Opublikowany w Martycja

Harry Potter – Podróż przez historię magii


Z okazji 20-lecia pierwszego wydania „Harry Potter i kamień filozoficzny” British Library zaprezentowało wystawę, pełną czarodziejskich eksponatów. Na podstawie owej wystawy, Bloomsbury Publishing w 2017 roku wydało książkę, która w tym roku, dzięki wydawnictwu Media Rodzina została również i u nas wydana 🙂

Wydanie

Książka liczy sobie 144 strony, a format jest kwadratowy (specjalnie zmierzyłam linijką: 25x25cm). Okładka jest matowa, lekko sztywna i ze skrzydełkami (szkoda, że nie jest twarda, ale to pewnie podniosłoby cenę o jakieś 10zł) w kolorze niebieskim. Zdobią ją złote litery oraz granatowe lekko odblaskowe, które można wyczuć opuszkami palców. Książka zawiera mnóstwo ilustracji autorstwa Jima Kaya, które cieszą oko. To ten sam pan, który ilustruje nowe, obrazkowe wersje przygód Harrego Pottera, które są również w Polsce wydawane, dzięki Media Rodzina. Dodatkowo, mamy sporo zdjęć rysunków i szkiców samej J. K. Rowling, więc można podziwiać również i jej styl, choć Pan Kay oczywiście bije na głowę swoimi pracami autorkę 😉 Żeby nie było, pani Rowling ma za to duży talent pisarski.

Oprócz obrazków, książka posiada również sporo zdjęć eksponatów z British Library, więc czytelnicy mogą zapoznać się z tym, co można było zobaczyć na własne oczy w Londynie do 28 lutego tego roku. Wszelkie fakty (takie prawdziwe i autentyczne 😉 znajdują się w szarych ramkach, tak samo jak wszelakie zadania (np. sporządzenie eliksirów), z kolei ciekawostki wyglądają jak kleksy z kałamarza.

Co do czcionki, to jest ona różnorodna, może nie kolorystycznie – wszystko jest w czerni, ale stylem. Tytuły rozdziałów oraz podrozdziałów jak i cytaty są napisane tym samym stylem czcionki, która przypomina staroangielską, a rozwinięcie tekstów są już nowoczesne.

Książka zawiera również dodatek w postaci sześciu kart (pocztówek), na których znajdują się profesorowie z Hogwartu 🙂

Moim zdaniem

Książka bardzo ładnie prezentuje się w mojej kolekcji potterowych książek. Mam całą serię wydaną kilkanaście lat temu przez Media Rodzina, trzy ilustrowane przez Jima Kaya wersje (czekam na resztę), anglojęzyczne baśnie Barda Beedle’a oraz zarąbisty album o ekranizacjach zakupiony w Londynie 😀 Oprócz książek posiadam jeszcze szachy (kolekcja była swego czasu wydawana przez De Agostini), koszulki, filmy na blu-ray, gadżety (min. różdżka, maskotka itp.) i możliwe, że coś jeszcze, bo przez prawie 20 lat, to trochę się rzeczy przewinęło, ale nie! Nie jestem jakąś wielką fanką! Po prostu bardzo, bardzo lubię Hermionę 😛

Wracając do „Podróż przez historię magii”. Dowiedziałam się sporo nowych rzeczy na temat serii, początków twórczości Rowling, czy poznałam kilka faktów historycznych. Najbardziej spodobały się zdjęcia oryginalnych, ręcznych notatek autorki na temat świata przedstawionego w Harrym Potterze. Jeśli ktoś się zastanawiał, czy dany eliksir naprawdę działa (lub istniał i był wykorzystywany), czy dane rośliny istniały, bądź istnieją i mają faktycznie takie zastosowanie, jak podała Rowling, zastanawia się, które z magicznych zwierząt zostały wymyślone na potrzeby serii, a które zostały pożyczone z mitologii, rozmyśla nad prawdziwością wróżb i przepowiedni oraz próbuje się dowiedzieć, czy dane zaklęcie faktycznie zadziała, to dowie się właśnie z wydania British Library 😉 Ja na pewno dowiedziałam się co nieco, na wyżej wymienione tematy, choć w podstawówce, zanim jeszcze przeczytałam Harrego Pottera, interesowałam się wróżbami, czarownicami, magią, astronomią, czy astrologią (w latach 90-tych, to chyba było modne :P), więc sporo wiedzy już wcześniej posiadłam.

Same ochy i achy, a przecież każda rzetelna recenzja powinna zawierać jakieś drobne minusy książki, jakieś niuanse, bądź marudzenie recenzenta. I nie, nie szukam niczego na siłę. Nie mam zamiaru specjalnie się czegoś czepiać. Napiszę tylko o jednej małej, tyci tyci bolączce.

Nie wszystkie dzieci oraz dorośli znają język angielski. Ja go znam, mój M zna również i wielu moich znajomych. Niestety znam również osoby, które z angielskim mają tyle wspólnego, co Hermiona z wróżbiarstwem. Rozumiem, że tłumaczenie odręcznych notatek pani Rowling mija się z celem, gdyż wtedy odręcznego pisma nie moglibyśmy poznać, ale mały przypis z przetłumaczoną odręczną notatką, to by się przydał. Już nie wspomnę o zdjęciach stron maszynopisu, które wydawnictwo pozostawiło w oryginale. Tu przydałaby się dodatkowa strona (a nawet i kilka) z ich tłumaczeniami na końcu książki, aby nie popsuć oryginalnego rozmieszczenia informacji na stronach. Dla mnie – anglistki, to żaden problem. Ja bardzo często czytam brytyjskie powieści w oryginale, więc w polskim wydaniu w ogóle mi nie przeszkadza, jednak czytelnicy mający problem z angielskim, tracą trochę frajdy z poznawania recenzowanego wydania. Myślę, że to jedyny mankament tego cudownego wydania 😉

Mała dygresja.
Jeśli będziecie kiedyś w Londynie, to koniecznie zajrzyjcie na stację Kings Cross, gdyż tam znajduje się słynny peron 9 i 3/4. Jako dowód przedstawiam zdjęcie z mojej prywatnej kolekcji. Zaraz obok peronu, znajduje się mały sklepik Harrego Pottera, w którym można zaopatrzyć się w różnorakie gadżety, książki, a nawet słodycze.

A jeśli chcecie poznać magię filmów, to gorąco polecam Warner Brothers Harry Potter studio, które znajduje się w Leavesden (pod Londynem). Obiecuję niezapomniane wrażenia, przeżycia i jedną z najlepszych wycieczek ever! Mam tyle stamtąd zdjęć, że publikowanie ich w trakcie recenzji, zajęłoby mi wieki 😛
Koniec dygresji.

Harry Potter. Podróż przez historię magii” została stworzona przede wszystkim dla potteromaniaków bez względu na ich wiek. Wiem, co mówię. Sama mam już nieco ponad 30 lat 😉 (Oficjalnie nadal 29 i jeszcze przez kilka lat nie mam zamiaru zmieniać metryki. Ci, co oglądali Nianię z Fran Drescher, wiedzą o co chodzi :P). A skoro książka baaardzo spodobała się dorosłej fance przygód czarodzieja, czarodziejki i ich rudego kumpla, to dzieciakom tym bardziej przypadnie do gustu, ale tylko i wyłącznie dzieciom, które znają Hogwart i całą resztę. Inni czytelnicy mogą docenić co najwyżej ciekawostki ze świata magii i piękne ilustracje 😉 Polecam z mojego całego lodowego serca wszystkim neofitom pani Rowling, „Harrego Pottera”, a nawet adeptom magii 😀

Ocena 5+/6

Martycja

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu MEDIA RODZINA

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s