Zakładnik – Przemysław Borkowski


Już bardzo dawno żadna książka nie wciągnęła mnie, tak jak „Zakładnik” Przemysława Borkowskiego. Już dawno nie miałam przyjemności czytać tak dobrze dopracowanej, a przy tym lekkiej lektury. Warto wierzyć w polskich autorów!

Podczas porannego programu telewizyjnego w studiu pojawia się nieznajomy mężczyzna, którego wcale nie powinno być na planie. Niepokój wzbudza fakt, iż ma on przy sobie broń. Oczywiście nie zawaha się jej użyć. Bez zbędnych wstępów bierze kilku zakładników i oświadcza, że chce coś przeczytać podczas transmisji na żywo. W końcu ekipa mu to umożliwia, jednak jego oświadczenie nie ma za grosz sensu, a jeszcze bardziej zagadkowe jest jego samobójstwo. Nic nie ma sensu. Świadkami tego wszystkiego stają się między innymi Karolina Janczewska (dziennikarka) oraz

Zygmunt Rozłucki (psycholog). Postanawiają oni wyjaśnić całe zajście i niechcący trafiają na sprawę tajemniczej śmierci sprzed wielu lat. Robi się coraz ciekawiej, a kolejne zagadki napędzają ciekawość Karoliny, Zygmunta oraz czytającego.

I teraz już wiem, ile dzieli normalny, zwyczajny dzień od najgorszego dnia w życiu. Jedna sekunda”

Książka zaczęła się zwyczajnie. Żadnych wybuchów, zwrotów akcji… trochę nawet wiało nudą. Obawiałam się, że będzie tak przez cały czas. Na szczęście wspomniany przed chwilą program telewizyjny nastąpił bardzo szybko, a wraz z nim istne trzęsienie ziemi. Choć nie tyle mam na myśli sam program, co wszystko, co działo się tuż po nim. Ciekawość nie pozwalała Karolinie i Zygmuntowi odpuścić i wcale im się nie dziwię. Sama byłabym ciekawa, będąc na ich miejscu. Atmosfera robiła się coraz bardziej ciekawsza, a tajemnice zdawały się mnożyć bez końca.

Jeśli chodzi o bohaterów, to muszę przyznać, iż autor stworzył kilka wartych uwagi postaci, ale co ciekawe, większość z nich znajdowała się na drugim planie. Pojawiała się, szybko znikała, a jednak to na nich mocno skupiała się moja uwaga i to na nich najbardziej czekałam. Mieli oni w sobie to coś, co przyciągało. Sama nie wiem czy to kwestia tajemnic, które wokół nich krążyły czy osobowości, które odpowiednio opisał Przemysław Borkowski. Fakt jest jednak taki, że byłam wniebowzięta, móc o nich czytać i czytać.

Książce nie zabrakło dynamizmu. Akcja parła do przodu, kusząc coraz to nowymi zagadkami, a swoje trzy grosze dokładały króciutkie rozdzialiki. Zwolennicy kryminałów naprawdę będą wniebowzięci, móc poznać tę historię, która jest tak dopieszczona, że człowiek wraca na okładkę i sprawdza, czy aby na pewno ma w dłoniach książkę polskiego autora. Przyznaję, sama miałam tak kilka razy. Przeczytałam ponad 400 stron w bardzo krótkim czasie i sama się sobie nie potrafię nadziwić. A zakończenie? Zaskoczyło mnie.

Bardzo chciałabym przeczytać jeszcze jakieś kryminały autorstwa Przemysława Borkowskiego. „Zakładnik” to było moje pierwsze spotkanie z jego twórczością i bardzo udane. Świetny pomysł na fabułę, lekkie pióro, odpowiednie stopniowanie napięcia, ale przede wszystkim zaskakujące zakończenie. Czy to nie brzmi kusząco? Koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Nawet jeśli nie czytaliście do tej pory kryminałów. Ten jest lekki, zrozumiały, ale przede wszystkim wciągający. Nie oderwiecie się!

Oceniam 7/6

MariDa

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu: POZNAŃSKIE

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: