Konkurs na żonę – Beata Majewska


Po raz kolejny dałam się naciągnąć na piękną okładkę. Ale jest coś takiego w tych wszystkich okładkach, że są robione w tak misterny i dopracowany sposób, że choćbym chciała przejść obojętnie, to i tak nie dam rady. Tym razem też się dałam przekabacić pięknem zewnętrznym.

Książka, która już od samego początku potrafiła zauroczyć swoją okładką to „Konkurs na żonę” Beaty Majewskiej. Róża w delikatnym bladoróżowym kolorze, a do tego słoiczek z różową wstążeczką, a w nim pierścionek z, jakżeby inaczej, różowym brylantem! Całe tło jest białe i to chyba ta prostota jest tak bardzo przyjemna dla oka! Minimalizm w cudownie nastrojowym wydaniu!

Przechodząc do samej treści: Hugo Hajdukiewicz to niespełna trzydziestoletni prawnik, pochodzący z Krakowa, który na gwałt musi się ożenić i najlepiej jeszcze mieć dziecko. Stety bądź niestety, ta jego ciągota do zmiany stanu cywilnego nie jest bynajmniej ogromnym pragnieniem posiadania rodziny, lecz raczej… chęcią posiadania majątku. Hugo bowiem ma odziedziczyć po wuju z Ameryki spory majątek, jednak testament jest nieubłagany: Hajdukiewicz musi się ustatkować! Dlatego też Hugo postanawia wprowadzić w życie plan „ŻONA” i poszukać jej na jednej z krakowskich uczelni. No dobra, nie będzie chyba tajemnicą, że chodzi o elitarny wręcz UJ. Wkrótce potem spotyka młodą studentkę, która wywraca jego życie do góry nogami…

Od dłuższego czasu mam problem z książkami, gdzie pojawia się słowo „miłość”, ale z tą pozycją nie miałam najmniejszych problemów! Od samego początku miałam nadzieję, że „Konkurs na żonę” okaże się książką wartą uwagi i tak, myślę, że się stało. Na samym wstępie poznałam Hugona i jego najlepszego przyjaciela Adama, który wtajemniczony we wszystko wspierał kumpla jak tylko mógł. Następna była Łucja, studenta, młoda i całkowicie niepasująca do Krakowa, jednak jej chęć wiedzy pozwoliła jej studiować na jednej z najlepszych uczelni w Polsce. Gdy tych dwoje rozpoczęło swoją znajomość zaczęłam im gorąco kibicować, bo choć na pierwszy rzut oka może do siebie za bardzo nie pasowali to jednak czułam między nimi jakąś taką chemię. Cała książka to tak naprawdę wzajemne poznawanie siebie, swoich wad, słabości a przede wszystkim poznawanie swoich wzajemnych uczuć, bo wszakże o małżeństwo się rozchodzi! Bardzo mi się to podobało, takie docieranie do siebie. Z ogromną ochotą chciałabym zobaczyć ekranizację tej książki na dużym ekranie, bo wyszłoby coś w stylu… może… „Nie kłam, kochanie”.

Było coś uroczego w przewracaniu kartek i uśmiechaniu się po przeczytaniu jak bardzo Hugo zmienia nastawienie do Łucji. A sama Łucja… jest bohaterką dla mnie dziwnie sporną, bo z jednej strony jej duma, pracowitość i pragnienie wiedzy należy pochwalić, o tyle z drugiej strony okazała się kompletnym dzieckiem, nieprzystosowanym i nieprzygotowanym do wyzwań prawdziwego życia. Denerwowało mnie też u niej ślepe wierzenie w każde słowo babci. Mimo wszystko miała charakterek i umiała go pokazać, jednakże, no była to dziewczyna pochodząca ze wsi, a tam, nie obrażając nikogo, ludzie chwilami nadal mają takie nieco stare obyczaje, w dzisiejszych czasach już niepasujące.

Związek Hugona i Łucji to jakby takie zetknięcie ognia i wody, bo są całkowitymi przeciwieństwami, ale właśnie to sprawiło, że nie mogłam się oderwać, że chciałam więcej i więcej historii tej dwójki, chciałam i musiałam dowiedzieć się jak się zakończy, a tu trach! Muszę czekać 😉 Polecam ją na letnie wieczory, bo to miła, lekka i przyjemna lektura, w dodatku napisana prostym językiem, a nawet czasami, powiedziałabym, młodzieżowym slangiem. Z pewnością zostanie zrozumiana i doceniona, bo ja jestem w niej nawet lekko zakochana. Jak każda książka ma jednak swoje minusy, ale było ich stosunkowo niewiele. Nie będę ukrywać, że schemat jest dość oklepany, powtarzalny rodem z amerykańskich filmów, ale ma coś w sobie, być może rozwijanie akcji, które sprawia, że nie patrzy się na nią jak na kolejną podróbkę. Bardzo polecam, bo myślę, że się nie zanudzicie, a może odkrycie książkową perełkę?

Ocena 5+/6

Pomyluna

Dziękuję wydawnictwu PUBLICAT za egzemplarz książki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: