Kobiety wzdychają częściej – Agata Przybyłek


Okładka przypominająca o tym, że już wiosna… Dużo zieleni i… Miłość? Widzimy tu majaczący w tle biały budynek oraz ociekające soczystą zielenią drzewa. Na pierwszy plan wysuwają się jednak dwie postaci – mężczyzny siedzącego na czerwonym skuterze i kobiety, której sukienka i kapelusz także mają tę ognistą barwę. Nie widzimy ich twarzy, jednak jesteśmy pewni, że ci ludzie się całują… Piękna, sugestywna scena, oddziałująca na wyobraźnię. To coś, co tygryski lubią najbardziej! Bo nic tak nie przyciąga wzroku jak właśnie okładka. Na dodatek piękna okładka.

Często to ona decyduje o zakupie danej pozycji, drugą zaś ważną rzeczą jest opis, który znajdujemy z tyłu. Nie będę cytowała całości, wystarczy tylko jeden fragment: „Jeżeli myślicie, że bycie mężatką jest proste, to jesteście w błędzie”! Tak, książka którą właśnie dla Was recenzuję, opowiada o życiu pewnej kobiety, Zuzanny, która jest mężatką, ma wspaniałego syna, pracę, kochającą, choć czasami przyprawiającą o zawroty głowy rodzinę oraz…

Po niniejszą pozycję nie sięgnęłam jednak przez przypadek, skuszona powyższymi czynnikami. Mimo, że na pierwszy rzut oka samo wydanie zachwyca, ja wybrałam tę powieść, gdyż jest ona kontynuacją recenzowanej przeze mnie kiedyś książki „Takie rzeczy tylko z mężem”. Niestety, muszę się Wam przyznać, potraktowałam tamtą recenzję nieco po macoszemu. Dlaczego? Książka zachwyciła mnie, jednak wiedziałam, że będzie ciąg dalszy i chciałam niejako skonfrontować swoją opinię z kolejną dawką przygód Zuzanny. Czego się spodziewałam po „Kobiety wzdychają częściej”? Czy spełniła moje oczekiwania? Może zawiodłam się na tej książce? Zapraszam Was do zapoznania się z moją oceną!

