Lato Eden – Liz Flanagan


Lato już się rozpoczęło a ja zaczytałam się w książce również o lecie. Piękna to pora roku, kiedy wszystko już rozkwitło, słońce świeci i nie daje chwili wytchnienia, plażowicze na piaszczystych plażach leżą plackiem a ja zaczynam mieć powoli wolne.

Lato Eden” to powieść autorstwa Liz Flanagan, w której nastoletnia Jess przyjaźni się z tytułową Eden. Są przyjaciółkami, choć różni je niemal wszystko. Eden jest tą rozrywkową, podrywaną przez chłopaków dziewczyną, potrafiącą olśnić swoim uśmiechem każdego. Natomiast Jess to spokojna, dość nijaka na pozór nastolatka po pewnych dość traumatycznych przeżyciach. Mimo tych różnic coś je do siebie przyciąga, coś, co sprawia, że są najlepszymi przyjaciółkami, lecz czy na pewno?

Jess jak co dzień pojechała do szkoły i już od wyjścia z autobusu słyszała szepty innych uczniów o Eden, że zaginęła, nigdzie jej nie ma, nie wiadomo co się w ogóle stało. Od słowa do słowa okazało się, że Eden poprzedniego wieczoru nie wróciła do domu. Dlatego też jej najlepsza przyjaciółka oraz chłopak zaginionej postanowili szukać na własną rękę.

Na samym początku książki pierwsze, na co zwróciłam uwagę to jak jest skonstruowana. Rozdziały, gdzie jest czas teraźniejszy, to, co Jess opowiada na bieżąco, co się dzieje, jest podpisany godzinami na początku rozdziału. Stąd wiadomo, że jesteśmy w teraźniejszości. Natomiast wspomnienia Jess, to co wydarzyło się w przeszłości, zaczynają się po prostu samym tekstem. Było to dla mnie ułatwieniem, bo wiedziałam, w którym aktualnie czasie się znajduję. W miarę kolejnych wspomnień z perspektywy Jess, można dowiedzieć się jak wyglądało ostatnie lato Eden, co sprawiło, że dziewczyna się zmieniła, przestała być sobą, jak stworzyła dwie wersje samej siebie. Do Jess dochodzi powoli fakt, że nie znała przyjaciółki, tak jak myślała.

Byłam bardzo ciekawa tej książki. Okładka jest jedną z piękniejszych, jakie posiadam i nie mogłam się nadziwić, że w miarę czytania historia robi się nieco mroczniejsza, ale wciąż jest utrzymana w klimacie idealnym dla nastolatków. To, co widzę na okładce, czyli dziewczyna w długich blond włosach w letniej sukience, siedząca tyłem i jakby na kogoś lub na coś czekająca, według mnie nijak miała się do samej treści! Bardzo dobre okazuje się powiedzenie, by nie oceniać książki po okładce i w tym przypadku tak jest. Oceniłam po okładce, nastawiałam się na dość lekką książkę na uczczenie wakacji, a dostałam książkę po której… miałam przemyślenia.

Mam przyjaciółkę, dla której zrobiłabym wiele. Nie będę pisać, że wszystko, bo tak nie jest. Nie jestem w stanie spełnić niektórych jej marzeń i pragnień, ale staram się, by moja przyjaźń dawała jej przede wszystkim oparcie i wzajemne zaufanie. Po przeczytaniu o przyjaźni Eden i Jess zaczęłam się na nowo zastanawiać, ile tak naprawdę byłabym w stanie zrobić. Eden była pewnego rodzaju manipulatorką, umiała dobrze podejść człowieka do osiągnięcia zamierzonego celu, więc czy to była prawdziwa przyjaźń? Różnie można ją zwać i okazywać, ale Jess zaimponowała mi tym, że się nie poddała. Wierzyła, że znajdzie Eden, próbowała, starała się. Obie te dziewczyny miały swoje wady i zalety, ale uzupełniały się.

Po przeczytaniu długo zastanawiałam się czy „Lato Eden” ma jakieś wady. Ale, kurczę, nie znalazłam ich za wiele, a chciałabym Wam częściej pisać jakieś złe recenzje, bo ileż można słodzić? Dość rażącą wadą jest połączenie trudnych tematów z tym lekkim, czyli problemem z chłopakiem. Tamte, trudniejsze tematy zostały przedstawione wiarygodnie, prawdziwie. Udało mi się wczuć w daną sytuację, ale wszystko psuł ten błogi stan tak zwanego zauroczenia wokół. No nie, tego się nie łączy. Denerwująca była też dla mnie Jess, choć nie w każdej sytuacji, ale czasami zachowywała się jak niezdecydowana pięciolatka. Nie wiedziała, czego chce, choć można to tłumaczyć tak, że przytłoczyło ją samo życie.

Ale tak całkiem serio… książka jest przeznaczona dla młodzieży, lecz problemy w niej zawarte przyparłyby do muru być może niejednego dorosłego. Eden okazała się krucha, zaś Jess silna. W pewien sposób dała mi możliwość zastanowienia się nad tym, jaką ja jestem przyjaciółką dla swojej najlepszej kumpeli. Czy ją wykorzystuję? Być może. Czy stanęłabym w jej obronie? Pewnie, że tak. Czy czasami jestem dla niej okrutna? Nieraz. Ale… postawa Jess i jej ciągła wiara w odnalezienie Eden jest dla mnie inspiracją, że o przyjaźń trzeba walczyć. Próbować. To jest piękne w przyjaźni Jest trwalsza niż miłość, choć przecież przyjaciół też kochamy!

Chciałabym ją polecić wszystkim, którzy lubią młodzieżówki. Jest tam odrobinka napięcia, akcji, ale nie jest to typowy kryminał czy thriller. To opowieść o szukaniu samych siebie w tak szybko zmieniającym się świecie.

Ocena 5-/6

Pomyluna

Dziękuję wydawnictwu IUVI za egzemplarz książki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: