Trzy siostry, trzy królowe – Philippa Gregory


Tym razem Philippa Gregory skupia się na losach angielskiej księżniczki Małgorzaty, późniejszej królowej Szkocji. Małgorzata jest jednocześnie narratorką, która przybliża czytelnikowi świat widziany z jej perspektywy. Kim są pozostałe dwie tytułowe siostry?

To Katarzyna Aragońska i Maria Tudor. Sama nie wiem, która irytowała mnie bardziej. Z pewnością jest to wina tamtych czasów, ale spokojnie mogliby mieć w swoich tytułach ‘hipokryta’. Nie do uwierzenia, jak zmieniali zdania i jak wytykali innym, choć sami dokładnie to samo robili. Czy chęć rzucenia książki na podłogę to wystarczający dowód mojej irytacji? Strach pomyśleć, co by było, gdyby mieli internet! Moja wyobraźnia chyba nie ogarnia tego tematu. Ale jedno jest pewne – XVI wiek to temat trudny.

Książka, oprócz dorastania tytułowych bohaterek oraz ich problemów, przedstawia również kulisy władzy, która przechodziła z rąk do rąk, a wazeliniarstwo mogłoby być sportem narodowym. Często mało ważne było pochodzenie, gdyż liczyła się sztuka dyplomacji. Ważne było, by szepnąć odpowiednie słowa, odpowiedniej osobie. Syn cieśli mógł dostać liczne ziemie, a cieszący się sławą wielmoża, mógł stracić dach nad głową – ładnie mówiąc. XVI-wieczna Anglia i Szkocja to niespokojne miejsca, na których należało być niezwykle czujnym.

Dość już o fabule, czas na wrażenia czytelnicze!

Trzy siostry, trzy królowe” to nie pierwsze moje spotkanie z Philippą Gregory, ale niestety bywały lepsze. Nie będę kłamać i bez bicia napiszę, że do połowy w zasadzie cały czas się męczyłam. Ciągnące się bez końca przemyślenia głównej bohaterki, w sposób wysublimowany wpędzały mnie w odmęty rozpaczy. Później w zasadzie nie było lepiej, jednak w jakiś sposób polubiłam ten sposób przekazu. Choć jej nie kibicowałam, to „siedzenie w jej głowie” stało się znośne. Ale to i tak za mało. Dodatkową udręką była obrzydliwie mała czcionka, która znęcała się nad moimi oczami. Warto wspomnieć, że książka ma nieco większy format i 472 strony. I paskudną okładkę. Wiem, nie ocenia się po niej książki, jednak po poznaniu jej treści, wydaje mi się jeszcze bardziej okropna. Nic nie poradzę.

Na plus dla autorki po raz kolejny mogę zaliczyć jasny przekaz informacji. Pomimo licznych tytułów szlacheckich, nie udało mi się w nich pogubić i z łatwością je przypasowywałam do odpowiednich osób. Philippa ma tę rzadką umiejętność, dzięki której potrafi w sposób naprawdę przystępny opisać historię i zrobić to w sposób naprawdę ciekawy – szkoda, że w tym wypadku nie do końca jej się to udało. Jednakże po mistrzowsku udało jej się oddać prawdopodobne relacje międzyludzkie, które najpewniej miały miejsce parę tysięcy lat temu. Knucie, wzajemna nieufność, zazdrość, rywalizacja i samotność – dokładnie tymi słowami opisałabym zawartość książki. Ma ona swój przekaz oraz urok, ale mimo wszystko mnie do siebie nie przekonała.

Myślę, iż sięgnę po inne tomy Cyklu Tudorowskiego, ponieważ czasy panowania Tudorów są mi dość bliskie i nie wykluczam, że największy wpływ miały na to seriale. Philippa Gregory naprawdę ma dar opisywania minionych czasów i z pewnością sporą rolę odgrywa jej zawód – jest bowiem historykiem. I choć uparcie będę sądzić, iż „Trzy siostry, trzy królowe” nie jest jej najlepszą powieścią, to i tak po nią sięgnijcie. Być może Wam nie będą przeszkadzać niekończące się przemyślenia, a uznacie to za atut.

Oceniam 3/6

MariDa

Za książkę do recenzji dziękuję KSIĄŻNICY (PUBLICAT)

Advertisements

One response to “Trzy siostry, trzy królowe – Philippa Gregory

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: