Zapach domów innych ludzi – Bonnie-Sue Hitchcock


Jak można zinterpretować tytuł „Zapach domów innych ludzi”? Ano tak, że każdy dom, jaki tylko został wybudowany na świecie czy to z cegły czy to z drewna, ma swój jedyny i niepowtarzalny zapach, który można rozumieć dwojako. U niektórych, po przekroczeniu progu domu czuć zapach świeżo upieczonego ciasta, u innych jest to zapach pieczonego kotleta, a u jeszcze innych może to być na przykład zapach niewyniesionych śmieci 😉

Ale każdy z tych zapachów określa nastrój, sytuację. Gdy przekraczam próg swojego domu to mam poczucie, że jest to mój dom, patrzę jak biegną w moją stronę zwierzęta by się przywitać, kiedy czuję jak z kuwety dochodzą jakieś zapaszki to wiem, że są jeszcze koty….

Przechodząc do książki „Zapach domów innych ludzi”, to mówiąc całkiem szczerze, nie miałam tak do końca pojęcia, o czym właściwie jest. Tak, wiedziałam, że rzecz się dzieje na Alasce. I właściwie tylko tyle. Oczarowała mnie piękna okładka, która przyciągnęła mnie jak magnes. Fiolety, granaty, samotny domek otoczony grubą warstwą śniegu… trochę przypomina obraz świąteczny, prawda? Jednak nie o nich jest. Opowiada o młodych ludziach, którzy powoli wkraczają w dorosłe życie, nie zawsze wiedząc co jest właściwe. Chwilami ma się wrażenie, że wchodzą do gniazda os, gdzie niedomówienia i tajemnice są na porządku dziennym. To historia o dorastaniu, mierzeniu się z coraz trudniejszymi problemami, spełnianiu swoich marzeń i przede wszystkim o szukaniu i poznawaniu samego siebie.

Przenieśmy się więc na Alaskę, gdzie mieszka czwórka głównych bohaterów: Ruth, Dora, Hank i Alyce. Pierwsza z dziewcząt wychowywana jest przez babcię, Dora może cieszyć się domowym ogniskiem, którego pilnuje jej matka; Hank ma dwójkę braci i pewnego dnia robią coś naprawdę szalonego, zaś Alyce mieszka z matką a na wakacje jeździ do ojca by pomóc mu w połowie ryb. Na pozór nic ich nie łączy… oprócz tego, że z biegiem czasu, w miarę jak wydarzenia nabierają rozpędu, ich losy powoli, powoli zacierają się i okazuje się, że wszyscy się znają. Takie zabiegi pojawiają się w książkach. Kilka różnych wątków, kompletnie niepowiązanych na końcu okazują się jedną kompletną całością. Lubię takie pisanie, ale musi być to zrobione dobrze i w odpowiednim momencie zastosowane.

Czytając tę książkę zauważyłam jak dużo jest w niej opisów domów. Kiedy bohaterzy wchodzą do pomieszczeń, to czuli różne rzeczy (najbardziej zapamiętałam cytrynowe mleczko do czyszczenia). Nie były to nachalne kilku stronicowe opowiadania jak to pachnie zwykłe mleczko, ale dało się wyczuć, że na tym najbardziej skupiła się autorka – na opisie jak każdy z domów pachnie. Jak pisałam wyżej, każdy jest inny, każdemu z czymś się kojarzy, niekoniecznie tym samym. Dla mnie każdy z domów mówi jakby coś o sobie. W tym jest bezpiecznie, nie trzeba się bać, w tamtym może się zdarzyć jakaś awantura, a jeszcze w kolejnym… to już w ogóle nie warto się tam zagłębiać.

Kiedy zaczynałam to nie byłam przekonana, że będzie to coś wartościowego (okej, o każdej tak praktycznie myślę, bo chyba lepiej się miło zaskoczyć niż niemiło rozczarować, prawda?). Pomyliłam się. Jest to bardzo udany debiut, a obecnie coraz mniej natykam się na tak dobre debiuty, nie wiem czy mój radar na dobrą książkę się zepsuł czy po prostu takie się nie pojawiają. Chętnie przeczytam kolejną książkę, jaka ukaże się spod pióra pani Hitchcock. Może i jest naiwna, bo przecież w ilu procentach jest szansa, że takie rzeczy, takie zbiegi okoliczności się zdarzają? Wydaje mi się, że mało, ale w dodatku jest to książka, dla młodzieży w dodatku. Nie musi być nie wiadomo jak realna i prawdziwa. O to chodzi, żeby na jakiś czas zapomnieć o wszystkim, co jest wokół, całym złym świecie i przeczytać książkę w której wszystko jest możliwe, marzenia się spełniają a zbiegi okoliczności są więcej jak możliwe. Dodatkowym atutem okaże się pewna mądrość z niej płynąca. Jaka? Każdy interpretuje ją inaczej, więc i ja swoje przemyślenia pozostawię dla siebie, by nie narzucać komuś zdania. Kto wie, może Wy po przeczytaniu „Zapachu domów innych ludzi” dojdziecie do zupełnie innych przemyśleń jak ja? Fikcja literacka nie zna granic, więc trzeba z tego korzystać! Z umiarem, oczywiście 😉

Polecam każdemu nastolatkowi i nie tylko, bo myślę, że każdy może znaleźć coś dla siebie.

Ocena 5/6

Pomyluna

Dziękuję wydawnictwu JAGUAR za egzemplarz książki.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: