Złotowidząca. Schronienie – Rae Carson


Zastanawiasz się czy warto sięgnąć po kolejną książkę opowiadającą o dziewczynie, która wyczuwa złoto niczym śmiertelnik chłód czy ciepło? Jeśli tak, koniecznie przeczytaj tę recenzję. Z pewnością pomoże podjąć Ci decyzję. Zaczynamy?

Złotowidząca. Schronienie” Rae Carson to drugi tom cyklu „Złotowidząca”. To dalsze losy Lee, która szczęśliwie dotarła do Kalifornii, ale los postanowił podstawić jej nogę. Dziewczyna spotyka swego wuja, przed którym tak rozpaczliwie uciekała. Hiram domaga się jej powrotu i oczywiście spotyka się z odmową. Czy uda jej się wyrwać z rąk wuja, który z pewnością nie odpuści? Czy rodzina, którą zdobyła podczas podróży, wesprze ją w walce o wolność? A może ktoś ją zdradzi?

Na pierwszym planie ponownie pojawia się wuj Hiram. Z jednej strony motyw ten może wydawać się nudny, ale nowe okoliczności sprawiają, że wcale tak nie jest. Bałam się trochę tego wątku, bo nieustająca ucieczka po pewnym czasie staje się nudna. Wyobrażacie sobie, czytać o tym przez wszystkie tomy? Na szczęście autorka zmieniła kilka szczegółów i udało jej się wywołać ciekawość. Poza tym Hiram nie jest „opowieścią”, a żywym człowiekiem. Czytelnik może wreszcie go poznać. Jaki jest? Dla mnie potwornie intrygujący. Strasznie chciałabym poznać jego myśli. Choć jest postacią negatywną, nie potrafiłam go rozgryźć, bo ciągle miałam wrażenie, że coś mi umyka. Strasznie mi się to podobało.

Ponadto autorka ponownie wplotła motyw niewolnictwa, ale tym razem skupiła się na nim bardziej. Dał do myślenia i sprawił, że książka zyskała na wartości. A to nie jedyna mocna rzecz, która się pojawiła. Nie zabrakło również krwi, bólu i śmierci. Te wszystkie motywy sprawiały, że zapominałam, co czytam. Chwilami książka wydawała się czymś więcej jak młodzieżówką. Gdybym nie widziała okładki ani nie wiedziała o nastoletnim wieku bohaterów, mogłabym się grubo pomylić, nie kwalifikując jej do książek przeznaczonych dla młodzieży.

Warto też wspomnieć o darze głównej bohaterki, który… nieco się powiększył. Lee zdawała się być tym faktem równie zaskoczona, co ja. Nie wiem, od czego to zależało, ale nagle jej moc wzrosła i mogła zrobić z nią coś jeszcze – oczywiście nie mogę zdradzić, o co dokładnie chodzi. Mogę jednak powiedzieć, że nie przypadło mi to do gustu. Można się było od razu domyślić, że to coś odegra jakąś ważną rolę w dalszej części. Taka marna podpowiedź, o która nie trudno się potknąć. Szkoda, bo fantastyka psuła całą resztę. Wolałabym, żeby jej nie było. Surowy klimat, ucieczka przed bezwzględnym wujem, krew, spartańskie warunki… gdzie tu pasuje wyczuwanie złota? Nigdzie. Ale skoro już jest, niech będzie.

Zastanawiacie się zapewne, czy drugi tom jest lepszy, a tak naprawdę to jest kwestia indywidualna. Według mnie poziom został względnie utrzymany, choć mogłoby być lepiej. Wciąż styl pisania jest lekki, książka czyta się sama, podejmowane są trudne wątki… jednak pojawił się jakiś zgrzyt. Nie potrafię wskazać go precyzyjnie, ale pojawił się. Ale jedno wiem na pewno – drugi tom wcale nie jest zły. Czyta się go równie ciekawie, co pierwszy.

Jeśli wciąż się zastanawiacie, czy dać tej książce szansę czy nie – dajcie ją! Na pewno nie będziecie rozczarowani, to wiem na pewno. „Złotowidząca. Schronienie” to kawał wciągającej historii, która wciąż się nie zakończyła – wszak czeka nas kolejny tom. A zakończenie daje wiele możliwości!

Ocena: 4/6

MariDa

Dziękuję wydawnictwu JAGUAR za egzemplarz do recenzji

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: