Opublikowany w Laures

Smocze kły – Michael Crichton


Miasteczko Deadwood skąpane było w blasku słonecznego poranka. Promienie słońca odbijały się w ziarenkach piasku. Wiatr wzbijał tumany kurzu w opustoszałych uliczkach. Otulił na chwilę ciemną sylwetkę mężczyzny i zatrzepotał jego płaszczem. Samotna postać trwała niewzruszona. Twarz skrywał cień ronda kapelusza.

Uwagę przykuwał jedynie żar palącego się cygara. Spadający popiół mieszał się z dymem. Ciszę rozpraszały pojedyncze dźwięki pianina. Spokój zakłóciły nagle otwierające się drzwi hotelu. Na drżących nogach wyszedł z nich młodzieniec. Ani na chwilę nie odrywając wzroku od postaci na północnym krańcu drogi, zszedł po schodach i ustawił naprzeciwko rewolwerowca. Stanął spięty w delikatnym rozkroku, a szybkie uderzenia serca rozprowadzały adrenalinę po całym jego ciele. Mógłby przysiąść, że czas stanął w miejscu, gdyby nie huk wystrzału.

Oto nasz główny bohater książki William Johnson. Student z bogatej rodziny, podszywający się pod fotografa, którego życie do tej pory opierało się na słodkim lenistwie i rozrywkach w bezpiecznych zakątkach świata. Staje właśnie do pojedynku na wprost prawdziwego mordercy i zabijaki z Dzikiego Zachodu. Dwa strzały padają w stronę Williama nim dobywa broni, a wszystko z powodu kości. Przez jego głowę nie raz przewijają się myśli, czemu naraża swoje życie dla jakichś tam skamielin i co mu z tego przyjdzie skoro prawdopodobnie za chwile zginie. Lecz zacznijmy od początku.

W 1875 roku nasz bohater rozpoczyna studia w Yale Collage. Przez szkolnego opiekuna określany jest jako bystry, zdolny i wysportowany, a równocześnie leniwy, rozpieszczony i skupiony jedynie na zaspokajaniu swoich kaprysów. Bez planu na życie to wpada w tarapaty to przysparza kłopotów innym ludziom. Jak przystało na młodzieńca o tak butnym charakterze i dużym ego, konkuruje na każdym kroku ze swoim zaprzysiężonym rywalem Haroldem. I właśnie ta rywalizacja wpędza go w prawdziwe niebezpieczeństwo, gdy bez zastanowienia zakłada się, że najbliższe wakacje spędzi w zachodniej części Ameryki, wraz ekspedycją naukową profesora Marsha. I tak, skoro słowo się rzekło, William zamiast wakacji w bezpiecznej Europie, planuje wyjazd na zachód na tereny zaostrzającej się wojny z plemionami Indian, otoczone miastami gdzie nierzadko panuje zupełne bezprawie. By wprowadzić swój plan w życie, zostaje zmuszony podszyć się pod fotografa i wziąć udział w wyprawie paleontologicznej, o której nie ma zielonego pojęcia. Na domiar tego przez swoje pochodzenie i czasem bezmyślne zachowanie zostaje bardzo szybko uznany za szpiega i zagrożenie.

Kolorytu całej opowieści dodaje fakt wbudowania jej w historyczną wojnę kości pomiędzy dwoma naukowcami Othnielem Charlesem Marshem oraz Edwardem Drinkerem Copem. Słowo wojna jest tu jak najbardziej odpowiednie, gdyż panowie nie przebierają w środkach aby pokonać i zdyskredytować swojego rywala. Przez co życie naszego bohatera niejednokrotnie zawiśnie na włosku. Dodajmy do tego ciągłe zagrożenie w postaci regularnych walk wojska z Indianami, bandytów na drogach oraz samą dziką przyrodę, a otrzymamy mieszankę wybuchową. Bardzo podoba mi się to całe tło i sposób jego przedstawienia. Autor według mnie bardzo realistycznie opisał tamte czasy, sprawiając, że po krótkiej chwili otaczał mnie ówczesny klimat. Dzięki temu historia pochłonęła mnie całkowicie.

Książkę czytało się bardzo lekko i przyjemnie. Zaczęłam ją jednego dnia, a drugiego skończyłam, gdyż nie mogłam się od niej oderwać. Narracja jest naprzemienna raz autorska, raz pierwszoosobowa. Uwielbiam tego typu zabiegi, gdy akcja opisywana jest z punktu widzenia bohatera. O wiele lepiej można się wczuć w jego sposób myślenia i zrozumieć postępowanie. Niejednokrotnie taka metoda wprowadza dodatkowy element humorystyczny. Całość bogata jest również w wiele szczegółowych opisów na przykład na temat fotografii, nauki czy też rozwijającego się przemysłu. To bardzo pomaga zrozumieć oraz wyobrazić sobie tamte czasy, a równocześnie nasuwa wiele pytań, na które dodatkowo mam ochotę znaleźć odpowiedzi i poszerzyć swoją wiedzę. Ciekawym dodatkiem jest mapa podróży na pierwszych stronach książki. Kilkukrotnie do niej wracałam, by rozeznać się w jakim miejscu aktualnie dzieje się akcja.

Skupmy się na chwilę na tytule powieści i głównym motywie całej historii – „Smocze kły”. Nie, niestety nie jest to nawiązanie do pięknych mitycznych stworzeń jakimi są smoki, lecz do równie imponujących i fascynujących gadów jakie rzeczywiście zamieszkiwały kiedyś Ziemię – dinozaurów. Tutaj mała niespodzianka, przynajmniej dla mnie tym była informacja, że autor powieści Michael Crichton jest twórcą Parku Jurajskiego. Przygoda nabiera automatycznie większego rozmachu, z tą różnicą, że tutaj śledzimy bardzo realistyczne i historyczne metody zbierania informacji o tych stworzeniach – wykopaliska w poszukiwaniu i wydobywaniu kości. W tym samym czasie świat jest opętany gorączką złota, lecz dla wspomnianych dwóch profesorów i z czasem naszego głównego bohatera nie ma nic cenniejszego niż odkrycie nieznanego dotąd gatunku prehistorycznego gada.

Przygody Williama Johnsona doprowadzają go do takiego właśnie znaleziska i równocześnie sprowadzają nań jeszcze większe kłopoty. Jeśli jesteście ciekawi jak długo nasz naiwny i dumny bohater będzie w stanie bronić odkrycia za cenę swojego życia oraz jakie inne przygody i nieporozumienia powstaną z tego powodu to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Byłam cudownie zaskoczona wieloma sytuacjami, zdarzeniami i pomysłami autora na ich rozwiązanie. Dostajemy tutaj sporą dawkę akcji, przygody, czasem i romansu. Jest to dla mnie całkiem realistyczny obraz Dzikiego Zachodu. Crichton z zadziwiającą łatwością oddał równocześnie brutalność jak i piękno tego świata. A dzięki ciekawej postaci głównego bohatera, który stopniowo dostosowuje się i uczy otaczającej go rzeczywistości, możemy przeżyć tą historię z bliskiej perspektywy i poczuć ją na własnej skórze.

Tym sposobem zatoczyliśmy koło i stajemy do prawdziwego pojedynku rewolwerowców, dwie kule lecą w waszą stronę, a wszystko przez jakieś stare kości dinozaurów. Czy przeżyjecie tę przygodę, zależy tylko od was samych.

Ocena 5/6

Laures

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu REBIS

Reklamy

2 myśli na temat “Smocze kły – Michael Crichton

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s