Arena 13. Wojownik – Joseph Delaney


Strasznie się pomyliłam co do tej książki. Myślałam, że w moje ręce trafiło zakończenie fantastycznej trylogii. Byłam pewna, że teraz wszystko zmierza ku końcu, ku ostatecznej bitwie. Okazało się, że moja przygoda na Arenie 13 dopiero się rozpoczęła. Świat zbudowany przez Dalaney’a jest ogromny i niby podobny do naszego, a jednak całkiem inny. Rządzi się swoimi prawami i na nic nam, śmiertelnym, logika i pewność siebie. Tam wszystko może się zmienić podczas mrugnięcia okiem. Czas ruszyć w nieznane, a dżiny już czekają.

Leif nam dorasta. Staje się dojrzalszy, pewniejszy siebie i swoich umiejętności. Gdy zostaje mu powierzona misja wypadu za tajemniczą barierę, nie waha się podjąć wyzwania. Wie, jak wiele od owoców tej misji zależy. Wie, że wskazówki jakie tam odnajdzie, mogą mu pomóc w walce z Hobem. Skupia się na wyznaczonym celu jakim jest walka z dżinami każdymi, możliwymi środkami. Jest na początku swojej drogi, a nie zdaje sobie sprawy, jak wiele będzie musiał poświęcić. Rusza za barierę, która odgradza ich świat od świata magicznych dżinów. Czy spotka tam wyłącznie krwiożerczych wrogów? Okazuje się, że nic nie jest takim jakim się z początku wydaje.

Leif wyrusza w niebezpieczną misję, natomiast w mieście następują wielkie zmiany. Stary rząd upadł, a sojusz mieszkańców z Genthajczykami ma się zadziwiająco dobrze. Dodatkowo pierwsza kobieta wojowniczka – Kwin staje na Arenie 13. Czy aby nie zgubi jej zbytnia pewność siebie? Jej ojciec, zbrojmistrz Tyron lęka się o życie córki. Najchętniej zakazałby jej walki na arenach i wydał za mąż. Oczywiście Kwin ma na ten temat inne zdanie. Z pomocą Ady, która jest po jej stronie, dziewczyna odkrywa swoje talenty i udowadnia, że jest nieustraszoną wojowniczką. Tylko, że Hob zjada takie dziewczyny na śniadanie. Czy Kwin nie przeceni swoich możliwości? Czy szkolenie u boku Ady wystarczy, aby zmierzyć się z przebiegłym dżinem?

Każdy rozdział książki zaczyna się urywkiem z ksiąg krainy Gindeen: Genthajska księga proroctw, Świadectwo Matha, Historia konfliktu czy Podręcznik Nymy. Każdy fragment nawiązuje do wydarzeń z rozdziału, lub wyjaśnia jakieś nowe zagadnienie. Jest to bardzo ciekawy zabieg autora, który w ten sposób dodatkowo rozbudowuje już potężny świat Areny 13. Joseph Delaney potrafi zainteresować czytelnika. Kolejne tomy Areny 13 tylko pobudzają apetyt na więcej. Ani nie nudzi, ani nie przeciąga akcji w nieskończoność. Jednocześnie nie miałam wrażenia, że powieść jest napisana byle jak, byle szybko. Można powiedzieć, że Delaney jest perfekcyjnym kucharzem literatury i ze wszystkim trafia „w punkt”. Bohaterowie są interesujący i bardzo wyraziście rozpisani, a historia ciekawa, wciągająca i nietuzinkowa.

Arena 13 trafiła w moje gusta i czekam z niecierpliwością na kontynuację przygód Leifa, bo przecież w takim momencie to nie może być koniec?

Ocena 5+/6

Anate

Za możliwość recenzji dziękuję Wydawnictwu JAGUAR

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: