Opublikowany w Anate

Arena 13. Rytuał – Joseph Delaney


Wydawnictwo Jaguar

ma nosa do

świetnych książek

😀

Dopiero co przeczytałam drugi tom przygód Leifa, a na półce czeka już najnowszy trzeci! Dlatego też ta recenzja będzie wyjątkowo krótka, bo szkoda marnować czas. Historia pędzi jak wiatr, a my dostajemy coraz więcej i więcej wszystkiego: akcji, walki i emocji. Joseph Delaney stworzył przedziwny świat pełny różnobarwnych bohaterów. Niechętnie dzieli się swoimi tajemnicami, kluczy wokół opowieści, mami nas ładnymi słówkami, by nagle wyskoczyć z czymś zza krzaka wprawiając czytelnika w osłupienie. A my zostajemy z miną w stylu ale o co chodzi? Delaney od początku robi mnie w konia. Cały czas byłam przekonana, że Midgard to jakiś świat równoległy, myślałam, że to tylko fantastyczna kraina i oczywiście się myliłam. To samo tyczy się laków, dżinów i praw nimi władających. Nic nie jest takie jak się wydaje na pierwszy rzut oka.

Leif swoją przerwę w treningach wykorzystał na wycieczkę do kraju ojca. Postanowił odwiedzić genthajczyków, by dowiedzieć się więcej o swoich korzeniach. Jego rodacy, choć początkowo nie ufni, przekonali się jak wiele chłopak jest wart i że można mu ufać. Powierzają mu największą tajemnicę i liczą na jego wsparcie. Leif jest rozdarty między dwoma światami: rodu ojca i walk na Arenie 13. Jakiego wyboru dokona mając przed oczami obraz Kwin, która przecież nie jest mu obojętna?

W recenzji pierwszego tomu Areny 13 modliłam się o zmianę zachowania Kwin. I o dziwo poskutkowały moje błagania. Kwin jest dojrzalsza, bardziej konkretna i odpowiedzialna. Czasem ma dziwne pomysły, ale tym razem nie pakuje się co rusz w jakieś kłopoty. Jej ojciec i tak ma z nią wystarczająco ciężko.

Wstawki rozpoczynające rozdział to urywki z różnych ksiąg należących do świata Midgardu i radzę w trakcie czytania ich nie olewać, bo można się z nich dużo dowiedzieć o wydarzeniach przyszłych jak i przeszłych. Joseph Delaney wciąga czytelnika w swój świat jak w bagno. Nie można mu pozostać obojętnym.

Tom drugi dużo rzeczy wyjaśnia, ale i wprowadza kolejne niewiadome. Świat stworzony przez autora jest wyjątkowo rozbudowany i pełny przedziwnych postaci. Znany z tomu pierwszego Handlowiec, też nie jest tym za kogo się podaje. Sprowadza z zaświatów wyjątkowego wzornika, dzięki czemu walka na Arenach wchodzi na wyższy poziom. Tylko czy to wystarczy, by obalić Hoba?

Arena 13 Rytuał podsyciła mój apetyt na książki młodzieżowe. Może i stara krowa ze mnie, ale kurczę, dobra młodzieżówka to jest to co lubię.

Ocena 5+/6

Anate

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s