Ktoś mnie pokocha – 12 wakacyjnych opowiadań


„Ktoś mnie pokocha”-  praca zbiorowa dwunastu autorów książek młodzieżowych, przeznaczona na okres wakacyjny. Bardzo wyczekiwana przez młodych czytelników, po sukcesie świątecznego zbioru opowiadań „Podaruj mi miłość”. Jej tłem są wakacje, a opowiadania mimo, iż są przeróżne, łączy jeden wątek: miłość.

Zabrałam się za nie będąc w górach, pomyślałam, że przyda się coś klimatycznego na czas odpoczynku.  Podchodziłam do niej  z małą rezerwą, obawiałam się, że to kolejna książka, która ma świetną reklamę i tylko tyle. Przerost formy nad treścią.

Taka forma książki nie przypadła mi do gustu. Ledwo zapamiętałam imiona bohaterów, zdążyłam ich pokochać, lub znienawidzić, a tu koniec. Około 30 stronicowe opowiadania nie wpisują się w pamięć. Czytając opowiadanie jedno po drugim można się lekko zagubić. Bohaterowie i wątki się mieszają.
Wszystko dzieje się zbyt szybko – rozumiem, że wakacyjna miłość to coś nagłego, nieoczekiwanego i szalonego, ale kto po kilku dniach odda dziewictwo chłopakowi poznanemu zaledwie 2 dni wcześniej, tak jak zrobiła bohaterka opowiadania Francescy Fia Block?  Czytając jej opowiadanie miałam wrażenie, iż mam styczność z rodziną Alfabetów. Imiona bohaterów to L, M, A, B itp. Miałam duże problemy ze zrozumieniem treści tego opowiadania. Uciążliwe było to jak dowiadywałam się czegoś o M, a za chwilę była wzmianka o L. Przez to mieszali mi się bohaterowie, nie mogłam się w nich wczuć. Przez chwilę zrozumiałam, a nawet polubiłam relację I i A, jednak po chwili się ona zakończyła, z niewyjaśnionych powodów. Kiedy zobaczyłam, że jestem na ostatnich stronach opowiadania poczułam wielką ulgę.

Kolejne opowiadania nie były niczym szczególnym – typowa miłość nastolatków, z trudnym początkiem, ale przesłodkim i całuśnym zakończeniem. Zostały mi 3 opowiadania do końca książki, wśród nich jedno autorstwa mojej uwielbionej Cassandry Clare, miałam nadzieję, że przynajmniej ona mnie nie zawiedzie. I tak się stało, idealna dawka fantastyki dopełniała wszystko. Akcja, która toczy się w cyrku była świetnym miejscem by wprowadzić nutkę magii, oczarowania, miłości.
Jednak to nie jej opowiadanie mnie zachwyciło.

„Tysiąc powodów, dla których mogłoby nam się nie udać” – to opowiadanie zdobyło moje serce. Opowiada o nastoletniej dziewczynie, która pracuje jako opiekunka w wakacyjnym obozie dla dzieci. Nie mogło się obyć bez jej obiektu westchnień – Griffina, chłopaka którego połowa dziewczyn ze szkoły uważała za swój ideał; jest lekko wycofany, unika skupisk ludzi, nie odzywa się z własnej woli. Jakimś cudem, udaje jej się go zaprosić na spotkanie, „chyba randkę” jak sama to nazywa. Jest umówiona z chłopakiem zaraz po pracy. Jednak ich plany zostają pokrzyżowane. Mama dziecka z autyzmem spóźnia się, przez co bohaterka nie może opuścić pracy.

„- Nie ma sprawy – mówi Griffin. – Zaczekam z tobą.
– Nie musisz – odpowiadam odruchowo, a on unosi brwi.
– Wiem – mówi sztywno – Ale chcę. Inaczej bym nie zaproponował.”

Nie wiem czemu, ale zakochałam się z w tym cytacie. Gdy pozna się całą historię, nabiera on znaczenia. Nie mogę nic więcej o tym napisać, by nie zdradzić zbyt wiele. To opowiadanie mnie naprawdę zaskoczyło, żałuję, że nie jest bardziej rozbudowane. Dzięki temu opowiadaniu cieszę się, że kupiłam tę książkę. Mimo, iż nie jest w całości idealna, mogę ją polecić. Jest na tyle dobra, by przysiąść na chwilę i zagłębić się w czyjejś miłosnej historii.

Ola

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: