki zjawia się nowy nauczyciel, pan Daniels, zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Dostrzega on w Ally bystrą, inteligentną dziewczynkę, która oszukała wiele osób… Ally bowiem nie potrafi czytać! A jednak udaje jej się przechodzić z klasy do klasy. Pan Daniels stara się znaleźć sposób jak dotrzeć do dziewczynki, pokazać jej, że jest wartościową i mądrą osobą, a także uświadomić jej w czym tkwi problem… Jednak nie tylko on staje po stronie Ally. Nasza bohaterka, ku radości mamy, znajduje przyjaciół Keishe i Alberta. Ma bardzo duże wsparcie także w „dużym” bracie Travisie.

Poza pozytywnymi bohaterami, o których wspomniałam wyżej, w książce pojawiają się także „czarne charaktery”. Jednym z nich i chyba najbardziej wyraźnym jest Shay. Dziewczynka z klasy Ally. Shay to typowa gwiazda, która ma wielu przyjaciół, cięty język i złe słowo dla wszystkich, których nie uważa za jej krąg.
Jak potoczą się losy Ally i jej klasy? Czy pan Daniels odnajdzie drogę do umysłu dziewczynki? Czy przyjaciele okażą się tymi prawdziwymi? Co z prześmiewcami, którzy tylko depczą poczucie wartości protagonistki? Aby odpowiedzieć na te pytania – musicie sami zajrzeć do „Ryby na drzewie”.

Podsumowując – książka jest napisana językiem prostym, przystępnym dla młodego czytelnika, jednak nie jest ona nudna czy zbyt infantylna dla dorosłego odbiorcy. Porusza ważny temat jakim jest dysleksja, wskazuje jak ważną rolę w jej rozpoznaniu i wspieraniu rozwoju dziecka ma szkoła, oraz odpowiednie podejście do „problemu” przez dyrekcję, nauczycieli, pedagoga szkolnego czy rodziny dziecka. Pokazuje także, że wyśmiewanie i poniżanie nie prowadzi do niczego dobrego. Dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi nie są bowiem gorsze. One w inny sposób widzą, rozumieją świat i potrzebują po prostu dobrego przewodnika, który oświetli im drogę, którą kroczą.
Autorka dedykuje więc niniejszą książkę zarówno młodym czytelnikom, które prosi, by stawiały czoła wyzwaniom, ale także nauczycielom, by widzieli w swoich podopiecznych nie tylko uczniów, ale przede wszystkim dzieci, które mają wiele do zaoferowania światu!

Mówiąc na koniec już o samym wydaniu – książka oprawiona jest w miękką okładkę. Forma jest bardzo oszczędna. Na okładce widzimy bowiem drzewo i rybę. Oraz tytuł. Kartki nie są śnieżnobiałe i sztywne, a raczej delikatne i wpadające w beż. Całość dobrze sklejona. Jakość wykonania bardzo dobra. Najważniejsze jednak, że cena okładkowa nie „zwala z nóg”.

Ocena: 6-/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu NASZA KSIĘGARNIA

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: