Opublikowany w Fuzja

Szamańskie Tango – Aneta Jadowska


Szamańskie tango, czyli (prawie) bezpośrednia kontynuacja Szamańskiego bluesa i drugi tom cyklu Szamańskiego to książka dualna, nie odbiegająca jednak zbytnio charakterem od pierwszej powieści dotyczącej przygód Witkaca. Cierpi więc na podobną przypadłość co poprzedniczka, z tym że o ile w Szamańskim bluesie to właśnie pierwsze rozdziały stanowiły najmocniejszy punkt lektury, to Tango początkowo wchodzi tak jak dzieciom wchodzi szpinak albo brukselka – czyli dość opornie. Na całe szczęście później jest już tylko lepiej.

Kurczaczek, czyli nowo nabyta córka Witkaca wywróciła jego, i tak już wystarczająco nieuporządkowany świat, do góry nogami. Jednak ich relacje, jakoś zaczynają się układać. Niestety inne sprawy nie idą Witkacemu po myśli – szczególnie te zawodowe. Jednak teraz bohater ma zupełnie inne kłopoty na głowie, i oczywiście są one związane z jego latoroślą, która jest sprytniejsza i ambitniejsza, niż sobie wyobrażał. A tak gdzie są wielkie ambicje, często czai się ogromna katastrofa…

Muszę przyznać, że drugi tom cyklu jest bardziej pojechany niż pierwszy. Orbitujemy tutaj mocno wokół spraw nadnaturalnych tzn. bardziej niż w Bluesie. Jest to wyraźnie związane z położeniem przez autorkę większego nacisku na postać Sępa, który jest zaświatowym opiekunem Witkaca. I chyba ze względu na niego fabuła tej powieści jest tak… skomplikowana. Bo czego my tutaj nie mamy? Jest zbuntowana nastolatka. Jest masa ekscentrycznych postaci. Są duchy i demony. Odwołanie do indiańskich wierzeń, a w zasadzie nie odwołanie, bo aż połowa tej książki opiera się właśnie na nich. Walka ze złem. No i ratowanie świata. Mimo wszystko, jakoś to się wszystko zgrabnie splata. A autorka z tego fabularnego misz maszu wyszła obronną ręką. Choć momentami można odczuć znużenie. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet wtedy trudno jest rozstać się z lekturą, bo po prostu wciąga.

Jadowska powiela w tej książce schematy znane z poprzednich książek. Jednak to właśnie one przysporzyły autorce rzeszę fanów, dlatego rozumiem czemu z nich nie rezygnuje. Wielbiciele jej twórczości będą zadowoleni, choć na pewno zwrócą uwagę na ogromny przeskok między tym, że w pierwszym tomie Witkac z wyraźnym dystansem rozmawiał z niemagicznymi o swoich talentach, a w tej części wszystko jest rażąco w oczy jawne – trudno ocenić czy jest to wypadkowa kilku miesięcy między wydarzeniami z pierwszej i drugiej części, które upłynęły, i które nie zostały przez autorkę opisane, czy to po prostu błąd w sztuce, ale nawet jeśli, to można go autorce spokojnie wybaczyć.

Ocena: 4/6

Żaneta Fuzja

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu FABRYKA SŁÓW

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s