Antykwariat spełnionych marzeń – Dorota Gąsiorowska


Maj nie rozpieszcza nas w tym roku. Za oknami ciemne chmury, deszcz… Temperatura? Nawet nie chcę patrzeć na termometr, a jedynie szczelniej owijam się kocem. W takie chłodne, nieprzyjemne wieczory rozgrzewam się gorącym kakao i magicznymi książkami… Takimi jak ta, którą właśnie dla Was recenzuję. Zapraszam więc serdecznie na podróż do świata Emilii, pachnącego książkami z krakowskiego antykwariatu i nadmorskim wiatrem.

Zacznijmy od okładki, którą widzimy jako pierwszą. Nie jest to najpiękniejsza oprawa jaką widziałam, przyznaję, jednak nie mam tak naprawdę większych do niej zastrzeżeń. Widzimy tu ubraną w koronki młodą kobietę. Dziewczyna z kokiem z rudych włosów pochyla głowę nad książką. Całość utrzymana w ciepłych, jasnych barwach, beżach i zieleni. Tył okładki to oczywiście miejsce na kilka słów o samej książce. To właśnie tutaj, już z pierwszego zdania, dowiadujemy się, że jest to „opowieść o tym, jak jedna książka uratowała życie wielu osób”.

Przejdźmy więc do fabuły. Już pierwsze strony pozwalają nam przekroczyć próg krakowskiego antykwariatu. Prowadzony przez pana Franciszka sklep przetrwał już niejedno, tak jak jego właściciel, który kocha to miejsce i… Swoją pracownicę a zarazem podopieczną Emilię. Dziewczyna miała dość hm… specyficzne dzieciństwo. Nie potrafię znaleźć lepszego słowa, by je opisać. Ojciec mieszkający z macochą nad morzem, Emilia w Krakowie z matką. Dla jednych to dramat rodzinny i trauma dla dziecka, jednak w tym wypadku wcale nie jest to złe wspomnienie. Emilia uwielbiała bowiem nową żonę ojca, która była dla niej prawdziwym oparciem. W Krakowie zaś miała wspaniałych opiekunów – Franciszka i jego żonę Zofię, gdyż matka nie radziła sobie, a może po prostu nie chciała podołać wyzwaniu jakim jest wychowanie dziecka. Wracając jednak do antykwariatu. Emilia co rano parzy w nim kawę z korzennymi przyprawami dla siebie i pana Franciszka. Tego dnia, gdy ją poznajemy, dostaje od swojego opiekuna pewną książkę… Należącą niegdyś do zmarłej już niani Emilii. Pan Franciszek powiedział dziewczynie, że książka ta była ulubioną księgą niedokończonych aforyzmów Zofii, a jej właścicielka na pewno chciałaby by trafiła w ręce Emilii i… Być może pomoże dziewczynie ruszyć z miejsca, zrobić coś ze swoim życiem, odważyć się na…

Emilia to młoda absolwentka filologii polskiej. Kocha pisać, jednak jej powieści trafiają jedynie „do szuflady”. Dzieli się nimi tylko i wyłącznie ze swoją przyjaciółką Igą, a ta nie zawsze postępuje tak jak należy. Wysyła powieść Emilii na konkurs literacki. Bez zgody autorki. Na dodatek podając się za osobę, która tekst napisała. Jak potoczą się losy tej znajomości?
W życiu Emilii pojawiają się także trzej mężczyźni – Mikołaj, Szymon i Grześ. Czy któryś z nich spełni marzenie kobiety o pięknej, czystej miłości?
Jakie sekrety ukrywają przed dziewczyną najbliżsi? Czy naprawdę dobrze zna swoich rodziców, opiekunów? Czy wie o nich wszystko?
I w końcu, co z tymi wszystkimi osobami i wydarzeniami, o których przeczytamy w książce, ma wspólnego ta stara książka z niedokończonymi aforyzmami?

Jestem oczarowana historią, którą obdarzyła nas pani Dorota Gąsiorowska. Jest pełna ciepła, zaufania, ma w sobie coś „retro”. Chociażby Emilia. Główna bohaterka nie jest typową dwudziestoparolatką. Ubiera się w rzeczy, które odziedziczyła po Zofii, otacza się starymi przedmiotami, patrzy na świat przez pryzmat wartości, które przekazali jej wiekowi opiekunowie. Ma sztywne zasady, oczekiwania… Jednak nie mogę powiedzieć Wam więcej o głównej bohaterce. Czasem miałam wrażenie, że połowa książki to opisy miejsc, uczuć, osób, jednak są one tak dopracowane i doskonale osadzone, że wcale nie nudzą, a wręcz potęgują klimat. Na plus oczywiście przemawiają spójne myśli Emilii, ciekawe wydarzenia i zagadki z dawnych lat. Uwielbiam takie powieści z historią w tle. Na minus? Wydaje mi się, że niektóre rzeczy rozegrały się zbyt szybko, w nie do końca odpowiednim czasie. Tak jakby autorka nie miała pomysłu na pociągnięcie dalej tego wszystkiego, chciała po prostu skończyć. Jednak całość wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie i z tego ogólnego podejścia do książki chciałabym wystawić jej ocenę…

Ocena: 5-/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu ZNAK LITERANOVA

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: