Cyfrowi rodzice. Dzieci w sieci. Jak być czujnym, a nie przeczulonym – Yalda T. Uhls


Dzieciństwo. Z czym Wam się kojarzy? Dla mnie to przede wszystkim smak truskawek i piach trzeszczący w zębach. To bieganie od rana do wieczora po dworze z kolegami i koleżankami. Poszukiwanie skarbów, „budowanie baz”, pomaganie (a raczej pewnie przeszkadzanie) dziadkom w porze żniw. Piękne wspomnienia, ale i… niemożność pogodzenia się z tym, jak wygląda dzieciństwo w obecnym, współczesnym świecie.

Co się stało? Gdzie podziały się rezolutne przedszkolaki uczące się jazdy na rowerze? Gdzie uczniowie podstawówki, którzy trenują fikołki na trzepaku czy bawią się w chowanego? Co z nastolatkami grającymi w piłkę oraz spacerującymi ze swoimi pierwszymi miłościami? Jak to gdzie? W domu. Przedszkolaki przed telewizorem, starsi grają w gry komputerowe, robią zdjęcia, które wstawiają na Instagrama licząc na komentarze, albo siedzą na jakimś społecznościowym portalu. Świat mediów, zdaje się, zdominował już nasze życie. My, urodzeni w czasach, gdy Internet nie był jeszcze znany lub tak szeroko dostępny, czujemy się w tym wszystkim zagubieni. Zastanawiamy się dokąd zmierza świat i jak zrozumieć umysły tych, którzy zamiast poznawać świat – wolą siedzieć przed małym ekranem.

Książka „Cyfrowi rodzice” to poradnik, który zaproponowało nam wydawnictwo IUVI. Tytuł wskazuje, że jest on kierowany do rodziców, jednak mogą sięgnąć po niego także osoby pracujące z dziećmi i młodzieżą. Napisany został przez Panią Yaldę T. Uhls. Kobieta ta jest byłą pisarką i producentką, pracuje dla organizacji Common Sense Media, która promuje bezpiecznie korzystanie z mediów przez niepełnoletnich. Yalda T. Uhls jest jednak przede wszystkim matką oraz doktorem z psychologii rozwojowej dziecka. Z jej pasji, wiedzy i obaw powstał pomysł napisania poradnika dla każdego, kto obawia się uczestnictwa jego dziecka w życiu wirtualnym. Jak udało jej się to zadanie?

Zacznijmy od rzeczy, na które autorka nie miała raczej ogromnego wpływu. Wydanie. Książka jest niewielka, rozmiar nieco większy niż kieszonkowy, jednak bez problemu zmieści się w damskiej torebce. Okładka jest miękka, ze skrzydełkami. Widnieje na niej zdjęcie dziecka, którego twarz jest w połowie zasłonięta. Trzyma ono w dłoniach coś, co kształtem przypomina mi tablet, na którym widnieje tytuł książki. Całość wykonana jest z dobrej jakości papieru, klejenia nie są widoczne. Książka wygląda dobrze. Jest estetyczna i przyjemna dla oka.

