Opublikowany w MariDa

Rzymskie odcienie miłości – Magdalena Wala


Rzymskie odcienie miłości” to podróż do starożytnego Rzymu. Dokładnie tam, 70 lat p.n.e., Serwiusz Emiliusz zostaje zmuszony do małżeństwa. Dowiaduje się tego tuż po zakończeniu służby wojskowej, w dniu powrotu do domu. Serwiusz wcale nie planował się żenić, toteż nie podoba mu się decyzja ojca, senatora Quintusa Emiliusza. Niestety głowa rodziny jako jedyna ma władzę życia i śmierci, więc młody mężczyzna nie ma nic do powiedzenia.

Serwiusz zostaje postawiony przed faktem – za osiem dni ma zostać mężem. W nie lepszej sytuacji jest jego przyszła żona, Felicja, która o małżeństwie dowiedziała się nieco później od niego. Rzecz jasna nie skakała z radości, ale któż z nas by skakał, gdyby został zmuszany do poślubienia obcej osoby i to lada dzień? Czy to się mogło udać?

To moje drugie spotkanie z twórczością Magdaleny Wali i przyznaję, iż całkiem udane. A ponieważ rzadko „bywam” w starożytnym Rzymie, książka pod względem detali zrobiła na mnie spore wrażenie. Widać, iż autorka musiała się przygotować i to się naprawdę czuje. Z początku trochę mnie to drażniło. Te wszystkie przypisy i nazewnictwo. Ale po pewnym czasie doceniłam ten zabieg i przy okazji sporo się dowiedziałam. Poza tym, ta cała otoczka zasadniczo odróżnia książkę od innych. Opis Rzymu mocno działa na wyobraźnię, a jednocześnie nie jest nachalny – nie doświadczyłam bólu oczu, czytając nużące opisy.

Sama fabuła jest ciekawa. Te wszystkie intrygi, mocno zarysowane postacie i zwroty akcji, czynią książkę bardzo dobrze napisaną, choć irytował mnie erotyzm. Wiąże się z tym również pewien komiczny fragment, jednak nie mogę nic zdradzić. Ale zapewniam, jest nie do przeoczenia. Wręcz na nim opiera się większość książki. A wracając do erotyzmu, było go jak dla mnie za dużo. Wolałabym poczytać o kolejnym zwrocie akcji czy jakiejś klęsce żywiołowej. Cokolwiek. I jeżeli jesteśmy przy rzeczach, które mnie irytowały, to nie mogę nie wspomnieć o głównej bohaterce, 15-letniej Felicji. Nie wiem, co dokładnie, ale po prostu działała mi na nerwy. Taka drobna, delikatna i samotna. Oczywiście mężczyźni strasznie jej pragnęli. Jej sytuację ratował trochę fakt, iż zadziorna z niej osóbka, ale mimo wszystko…

Natomiast chętnie sięgnęłabym po kolejną książkę o starożytnym Rzymie, ale opowiadającą o losach Tytusa – starszego brata Serwiusza. Było go obrzydliwie mało, czego nie mogłam przeżyć. Albo chętnie poczytałabym również o Tyberiuszu, również bracie Serwiusza, tyle że przybranym – był wycofany i lubił studiować zwoje. Bardzo mnie ciekawi, jak autorka widziałaby jego życie, bo wydawał się mało zaradny, więc poniekąd i bezbronny.

Gdybym miała wskazać jedną rzecz, za którą cenię tę książkę…

wskazałabym na dopieszczenie szczegółów. Strojów, pomieszczeń czy obyczajów. Tak jak wspomniałam, autorka przyłożyła się do książki, dzięki czemu nie jest ona zwykłą historyjką, która dzieje się setki lat temu.

Czy książka znalazła się w czołówce moich ulubionych?

Nie, jednak jest dość wysoko. Powodem jest romans, który rozgrywał się w tle i którego opis nie do końca mi się podobał. Za dużo w nim kontroli, erotyzmu i zaborczości. Felicja z jednej strony była wielbiona, a z drugiej więziona. Taki układ zdecydowanie mi nie odpowiada.

Czy sięgnę po coś innego autorstwa Magdaleny Wali?

Jak najbardziej. Choć to dopiero moja druga książka, to w obydwu przypadkach łatwo wgryźć się w historię i zatracić. Na czytelnika nie spada żadna lawina niezrozumiałych słów, nie mówiąc o zbędnych opisach. Akcja prze do przodu, a czytelnik razem z nią.

Rzymskie odcienie miłości” to wyjątkowa podróż w przeszłość, na którą zapraszam wszystkie Panie. Miejcie jednak na uwadze, iż pierwsze skrzypce gra romans Felicji z Serwiuszem, którzy próbują się dotrzeć, a przynajmniej nie pozabijać. Ale gdy dojdziecie do pewnego momentu, prawdopodobnie również przepadniecie. Magdalena Wala dobrze wie, jak zatrzymać czytelnika.

Oceniam 5/6

MariDa

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu POZNAŃSKIE

Jedna myśl na temat “Rzymskie odcienie miłości – Magdalena Wala

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s