Opublikowany w Pomyluna

Pod szkarłatnym niebem – Mark Sullivan


W moje ręce trafiła ostatnio powieść dość niezwykła, gruba, ale zawierająca w sobie wiele emocjonujących scen. Książka, która przedstawia życie prawdziwej osoby, ale nie jest to typowa biografia, lecz pozycja, której nadano fabułę. Po typowe książki biograficzne sięgam stosunkowo rzadko, głównie z powodu zbyt wielu dat, nazwisk i czasem tak suchych faktów, że czuję się jakbym czytała książkę do historii z trzeciej klasy liceum. Inaczej było tym razem!

Pod szkarłatnym niebem” Marka Sullivana przedstawia prawdziwe wydarzenia prawdziwego mężczyzny z krwi i kości, który w czasach II wojny światowej służył nazistom. Już z przedmowy można dowiedzieć się, że autor udał się w miejsce pobytu starszego pana nazwiskiem Pino Lella, który opowiedział mu swoją historię. Historia ta zaczyna się w Mediolanie, kiedy główny bohater jest typowym nastolatkiem – ma problemy w miłości, koledzy śmieją się, że nigdy żadna dziewczyna się z nim nie umówi, kłóci się z rodzeństwem i żyje beztrosko. Pewnego dnia spotyka piękną kobietę imieniem Anna i zaprasza ją do kina. Właśnie w ten wieczór, kiedy Pino ma przeżyć pierwszą randkę naziści bombardują Mediolan. Młody chłopak, choć bardzo nie chce, zostaje przez rodziców wysłany w góry, po tym jak dom Lellów zostaje zniszczony. Z racji tego, że Pino w dzieciństwie już jeździł do klasztoru prowadzonego przez ojca Re, znali się jak łyse konie, Pino zna góry i to sprawia, że starszy kleryk ma dla chłopaka ważne zadanie. Ojciec Re zajmuje się pomocą dla Żydów i to właśnie Pino przeprowadza ich do Szwajcarii by zyskali nowe życie. Później jednak Pino wraca do Mediolanu, ze względu na osiągnięcie przez niego pełnoletności i wiążącego się z tym poborem do wojska. Wskutek zdarzeń losowych po tym jak Pino za namową rodziny wstępuje do armii, której nienawidzi, przebywający na rekonwalescencji główny bohater przez czysty przypadek zyskuje pracę, jako kierowca generała Leyersa, lewej ręki Hitlera. To sprawia, że staje się szpiegiem w nazistowskiej armii.

Więcej może nie będę pisać, ale dalsze wydarzenia były przedstawieniem szpiegowania generała, wykradania mu różnych dokumentów, podsłuchiwania i przekazywania wszystkich zdobytych informacji ruchowi oporu. Pino właściwie stał się bardzo zaufanym pracownikiem Leyersa, zyskał nawet „dostęp” do uczestniczenia w rozmowach generała w czasie wizyt u Mussoliniego.

Będąc na początku czytania miałam nadzieję na książkę, która mną poruszy. Tak się stało z pewnością, bo najbardziej poruszającymi i wywierającymi na nas wpływ opowieściami są te pisane przez samo życie. Człowiek człowiekowi potrafi zgotować takie piekło, że aż dziw bierze nad okrucieństwem i pomysłowością tych czynów. Kiedy Pino pracował już u generała niektóre sytuacje zostały opisane w tak obrazowy sposób, że serce mi drżało a usta otwierały się w niemym zdumieniu. Nie jestem ignorantką, wiem coś nie coś na temat wojny i tego jak traktowano wszystkich Żydów w czasie jej trwania, ale co innego mieć podane suche fakty a co innego czytać relację świadka tamtych czasów. Sceną, która chyba najbardziej mi się wyryła w głowie jest ta dziejąca się na peronie, kiedy generał nadzoruje wyjazd Żydów… do Polski. Była tam też mała dziewczynka. Scena chwytająca za serce i ukazująca prawdziwe okrucieństwo wojsk III Rzeszy. Rzekomo jechali do obozu pracy. Wszyscy wiemy jak wyglądały „obozy pracy” nazistów w naszym kraju. Choć Polska została wspomniana, to pamiętajmy, że to nie były polskie obozy śmierci, tylko nazistowskie.

Niezwykle zaintrygowała mnie postać samego generała, który wydawać by się mogło działał na dwa fronty. Z jednej strony był lojalnym podwładnym Hitlera, bezwzględnym człowiekiem, któremu sprawia przyjemność oglądanie ludzkiego nieszczęścia, a z drugiej jest w nim coś takiego, co sugeruje, iż pomaga on ruchowi oporu, pomaga pokonać Hitlera. Nie wiadomo tak naprawdę do końca czym kieruje się Leyers, ale w trakcie czytania dochodziłam do wniosku, że może nie jest on tak do końca zły. Zdążył w porę dostrzec ile okrucieństwa płynie od nazistów w kierunku innych narodów i opamiętał się na tyle, by pomagać tej drugiej stronie na tyle ile to było możliwe. Leyers był jedną z ciekawszych postaci, nie był taki płytki, jednotorowy, ale złożony i kierujący się dwoma różnymi pobudkami.

Pod szkarłatnym niebem” to opowieść o odwadze, poświęceniu, wielkiej miłości i okrucieństwie tego świata. Wstrząsająca, bo prawdziwa. Warto przeczytać tę książkę, by przeżyć ją po swojemu, mieć własne przemyślenia i zastanowić się czy w obliczu wojny postąpiłoby się tak samo. Warto czytać takie historie by wiedzieć, czego powinniśmy się w dzisiejszych czasach wystrzegać, żeby nie doprowadzić do takiej samej sytuacji sprzed lat. Bardzo polecam przeczytać, szczególnie osobom interesującym się II wojną światową, ale też i laikom, którzy chcą przeczytać o wielkiej miłości w czasach wojny.

Ocena 5+/6

Pomyluna

Dziękuję wydawnictwu EDIPRESSE za egzemplarz książki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s