Co zaś znajdziemy w środku? Na początku umieszczono spis treści. Pominę już takie części jak przedmowa, wstęp , zakończenie czy bibliografia. Najbardziej bowiem interesują nas trzy główne części książki, podzielone na rozdziały.
Pierwsza z nich nosi nazwę „Podstawy”. Znajdziemy tu takie rozdziały jak: „Rodzicielstwo w cyfrowej erze”, „Czas przed ekranem – niemowlęta i małe dzieci”, „Epoka urządzeń przenośnych” i „Cyfrowy mózg”. Jest to część skupiająca się na teorii. Dowiemy się z niej m.in. ile lat i jakiej płci jest przeciętny gracz, ile procent osób urodzonych w latach 1980-1995 twierdzi, że Internet niszczy dzieciństwo, czy ile razy więcej znajomych na Facebooku mają młodzi ludzie niż dorośli w wieku pięćdziesiąt lat i więcej. Autorka opisuje style rodzicielstwa, które ujawniły się w ostatnich latach. Dowiemy się jak do wychowania podchodzą osoby mające dzieci w wieku do ośmiu lat, a jak swoją rolę rodzica widzą ci, których dzieci mają dziewięć lat i więcej. Autorka mówi również o angażowaniu się rodziców w świat mediów dziecka w wieku przedszkolnym (2-6 lat), szkolnym (7-12 lat) oraz młodzieży (13-17 lat). Oczywiście to nie wszystko o czym możecie przeczytać w części pierwszej poradnika. Poznacie bowiem tajniki rozwoju niemowlęcia i małego dziecka, dowiecie się w jaki sposób poznaje ono świat i uczy się. Dodatkowo poznacie historię urządzeń przenośnych oraz porady, takie jak: kiedy warto zaopatrzyć dziecko w pierwszy telefon komórkowy i czy należy szpiegować poczynania dziecka w sieci. Treści jest bardzo wiele, każdy rozdział jest zaś podsumowany „poradami w pigułce” oraz wypunktowanymi wynikami badań, które posłużyły autorce za przykłady dla omawianych zagadnień.
Część druga – „Media społecznościowe”, jest już krótsza. Dotyczy ona właśnie mediów społecznościowych. Chyba każdy z nas zna Facebooka, Instagram czy Twittera, nawet jeśli nie korzystamy z tych stron i aplikacji. Jednak to nie jedyne aplikacje i strony, które pozwalają na kontakt ze światem, wyrażanie własnych opinii czy kreowanie swojego wizerunku w sieci. W części tej autorka wskazuje na korzyści płynące z uczestnictwa, korzystania z mediów społecznościowych (wiecie, że większość młodych osób, korzystających z dobrodziejstw Internetu nie ucieka przed bezpośrednią interakcją z innymi osobami, a wręcz używa mediów społecznościowych do pogłębienia i wzbogacenia relacji? Mimo, że wydaje nam się, iż żyją tylko wirtualnie, są oni często naprawdę dobrze przystosowani do życia w świecie realnym), ale także na zagrożenia, jakie niesie Internet (poznałam tu nowe dla mnie zjawisko. FOMO czyli lęk przed przeoczeniem).
Ostatnia, trzecia część, to „Nauka”. Słowo, które rodzicom spędza sen z powiek, gdy myślą o nim w kontekście swoich dzieci. Bo jak to? Praca domowa nie zrobiona, a ty już siedzisz przed monitorem! Marsz do książek! Przeczytacie tu co nieco o skupieniu i rozproszeniu uwagi dziecka, o tym, czy dzieci rzeczywiście są takie roztargnione? Dowiecie się czegoś o nowym trendzie zwanym wielozadaniowością, a także jak cyfrowy świat wpływa na umiejętność czytania i czy rzeczywiście książka to już przeżytek. No i oczywiście co z umiejętnością pisania?! W części tej dowiecie się czegoś o „nauczaniu w cyfrowej erze” oraz grach wideo (wiecie, że mogą one wpłynąć na rozwój umiejętności przestrzennych?).

Książka jest pozycją niewielką, liczy około 280 stron, z czego dużą część zajmują pominięte przeze mnie części (wstęp, zakończenie, przypisy, bibliografia). Treści więc jest bardzo dużo, a kartek… niewiele. Czasem miałam wrażenie, że teorii, przykładów, badań jest tu zbyt wiele, jednak poradnik ratują krótkie podsumowania i okienka z wytłuszczonymi, najważniejszymi treściami. Na pewno z pozycji tej można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, poznać nowe teorie, z którymi nie spotykamy się codziennie. Dodatkowo książka pozwala nam się nieco uspokoić i odnaleźć w cyfrowym świecie. Moim zdaniem warto zaufać dzieciom w kwestii bezpiecznego korzystania z Internetu. Ustalić z nimi pewne zasady korzystania z mediów w domu i poza nim, zwrócić uwagę, że życie poza siecią wcale nie jest gorsze i niepotrzebne, zachęcić młodych do spędzania czasu z rodzinami czy kolegami na świeżym powietrzu i w bezpośredniej interakcji. Czy do wyciągnięcia takich wniosków potrzebujemy jednak książki „Cyfrowi rodzice”? Niekoniecznie, chociaż może ona stanowić potwierdzenie naszych przemyśleń.

Moja ocena: 3/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu IUVI

Reklamy

One response to “Cyfrowi rodzice. Dzieci w sieci. Jak być czujnym, a nie przeczulonym – Yalda T. Uhls

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: