Prywatne życie sułtanów. Sekrety władców Imperium Osmańskiego – John Freely


Od jakiegoś czasu da się zauważyć ogromny boom na dosłownie wszystko dotyczące Dalekiego Wschodu. Najbardziej znany jest chyba serial „Wspaniałe stulecie” opowiadające o Sulejmanie Wspaniałym i jego żonie Kosem. Po sukcesie jaki odniosła telewizyjna wersja, wydawnictwa chyba zaczęły się ścigać o to, które z nich wyda najwięcej o Imperium Osmańskim. Jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej.

Z racji tego, że wspomniany serial nie za bardzo przypadł mi do gustu (choć wielu znajomym osobom bardzo się podobał) to nie chciałam skreślać wszystkiego co związane z opowieściami o sułtanach, ich żonach, całych haremach i władzy jaką dzierżyli za swego panowania. Książką, którą wybrałam na swą podroż do świata Osmanów była pozycja „Prywatne życie sułtanów” Johna Freely’ego. I tak… tutaj zaczynają się schody…

Rzadko która książka sprawia, że nie mam bladego pojęcia z której strony ją ugryźć, żeby coś o niej napisać, ale żeby nie były to same negatywne rzeczy, ale też te dobre, które wywarły na mnie pozytywne wrażenie . W tej pozycji nie było tego zbyt wiele. A wręcz w ogóle.

Biorąc teraz głęboki wdech i przechodząc do konkretów. Oczywiście tym co mnie przyciągnęło najbardziej to zachęcająca okładka z pięknym przykładem architektonicznego geniuszu swoich czasów, czyli Błękitnym Meczetem wzniesionym na polecenie Ahmeda I. Czasami zastanawiam się czy liczy się dla mnie okładka czy może raczej zawartość książki, ale sami przyznajcie… ładna okładka bardziej zachęca do czytania. Tak więc, nie mogło być inaczej i front odegrał najważniejszą rolę.

Dalej książka podzielona jest na kilkanaście rozdziałów, każdy tak z grubsza opisuje poszczególnych sułtanów w kolejności chronologicznej. Od początku Imperium Osmańskiego do samego końca w XX wieku wszyscy są bardziej przybliżeni … co na dłuższą metę, powiem szczerze, było nudne. Spodziewałam się książki, w której zostałyby przedstawione takie największe smaczki, wisienki na torcie o tych najbardziej skandalicznych sułtanach, sekrety, które nigdy miały nie ujrzeć światła dziennego. A tymczasem dostałam skróconą historię Imperium Osmańskiego. W moim odczuciu nie było tam nic nowego ani odkrywczego a tym bardziej ciekawego z punktu widzenia podtytułu książki – „Sekrety władców Imperium Osmańskiego”. Serio? Bo ja miałam wrażenie, że czytam podręcznik do historii.

Strasznie suche fakty, możliwe, że specjalistom zajmującym się tą dynastią, są znane i od dawna analizowane, nie wywołały u mnie właściwie żadnych uczuć. Nie tego się spodziewałam, nie oczekiwałam aż takiej nudy. Do tego też taka mała ilość zdjęć… powieści dla młodzieży mogę czytać bez żadnych mapek podglądowych czy czegoś takiego, ale nie książki, które traktują o historii! Te kilka zdjęć na krzyż powinno być poszerzonych o kilkanaście więcej, żebym nie musiała co chwilę się odrywać od nużącej lektury i szukać w sieci jak wygląda pałac, który właśnie mam opisywany.

Kolejna sprawa to imiona. Imiona, nazwiska, tytułu, nazwy pałaców… od groma tego! I do tego ma się wrażenie, że w powszechnym użyciu imion jest tylko kilka i wybór jest bardzo ograniczony. Za dużo nazwisk, za dużo dat… za mało tego smaczku, który sprawiłby, że czytałabym z przejęciem i wypiekami na twarzy, a tymczasem… nudziłam się, męczyłam…

Poznając kolejnych sułtanów odnosiłam wrażenie, że to chyba byli jacyś nienormalni ludzie. Najpierw po zdobyciu tronu mordowali swoich braci, by nie mieć żadnej konkurencji, a jedynymi dziedzicami Osmańskiego tronu byli synowie sułtanów. Pierwsze pytanie, jakie mi się nasuwało… to po co tyle dzieci mieli? Potem zwyczaj się zmienił i pretendenci trafiali do Klatki, gdzie spędzali niemalże całe swoje życia. Kolejne pytanie – czy nie lepiej byłoby, żeby jednak umierali? Rekordzista spędził w swoim więzieniu prawie sześćdziesiąt lat! Co mnie przerażało… to że niektórzy wstępowali na tron w późnym wieku, rządzili przez kilka lat, następnie umierali i kolejny zaczynał rządzić, choć był w podeszłym wieku. Przerażały mnie choroby, na jakie chorowali, ich straszna rozrzutność, spełnianie zachcianek miliona kochanek i brak przygotowania do rządzenia krajem. To chyba główne powody upadku Osmanów. Moim zdaniem tylko, bo przecież każdy może wyrazić swoje. Ja tak naprawdę nie znam się na historii tej dynastii, to była moja pierwsza książka tego typu.

Nie mam, co narzucać swojego zdania, bo może wśród Was jest osoba, która się interesuje losami sułtanów, jest fanem serialu o Sulejmanie… mnie ta książka zawiodła, bo zamiast wybrać kilku najbardziej barwnych i ciekawych sułtanów, to autor przedstawił historię ich wszystkich. Bez tajemnic, sekretów… spiski może i jakieś były, ale przecież w każdym mocarstwie na przestrzeni wieków się takie zdarzały. Polecam osobom lubiącym te klimaty, bo moimi się niestety nie okazały.

Ocena 2/6

Pomyluna

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu ZNAK LITERANOVA

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: