Opublikowany w ViridianaD

Wampir z KC – Andrzej Pilipiuk


Wampiry. Intrygują ludzi od wieków. Czy istnieją? Jakie są? Jak się przed nimi bronić i czy rzeczywiście trzeba? Powstała o nich niejedna książka, utwór muzyczny czy film. Wampiry. To wciąż jeden z kultowych tematów, który zawsze dobrze się sprzedaje. Nic dziwnego, że sięgają po niego również rodzimi autorzy.

Dziś chciałabym przedstawić Wam zbiór opowiadań, którzy wyszedł spod pióra Andrzeja Pilipiuka. „Wampir z KC” to trzeci już tom z serii wampirzej, zaraz po „Wampirze z M-3” i „Wampirze z MO”. Książka ta jest niebanalna, bo i sami bohaterowie nie są… Typowymi wampirami?
W niniejszej części nie mamy już do czynienia tylko z okresem PRL-u (zakładam, że znacie poprzednie części serii). Znajdujemy się bowiem u jego schyłku, w czasie przemian ustrojowych. Praskie wampiry muszą poradzić sobie w zmieniającej się rzeczywistości. Czy socjalizm był taki zły? Jak odnaleźć się na początku drogi do kapitalizmu? I czy za granicą jest lepiej?
Bohaterowie rzucani są przed autora w różne, najdziwniejsze akcje. To wyjeżdżają na wczasy pracownicze (dla niezorientowanych/zapominalskich, dwaj protagoniści – Igor i Marek pracują w fabryce – tak, tak!), to próbują kajakiem dopłynąć do Szwecji, to zbierać grzyby zimą czy odzyskiwać długi. Nie chcę opisywać Wam każdego opowiadania, gdyż są one na tyle krótkie, że po prostu przepisałabym całą książkę. Uwierzcie jednak, że… Dzieje się!

Przyznam, że nie czekałam na tę pozycję z niecierpliwością. Posiadam na półce poprzednie tomy i ten również prędzej czy później znalazłby się w mojej biblioteczce, jednak powiedzmy sobie szczerze – nie jest to literatura wybitna. Ot, czytadło na poprawę nastroju. Właśnie do tego nadaje się najlepiej. „Wampir z KC” jak i cała wampirza seria to lektura poprawiająca nastrój, z poczuciem humoru (charakterystycznym dla autora), smaczkami z dawnych czasów i po prostu „zabijacz czasu”.

Pozycję polecam każdemu, kto zapoznał się z „Wampirem z M3” oraz „Wampirem z MO” i odnalazł się w klimacie. Mogą sięgnąć po nią także osoby, które zaczynają przygodę z lekką, raczej komediową stroną fantastyki. Tych drugich uprzedzam jednak, że pewne historie zaczynają się już we wcześniejszych tomach. Niby opowiadania są odrębną całością, ale pamiętajmy, że jest to pewna seria. Moim zdaniem książka nie jest lekturą obowiązkową każdego fana czytania, jednak osobom, które lubią styl Pilipiuka, na pewno przypadnie do gustu. Myślę, że opowiadania to coś, co naprawdę dobrze temu Panu wychodzi! Wiadomo, jedne czyta się lepiej, inne możemy uznać za słabsze, jednak w ogólnym rozrachunku całość jest po prostu dobra. Najważniejsze, że nie ma się wrażenia, jakoby autor ciągnął serię na siłę, a smaczku całości dodaje pojawienie się… Jakuba Wędrowycza!

Uwaga spoiler: „Jakub Wędrowycz powróci…”

Ocena: 4/6

ViridianaD

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu FABRYKA SŁÓW

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s