Opublikowany w Anate

Aru Shah i koniec czasu – Roshani Chokshi


Tom pierwszy kronik Pandawów omotał mnie swoją prześliczną, bajeczną okładką. Magiczne zwierzęta w cudownych, żywych kolorach pojawiające się na niebie i urzeczona nimi dziewczynka z warkoczem od razu przyciągnęły mój wzrok. Wiedziałam już, że ta ilustracja trafia do moich top pięciu ulubionych okładek książkowych i że muszę ją dostać w moje niecierpliwe łapki. Wydawnictwo Galeria książki potrafi zadbać o swoich czytelników. Gdy otrzymałam paczkę z historią Aru czekała mnie niespodzianka.

Książka została dodatkowo pomysłowo zapakowana i zapieczętowana lakiem z logo wydawnictwa. Czułam się jak bym miała urodziny, a uczucie to podkreśliło znalezienie w paczce dodatkowego upominku, który możecie zobaczyć na zdjęciu. Wreszcie mogłam zapoznać się z ciekawie zapowiadającą się opowieścią rodu z tysiąca i jednej nocy.

Rick Riordan, autor takich serii jak: Percy Jackson i bogowie olimpijscy czy Apollo i Boskie Próby promuje wykorzystywanie mitów i legend we współczesnej literaturze poprzez stworzenie marki wydawniczej RICK RIORDAN PRZEDSTAWIA. Bierze pod swoje skrzydła mniej znane w szerszym świecie powieści, ściśle związane z mitologią danego kraju. Riordan lubuje się w mitologii greckiej i wyszukuje wśród pisarzy równych sobie zapaleńców, żeby wypromować swoim nazwiskiem ich dzieła. W ten sposób Roshani Chokshi ma szansę dotrzeć ze swoją opowieścią do szerokiego grona czytelników. Rick Riordan upolował już kolejną powieść wpisującą się w jego zamysł, zatem całkiem prawdopodobne, że i do nas trafią kolejne książki spod znaku RICK RIORDAN PRZEDSTAWIA. Najpierw będzie wydana opowieść związana z wierzeniami Majów, a następna książka ma być połączeniem mitologii koreańskiej z science-fiction, więc wow! mamy na co czekać. Już teraz zdradzę, że zagraniczny projekt okładki tej książki jest godny uznania. Jestem ciekawa, czy w przypadku polskiego wydania będzie można liczyć na kolejną, fenomenalną ilustrację genialnego grafika jakim jest Stefan Łaskawiec.

W Muzeum Starożytnej Sztuki i Kultury Indyjskiej mieszka nastoletnia dziewczynka. Na co dzień chodzi do szkoły pełnej wywyższającej się młodzieży z bogatych domów. Aru pragnie wpasować się w ten świat i czasami nagina prawdę mówiąc na przykład, że kolejny wieczór nie spędzi w swoim pokoju, tylko razem z mamą na wycieczce w Paryżu. Dzieciaki ze szkoły zaczynają wychwytywać matactwa dziewczynki, więc trójka z nich, rusza do muzeum, by przyłapać Aru na kłamstwie. Podpuszczają ją, by zapaliła lampę w Sali Bogów doskonale wiedząc, że nie wolno jej tego zrobić. Chęć zaimponowania odwagą kolegom przysłania zdrowy rozsądek Aru i sięga ona po zapalniczkę. Wystarczy jedno muśnięcie lampy, by pradawny demon uwolnił się na świat. Czas staje w miejscu i tylko sprawczyni całego zajścia widzi co się dzieje. Takim sposobem Arundhati Shah, która woli zdrobnienie Aru, z dnia na dzień musi wyruszyć na niebezpieczną przygodę w świat hinduskich baśni i legend. Do pomocy otrzymuje duchowego mentora, który ma ją wprowadzić w zawiły świat bogów i przepowiedni. Jej nauczyciel zwany Bu to wygadany, kumaty jegomość i zasadniczo ma tylko dwie wady: często melodramatyzuje oraz aktualnie jest gołębiem. Aru dowiaduje się, że jest najnowszym wcieleniem duszy jednego z potężnych braci Pandawów. Jej przeznaczeniem jest pokonać demona o imieniu Śpiący. Wszędzie tam, gdzie demon postawi stopę czas staje w miejscu. Aru ma dziesięć dni na odnalezienie i zgładzenie potwora inaczej świat czeka zagłada. Na szczęście nie będzie jedyną Pandwą powołaną do tej misji. Okazuje się, że Aru posiada „duchową” siostrę, która razem z nią podejmie się próby zgładzenia Śpiącego. Pora ruszać w drogę i oby nikt się nie dowiedział, że to wszystko, jest winą Aru.

Aru z jednej strony jest małą kłamczuchą i kombinatorką, a z drugiej jest niesamowicie szczera w tym co robi i czego się podejmuje. Dopiero w trakcie lektury dowiadujemy się, dlaczego Aru nagina prawdę pod swoje widzi mi się. Nie jest taka, jak można by o niej z początku myśleć. To prawda, popełniła ogromny błąd uwalniając przez własną głupotę potężnego demona, ale przecież stara się go naprawić. Kto by się mógł spodziewać, że jakieś stare bajki mogą okazać się straszliwą prawdą. Aru chciała popisać się przed kolegami, co w sumie mnie nie dziwi. Łaknęła towarzystwa i uwagi rówieśników, co ma związek z jej wiecznie zabieganą mamą. Nie spodziewała się, że sprowadzi na świat Śpiącego, ale dzielnie stawiła czoło konsekwencjom z czasem udawaną odwagą i sporą dawką humoru. Jej nowo odkryta siostra też jest niezłym ziółkiem. Z jednej strony boi się praktycznie wszystkiego, z drugiej potrafi ruszyć do ataku kiedy zachodzi taka konieczność. Mini pozornie jest przeciwieństwem Aru, ale w trakcie niebezpiecznej podróży przez wszechświaty obie dziewczynki dowiedzą się jak wiele je łączy i jak ważna w życiu jest przyjaźń i rodzina.

Co mogło mnie zdenerwować w tak świetnie zapowiadającej się historii? Na pewno postać Bu. Rozumiem, że w takiej podróży posiadanie przewodnika jest niezbędne, ale Bu tylko narzeka, marudzi i kompletnie nie wierzy w dziewczynki. Mało tego, akcja jest poprowadzona w ten sposób, że Aru i Mini i tak w większości czasu radzą sobie bez jego jakiegokolwiek wsparcia. Druga sprawa to ilość bóstw, bogów i postaci drugoplanowych. Roshani Chokshi niczym najwspanialszy bajarz snuje opowieść z pogranicza dobra i zła, lecz przy tym stara się wykorzystać jak najwięcej motywów hinduistycznych, co momentami wprowadza zamęt. W tym przypadku słowniczek z końca książki bardzo się przydaje.

Ta książka była by fenomenalna w wersji ilustrowanej. Indie są bajecznie kolorowe, a bogów, demonów i wszelkich innych kilkugłowych stworów jest taka ilość, że można by wypełnić całe strony. Dziewczynki i gołąb, w swej podróży, co rusz trafiają w nowe miejsca i spotykają coraz dziwniejszych wrogów jak i sprzymierzeńców. Ilustracje mogły by być przepiękne, tak jak cudowna jest okładka (wiem, wiem już to mówiłam).

Aru Shah i koniec czasu jest propozycją dla każdego. Pierwotnie kierowana do młodszego czytelnika, swoją historią oczaruje najtwardsze serca. Aru i Mini to ekipa jakich mało, która mimo własnych lęków rwie się do akcji. Czekam na kolejne tomy przygód tych małych wojowniczek i jestem pewna, że porwą mnie niczym taniec wszystkich aktorów w największych filmowych hitach bollywoodzkich produkcji. Niech niewidzialny wiatr kołysze wasze czupryny i wszyscy razem dajmy się ponieść magii i bajecznej scenerii.

Ocena 5+/6

Anate

Za możliwość recenzji dziękuję Wydawnictwu GALERIA KSIĄŻKI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s