Opublikowany w Pomyluna

Następne życie – Atticus Lish


Któż z nas nie marzył, żeby wyjechać do Ameryki, by poznać słynny „American Dream”? Od dziecka, od kiedy tylko zaczęłam rozumieć więcej, Ameryka była takim miejscem, gdzie spełniają się sny i marzenia, gdzie wszystko jest możliwe, a kariera i pieniądze leżą na ulicy, wystarczy jedynie w siebie dobrze zainwestować, wybić się i wielki świecie witaj! W czasach, kiedy byłam dzieckiem naoglądałam się sporej liczby filmów ze stajni Hollywoodu, więc moje postrzeganie tego kraju było takie jak wielu ludzi – tam jest lepsze życie. Kilka lub kilkadziesiąt lat temu była nawet loteria, w której całe rodziny dzięki zielonej karcie mogły wyjechać do Stanów. Jeśli się w czymś pomyliłam to poprawcie 😉

Stany Zjednoczone mają jednak swoją ciemniejszą, ukrytą stronę, którą najwyraźniej nie lubią się chwalić, ale wszyscy wiedzą, że półświatek istnieje. I właśnie o tym „państwie w państwie” jest powieść Atticusa Lisha. Głównymi bohaterami „Następnego życia” są Zou Lei i Skinner. Ona jest nielegalną imigrantką, łapiącą pracę w chińskich restauracjach, ale niezagrzewająca miejsca nigdzie na dłużej, zaś on jest weteranem wojennym z Iraku, ze zniszczoną psychiką i traumą, z którą nie potrafi sobie poradzić. Z pozoru dwie obce sobie osoby przez kompletny przypadek spotykają się i zaczynają ze sobą umawiać. Jak to się skończy? No przecież nie będę Wam zdradzać.

Kiedy książka do mnie dotarła, gdy wyciągnęłam ją z koperty, trochę mi oczy wyszły, że jest gruba. No ale z wielką ochotą zabrałam się za jej czytanie. Ciekawa byłam, co też autor wykreował. Wiadome jest, że pierwsze strony są najważniejsze, bo to one decydują o tym czy będziemy kontynuować przygodę z książką czy też rzucimy ją do czyśćca na wieczne nieprzeczytanie. Co mi się rzuciło, jako pierwsze w oczy? Nie ma wyraźnie zaznaczonych dialogów. Nie spotkałam chyba nigdy książki, która nie miałaby tych, wydawałoby się, zwykłych myślników, ale tym razem ich brak jest ewidentny i utrudniający czytanie oraz cały odbiór. No bo wiecie…. książka fajna, grubiutka, w twardej oprawie… tylko przy czytaniu nie wiesz, czy to teraz w tym zdaniu ktoś coś mówi do drugiej osoby czy tylko prowadzi ze sobą wewnętrzny monolog, albo jeszcze czy jest to fakt znany wyłącznie narratorowi trzecioosobowemu, jak wiadomo wszystkowiedzącemu. Pewnie czepiam się o szczegółu, lecz czytając, będąc już w połowie, łapałam się wciąż na pytaniach do samej siebie, czy Zou Lei powiedziała coś właśnie do Skinnera czy do samej siebie. Jednym zdaniem – nie podoba mi się taka forma pisania.

Z minusów dodałabym jeszcze rozwlekłą akcję, która czasem ciągnęła się rozwlekle i niepotrzebnie. Zdaję sobie sprawę z tego, że być może dla lepszego zrozumienia bohaterów, lepszego poznania całej negatywnej Ameryki takie zabiegi były potrzebne, ale zastanawiam się, ile stron mniej miałoby „Następne życie”, gdyby tak pousuwać wszelkie nazwy sklepów, które do niczego i tak mi się nie przydadzą, nazwy ulic, po których nigdy nie będę chodzić… no po co? Lubię książki, gdzie opisy miejsc są w nieprzytłaczających ilościach.

Co do samych bohaterów to są oni naprawdę świetnie wykreowani. Nie są dobrzy ani źli, są dobrze opisanymi ludźmi. Tacy sami mogą mieszkać obok Was, mieć takie same problemy, być w kraju nielegalnie, być żołnierzem po przejściach. Zou Lei stara się jak tylko może żyć normalnie, znaleźć pracę, radzić sobie, jako imigrantka, która w każdej chwili może zostać deportowana do swojego kraju. Ma chęć przetrwania, bardzo chce żyć w Ameryce, czasem nie ma pieniędzy, mieszka w barakach razem z innymi imigrantami, ale stara się jak najlepiej pracować, zarabiać. Zou Lei jest silną kobietą, która okazuje też czasem swoją kruchość. Natomiast Skinner to człowiek, który przeszedł wiele, może zbyt wiele, bo wojna zostawia trwałe ślady w psychice, a rząd, który trochę jednak doprowadził go do takiego stanu, nie kiwnął nawet palcem, by mu pomóc. Gdy spotyka się taki złamany życiem człowiek z drugim człowiekiem, który chce walczyć, to może z tego wyniknąć coś dobrego. A może jednak nie?

Wszystko to jest w otoczce Ameryki, która prócz wielkich drapaczy chmur, wielkich wytwórni filmowych, Disneylandu czy kanionów, ma też swoją mroczną stronę i jest to właśnie świat, w którym mieszkają imigranci. W dzielnicach rządzonych przez gangi nie ma prawa, nie ma sprawiedliwości, jest tylko walka o to, by nie dostać kulką w głowę. To jest straszne, to jest przykre… że ludzie wyjeżdżając do innego kraju, do rzekomo lepszego życia, pracują nadludzką ilość godzin za kilka dolarów… nie mają zupełnie nic, a już zwłaszcza tak bardzo potrzebnego spokoju. „Następne życie” to obraz świata okrutnego, zdemoralizowanego, pełnego uprzedzeń i brutalności, gdzie nikt nie może żyć spokojnie i codziennie zastanawia się, czy nie zostanie deportowany. Nie jest to powieść dla każdego. Mnie, choć w pewien sposób ujęła, nie zachwyciła tak bardzo, żebym mogła o niej mówić godzinami.

Ocena 3+/6

Pomyluna

Dziękuję Wydawnictwu POZNAŃSKIE za egzemplarz.

Jedna myśl na temat “Następne życie – Atticus Lish

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s