Opublikowany w Martycja

Za garść amuletów – Kim Harrison


Często zdarza mi się przeczytać książkę kilka lat po premierze, bo albo nie nadążam z czytaniem (kupuję kilka książek i komiksów miesięcznie), albo zwyczajnie preferuję inny tytuł w danym momencie. Tym razem to nie ja opierdzielałam się z czytaniem. Tym razem, to wydawca postanowił poczekać z wydaniem czwartej części serii Zapadlisko 7 lat, SIEDEM!

A przez te lata gro fanów Kim Harrison albo zaopatrzyło się w dalsze części w języku angielskim albo przeczytało nieoficjalne tłumaczenia. Możliwe, że Mag nie zarobi na książce właśnie przez zbytnie przeciąganie premiery. Nie wiem jakim cudem ja wytrzymałam te siedem lat nie kupując powieści w oryginale 😉

Fabuła

Jenks nadal nie odzywa się do Rachel, przez co kościół wydaje się cichy i mroczny, bo brakuje trzepotania skrzydełek dzieci Mataliny i Jenksa. Jednak to nie jedyny problem. Otóż przez stworzenie watahy Rachel/David, inne watahy pragną sprawdzić Rachel, jako samicę alfa, co oznacza pojedynek samic alfa. Dziewczyna zgadza się, gdyż nie chce, aby David został wyrzucony ze wspólnoty wilków, co by oznaczało utratę świadczeń zdrowotnych i innych ubezpieczeń. Z walki na śmierć i życie udaje się Rachel wyjść ze szwankiem. David odwozi ją do domu, gdzie czeka ją niespodzianka – Matalina. Pani Pixy w tajemnicy przed mężem, prosi Ivy i Rachel o sprowadzenie Jaxa do domu. Najstarszy syn uciekł, aby współpracować z Nickiem, co oznacza coś niezgodnego z prawem. Obie kobiety zgadzają się, ale nie chcą nic robić bez wiedzy Jenksa. Dochodzi do konfrontacji z dawnymi partnerami. W trakcie kłótni Jax kontaktuje się z rodzicami, aby im przekazać, iż Nick został pobity i porwany, gdyż ukradł i ukrył jakiś artefakt.

I tak oto, po raz kolejny Rachel i Jenks muszą zawrzeć szyki, aby odnaleźć Jaxa oraz wyzwolić Nicka (choć były chłopak zdradzał tajemnice Rachel demonowi). Jednak to nie takie proste, gdyż opuszczenie Cincinnati wiąże się ze zmianą temperatur, co jest bardzo niebezpieczne dla pixy. Z pomocą przychodzi Ceri, która przygotowuje dwie klątwy. Jedna ma zmienić Rachel w wilka, druga Jenksa w człowieka…

Czy Rachel i Jenks spotkają nastoletniego pixy? Czy uda im się odnaleźć i uratować Nicka? Czym jest tajemniczy artefakt? Dlaczego watahy zaczynają łączyć szyki? Czy przyjaźń Rachel i Ivy przetrwa? Czy przeszłość czarownicy zacznie rzutować na jej związek z Kistenem? Czy Al znów się pojawi? Tego dowiecie się (lub nie) z historii opisanej w czwartej części serii „Zapadlisko” 😉

Moim zdaniem

Po tyluletnim okresie oczekiwania na kolejną część bałam się, że nie będę pamiętać, kto jest kim i dlaczego, co się już okazało, a co nie, oraz czy nadal będę lubić serię. Na szczęście bardzo szybko się wciągnęłam, postacie od razu sobie przypomniałam, a wspominki panny Morgan okazały się pomocne. Z czytaniem „Zapadliska”, było jak z jazdą na rowerze. Może przez kilka lat nie jeździć, a jak się znów po długim czasie wsiądzie na siodełko, to znów czuje się dziecięcą radość 😉

Za garść amuletów”, czytało mi się szybko, lekko i przyjemnie. Pomimo iż autorka jak zwykle rozwlekła kilkudniową przygodę na ponad 700 stron, nie czułam znużenia, czy irytacji, wręcz przeciwnie. Nie obraziłabym się, gdyby książka liczyła nawet i 1000 stron! Tylko pewnie moje nadgarstki by nie wytrzymały 😛 Największą zaletą czwartej części „Zapadliska” jest bezapelacyjnie Jenks w ludzkiej formie. Mały pixy zostaje osiemnastoletnim blondynem z ładnie wyrzeźbionym ciałem, przez co Rachel czasem zdarzy się zagapić na klatę, bądź tyłek Jenksa i myśleć nie tak, jak powinna o swoim magicznym partnerze 😀

Jeśli chodzi o nowych bohaterów, to nikt ciekawy raczej się nie pojawia. Znajdzie się kilka watach wilków, nawet samce i samice alfa co nieco namącą w historii, ale jakoś specjalnie ważni nie są. Poznajemy parę wampirów, gdzie wampir płci męskiej jest chory, a jego partnerka nie chce się pogodzić z jego wyborem życia po życiu. Ich wątek jest krótki, choć interesujący i trochę smutny. Mam nadzieję, że owa para się jeszcze pojawi, bo jestem ciekawa, jak dalej potoczą się ich losy. Poza tym powracają Kisten jako chłopak Rachel, jednak jego rola nie jest tak ważna, jak w „Każda magia jest dobra”. Oczywiście pojawia się również Nick, jako facet w opałach oraz Ivy, jako przyjaciółka (a może coś więcej?) i partnerka (może nie tylko w interesach?).

Fabuła, tak jak i w poprzednich częściach jest przepełniona magią, tajemnicami, sekretami, interakcjami międzygatunkowymi, akcją, pościgami i walkami. Tym razem Rachel zamiast walki z wampirami, czy elfem, musi stawić czoło wilkom w ludzkiej oraz zwierzęcej postaci. Do tego wszystkiego dochodzi próba odnalezienia i uratowania byłego kochanka, jak również relacja Kisten-Rachel-Ivy, czyli czarownica ziemi kontra nieumarłe wampiry. W bieżącej części demon Al schodzi na dalszy plan, tak daleko że go właściwie nie widać. Co prawda pojawiają się klątwy demonów ugotowane przez elfkę, jednak Al się nie pojawia, bo chyba wziął sobie wolne 😛 Oprócz całej tej akcji z szukaniem i ratowaniem Nicka główna bohaterka musi sobie jeszcze radzić z wampirzym seksem oraz rozterkami moralnymi odnośnie Ivy. Co prawda dziewczyna zdaje sobie w końcu sprawę, że jest masochistką, ale to nie zmienia faktu, że dalej świadomie pcha się w macki niebezpieczeństwa, bo inaczej życie byłoby nudne i jałowe, a na to nie może sobie pozwolić była agentka ISB 😉

Ogólnie wątki w poprzednich trzech części zostały zepchnięte na drugi plan, a nawet zupełnie pominięte. Niby poprawa stosunków Rachel i Jenksa są następstwem zakończenia trzeciej części, ale główna oś fabularna usytuowana wokół Ala i Trenta są zupełnie nieważne. Możliwe, że autorka wróci do nich w kolejnych częściach „Zapadliska”. Podobał mi się wątek Rachel – Jenks w ludzkiej postaci, jednak zaczął mnie denerwować związek Rachel – Ivy, a zwłaszcza sama Ivy. Tak jak ją lubiłam wcześniej (o ile pamiętam, ale raczej tak), to teraz zaczęła mnie irytować. Może przerosłam mentalnie bohaterkę, a może to Ivy mentalnie zmieniła się w rozkapryszoną nastolatkę, która sama nie wie, czego chce. Co do wilków, David pomimo iż jest samcem alfa czarownicy ziemi, pojawia się tylko na początku i końcu książki. Trochę szkoda zważywszy, iż cała sprawa z artefaktem ma dużo do czynienia z jego gatunkiem.

Fajnie było po tylu latach wrócić do serii, ale przyznam szczerze, że ostatni raz czekałam tyle lat na kontynuację. Podobno piątą część Mag ma wydać jeszcze w tym roku. Jeśli tego nie zrobi, to nie mam zamiaru czekać choćby miesiąca, tylko zamawiam pozostałe książki za granicą i oleję wydawnictwo ciepłą lurą, zwaną przez co niektórych herbatą.

Na koniec mogę co najwyżej „Za garść amuletów” polecić tylko wytrwałym fanom serii Kim Harrison. Czytelnicy, którzy nie mieli przyjemności przeczytać poprzednich części, nawet niech nie próbują zabierać się za powieść. Jeśli znajdzie się ktoś, kto tak jak ja, wytrwał w czekaniu na polskie wydanie, to powitam go w klubie, a jeśli jest ktoś, kto przeczytał po angielsku, albo fanowskie tłumaczenie, by potem kupić nowo wydaną książkę, to chylę czoła, ja bym się nie odważyła 😉

Ocena: 4+/6

Martycja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s