Zacznijmy więc od fabuły. Muszę Was jednak uprzedzić, że pojawią się tu treści, które zawarte były w pierwszej części przygód głównej bohaterki, jeśli więc nie czytaliście „Takich rzeczy tylko z mężem” – zastanówcie się, czy chcecie brnąć dalej w moje rozmyślania na temat „Kobiet wzdychających częściej”. Przy moim pierwszym spotkaniu z twórczością pani Agaty Przybyłek byłam zachwycona, jak można napisać książkę o ludzkich problemach, a dokładniej o problemach małżeńskich w tak zabawny, komediowy sposób. Odczuwałam jednak złość, że autorka zostawiła powieść niedokończoną! Najgorsze jest to, że przerwała opowieść w najbardziej rozbudzającym ciekawość momencie! W „takie rzeczy tylko z mężem” Zuzanna bowiem czuje się zaniedbywaną żoną, która chcąc pomóc koledze z pracy, przygarnia pod swój dach przystojnego wuefistę Marka. Odnajduje w nim coś, czego od dawna jej brakuje… Zainteresowanie. Na dodatek mężczyzna ten wznieca w kobiecie płomień pożądania, który tak trudno jest zgasić! Dochodzi do pocałunku, poczucia winy, momentu zastanowienia co w życiu jest najważniejsze? No dobrze, może nie w życiu, ale w związku. W „Kobiety wzdychają częściej” wcale nie zwalniamy! Wydaje mi się wręcz, że wsiadamy do wagonika najbardziej zwariowanej kolejki górskiej! Wątek Marka jest jak najbardziej aktualny, zaś w życiu Zuzanny pojawia się trzeci mężczyzna – Teodor, dawna miłość kobiety, narzeczony, który przed laty zostawił ją bez słowa, o którego przeszłości nic a nic nie wie Ludwik, mąż protagonistki. Żeby była jasność – pojawia się on już w poprzedniej części i okazuje się, że ratuje Zuzannie życie, gdy sklepowa wjeżdża w nich rozpędzonym autem. Właśnie wydarzeniami z i po wypadku rozpoczynamy kolejny tom. O czym więc opowiada recenzowana przeze mnie książka? Przejdźmy do sedna. Zuzanna, młoda mężatka i matka rezolutnego kilkulatka zostaje potrącona przez samochód. Jej życie ratuje Teodor, który wychodzi z wypadku z o wiele poważniejszymi obrażeniami. Na miejscu zbiera się tłum gapiów, ktoś dzwoni po karetkę, a nad Zuzanną pochyla się jej mąż. Zuzanna nie może się poruszyć ani mówić, w jej głowie zaś rodzi się tysiąc pytań – czy przeżyję? Co się w ogóle stało? Co z moim dzieckiem?! Z mężem?! Z moim życiem! Okazuje się jednak, że wychodzi z wypadku prawie bez szwanku, ze złamaną ręką. Wypadek nie jest tutaj dziełem przypadku, a zaplanowaną przez małomiasteczkową sklepową zemstą na Zuzannie. Przyjęta przez Zuzannę na wakacje siostrzenica męża jest bowiem „inna”. Mieszkańcom Jaszczurek nie pasuje do wizji idealnej mieszkanki wsi. Ubiera się na czarno, pewnie jest innowiercą bałamucącą bezbronnych chłopców. Na dodatek wybrała na cel syna wspomnianej sklepowej! Kasia, przejęta całym zajście, zastanawia się jak wynagrodzić Zuzannie i Ludwikowi to, co się stało. Po kilku dniach okazuje się, że do spokojnej miejscowości przyjeżdża ekipa telewizyjna, by nakręcić odcinek pewnego programu właśnie o Zuzannie i jej wypadku! Kasia twierdzi bowiem, że tylko w taki sposób można domagać się sprawiedliwości, a Zuzanna pewnie jeszcze zarobi na tym interesie. Brzmi ciekawie? Owszem, gdyż ekipa jest mało… Hm… Nie powiem. Jest to bardzo ważny wątek książki, jednak, niby w tle, pojawia się ten główny – problemów małżeńskich Zuzanny. Z jednej strony czuły, opiekuńczy mąż, który całkowicie poświęcił się żonie, gdy miała wypadek, a który znów wymyślił wyjazd na te swoje dłubaniny w ziemi i czar wspaniałego męża prysł. Z drugiej Marek, który chce pocieszyć Zuzannę. Z trzeciej Teodor, którego zamiary nie są do końca jasne… I oczywiście sumienie Zuzanny. Jak żyć w czworokącie? Jak odnieść się do zachowania Ludwika i tego, że zostawił ją w domu z dzieckiem, połamanym Teodorem, którym trzeba się zająć i pojechał na kolejną eskapadę? Jak poradzić sobie z ciężarem opieki nad rozbrykanym, pełnym energii dzieckiem? Jak zachować spokój przy rozpalającym zmysły Marku? I, na dokładkę, jak znieść panoszącą się po Jaszczurkach ekipę filmowców, narzekania matki i problemy Kasi? Czy da się to wszystko jakoś ogarnąć? Książka opisuje zaledwie kilka dni z życia bohaterów, które wypełnione są po brzegi akcją i przemyśleniami Zuzanny. Jednak książka, wbrew pozorom, nie jest przesadzona i nadmiernie wyładowana treścią. Co zaskakujące, czyta się ją jednym tchem, bez poczucia, że coś nam umknęło, czy plątania się w wydarzeniach. Pani Agata Przybyłek doskonale odnajduje się w łączeniu faktów, przemyśleń, wątków. Za to daję ogromnego plusa!

Przejdźmy więc do moich oczekiwań. Przede wszystkim miałam nadzieję, że poznam rozwiązanie kryzysu małżeńskiego Zuzanny. W pierwszej części jej historii dowiadujemy się bowiem, że kobieta jest zaniedbywana przez męża. Niby jest kochana, wiedzie na pozór szczęśliwe życie, jest żoną, matką, spełnia się zawodowo, ma piękny dom i zwariowane pomysły, z których czerpią jej najbliżsi, jednak czegoś jej brakuje. Mąż głównej bohaterki woli jeździć z kolegami po polach i lasach w poszukiwaniu skarbów, niż czas ten poświęcić żonie. Zuzanna czuje się nieco odtrącona? Odstawiona na boczny tor? Być może mniej atrakcyjna… Przecież jest już matką, a to nie pomaga… I właśnie wtedy w jej życiu pojawia się On. Kolega z pracy, który znajduje się w trudnym położeniu – nie ma gdzie mieszkać. Zuzanna wraz z mężem podejmują decyzję, że przystojny (zdaniem Zuzanny i wielu innych kobiet) wuefista zamieszka wraz z nimi. Wynajmują Markowi pokój, a mężczyzna zaczyna czarować naszą bohaterkę. Widzi on bowiem, że protagonistka nie jest szczęśliwa, czegoś jej brakuje… Czegoś, co on może i chętnie jej da! Możemy tylko przypuszczać, co objawiło się w jego głowie. Czy szuka łatwego łupu? Nowej zdobyczy do kolekcji? Marek jest bowiem przedstawiony jako łamacz serc i kobieciarz. Może jednak rzeczywiście zauważa w Zuzannie kogoś więcej? Zakochuje się i próbuje zawalczyć o koleżankę z pracy? Jednak to tylko domysły. Wracając do „Kobiety wzdychają częściej” – nie, nie znajdujemy rozwiązania. W życiu protagonistki pojawia się przecież kolejny mężczyzna – dawny narzeczony, Teodor, który zostawił ją bez słowa parę lat wcześniej. Zamiast coś wyjaśniać, autorka miesza w życiu Zuzanny coraz bardziej. Trzech mężczyzn, każdy w pewien sposób ważny dla kobiety, każdy pociągający ją w inny sposób. Coraz więcej emocji. Zuzanna bowiem jest w tej sytuacji zagubiona. Z jednej strony czuje się nie w porządku wobec ślubnego, zastanawia się czy pocałunek to już zdrada… Z drugiej zaś nie potrafi zrezygnować z uczucia ekscytacji, które towarzyszy jej, gdy spotyka się z Markiem. Niestety, mamy także stronę trzecią! Czyli Teodora, który niby chce jedynie szczęścia swojej byłej, jednak od przyjaźni ponoć jest już tylko krok do miłości… Nie chcę zdradzać większej ilości szczegółów, jednak musicie mi wierzyć, że Zuzanną targają sprzeczne emocje, a ona nie wie, gdzie szukać pomocy… Chociaż może jednak wie? Nie mogę Wam powiedzieć.
Myślę, że każda czytelniczka może poczuć do Zuzanny sympatię, a nawet wczuć się w jej rolę, odnaleźć w jej sytuacji trochę siebie. Która z nas bowiem nigdy nie czuła się mniej kochana? Życie nie rozpieszcza, w codziennej gonitwie często zapomina się o okazywaniu uczuć, bliskości… Z drugiej – mamy tutaj niezłe pole do popisu, jeśli chodzi o przemyślenia dotyczące związków, jego faz, problemów, jakie mogą się pojawić i sposobów ich rozwiązywania. Ja w tym momencie jestem nieco zła na Zuzannę, gdyż postąpiła niezgodnie z moim kodeksem moralnym. Jednak nie mogę jej skreślić i ciągle kibicuję. Takie tam rozterki czytelniczki.

Książkę polecam czytać zgodnie z kolejnością, zaraz po „Takie rzeczy tylko z mężem”. Myślę, że osoba nie wiedząca o tym, że jest to część serii, dałaby radę przebrnąć przez ten tytuł, jednak o wiele więcej dowiemy się idąc po kolei. Na pewno polecam ją osobom, które lubią zastanawiać się nad życiem, a związki między ludźmi są dla nich fascynującym obiektem obserwacji. Może po nią sięgnąć każda kobieta, ale i mężczyzna chcący wiedzieć o płci przeciwnej więcej, wtopić się w żeński umysł. To mogłaby być ciekawa lekcja dla pana, który myśli, że w jego związku wszystko jest jak należy. Niestety, my kobiety czasem nie potrafimy powiedzieć czegoś głośno, staramy się zrobić wszystko, abyście się domyślili, że coś nie gra… Dostajemy szału, gdy nie wiecie o co nam chodzi, a my… Po prostu chcemy czuć się kochane, akceptowane, wysłuchane i pożądane!

Ocena: 5+/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu POZNAŃSKIE (Czwarta Strona)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: